„Jeśli bomby nie zostaną znalezione do zachodu słońca – eksplodują. Ładunki podłożyliśmy w publicznych miejscach: szkołach, placówkach ochrony zdrowia, centrach handlowych itd." – przeczytali w esemesach mieszkańcy położonego na Uralu półmilionowego miasta. Trzy tygodnie wcześniej w eksplozji w budynku mieszkalnym zginęło 39 osób.
W poniedziałek w ciągu dnia ewakuowano co najmniej jeden miejscowy szpital i dwie szkoły. – Odesłano dzieci do domu, powiedzieli, że to zamach terrorystyczny – poinformowała matka jednego z uczniów.