fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Płonące auta, gaz na ulicach. Zamieszki w Paryżu

AFP
W pierwszą rocznicę powstania ruchu "żółtych kamizelek" na ulicach Paryża doszło do zamieszek. Policja użyła armatek wodnych i gazu łzawiącego, demonstranci podpalali samochody i rzucali w funkcjonariuszy kamieniami.

Działacze "żółtych kamizelek" zapowiadali na sobotę protesty w całym kraju. Służby bezpieczeństwa zostały postawione w stan gotowości.

W wielu miejscach Paryża wprowadzono zakaz demonstracji. Zamknięte były stacje metra i podmiejskiej kolejki.

Do starć demonstrantów z policją doszło w pobliżu Porte de Champerret, niedaleko Łuku Triumfalnego, gdy demonstranci szykowali się do przemarszu w kierunku dworca Gare d'Austerlitz. Funkcjonariusze interweniowali też, gdy grupa manifestantów próbowała zablokować śródmiejską obwodnicę Paryża.

Na Place d'Italie demonstranci uszkodzili siedzibę banku HSBC, podpalali kosze na śmieci, a w oddziały prewencji rzucali kostką brukową i butelkami. Podpalone zostały samochody, zamaskowani sprawcy wznosili barykady, by utrudnić interwencję straży pożarnej. Według części źródeł, byli to anarchiści, nie "żółte kamizelki".

Policjanci użyli armatek wodnych i gazu łzawiącego.

W obliczu zamieszek prefekt policji Didier Lallement cofnął pozwolenie na zaplanowaną demonstrację "żółtych kamizelek". - Nasza odpowiedź będzie stanowcza. Ci wszyscy, którzy ukrywali swe twarze, wszyscy, którzy rzucali kamieniami, będą doprowadzeni na przesłuchanie - zapowiedział.

- Ludzie, którzy przyszli na Place d'Italie i byli na tyle głupi, by zostać, zostaną wezwani na przesłuchanie - dodał. Jak poinformował, zatrzymano 105 osób.

Protesty ruchu "żółtych kamizelek", nazwanego tak od odblaskowych strojów demonstrantów, rozpoczęły się od sprzeciwu wobec planowanej podwyżki cen paliw w listopadzie 2018 r., z czasem przeradzając się w szerszy protest przeciw polityce gospodarczej prezydenta Emmanuela Macrona. W ciągu roku protestów we Francji zginęło 11, a rannych zostało 4300 osób, w tym 2500 demonstrantów. W ostatnich miesiącach protesty "żółtych kamizelek" osłabły. W szczytowym momencie do ruchu należało 300 tys. osób, w ostatnim czasie na manifestacje przychodziło po kilka tysięcy.

Związki zawodowe wezwały pracowników kolei, transportu publicznego Paryża, kierowców ciężarówek i urzędników do strajku 5 grudnia przeciw reformie emerytalnej. Organizacje studenckie i "żółte kamizelki" poparły protest. "5 grudnia - wcześniejsza emerytura dla Macrona" - napisał ktoś w sobotę na murze na Place d'Italie.

Źródło: rp.pl / Reuters
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA