Podobnie jak Patryk Jaki, Wójcik zauważył, że posłowie Solidarnej Polski przez 5 lat trwania koalicji Zjednoczonej Prawicy w 99,9 proc. głosowań w Sejmie głosowali tak, jak prawo i Sprawiedliwość.
Wiceminister stwierdził, że trudno sobie wyobrazić koalicjanta bardziej lojalnego niż Solidarna Polska, i ministra sprawiedliwości lepszego niż Zbigniew Ziobro, jednocześnie prokurator generalny.
Wójcik przyznał jednak, że w historii był jeden lepszy od Ziobry szef resortu sprawiedliwości - Lech Kaczyński. A że szef Solidarnej Polski był jego uczniem, "to Zbigniew Ziobro tak naprawdę realizuje to, czego chciał Lech Kaczyński".
Michał Wójcik uważa, że w przypadku, gdyby Ziobro stracił stanowisko ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, to nie wyobraża sobie, aby Solidarna Polska zaakceptowała propozycję pozostania w klubie parlamentarnym Prawa i Sprawiedliwości".
- Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Zbigniew Ziobro to jest symbol walki z patologiami, z przestępczością - mówił wiceminister sprawiedliwości.
Dziś w siedzibie PiS przy Nowogrodzkiej odbyło się posiedzenie władz partii Jarosława Kaczyńskiego, poświęcone dalszym losom Zjednoczonej Prawicy i Zbigniewa Ziobry.
Po tym, jak Solidarna Polska zagłosowała przeciwko "ustawie futerkowej" i stanowczo opowiedziała się przeciwko tzw. ustawie o bezkarności, koalicja zatrzęsła się w posadach.
Politycy PiS, jak Marek Suski, wprost mówili, że "byli koalicjanci powinni pakować biurka", lub jak Ryszard Terlecki stwierdzali, że "koalicja praktycznie nie istnieje".