fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Kryzys w służbach. Kasjerka traci posadę w CBA

Wokół CBA, które podlega Mariuszowi Kamińskiemu, jest ostatnio gorąco
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Katarzynę G., która miała przywłaszczyć pieniądze CBA, zwolniono z pracy.

Chociaż Centralne Biuro Antykorupcyjne uspokaja, że nie „utraciło jakichkolwiek środków finansowych" za przyczyną swojej kasjerki, to jednak, kiedy trafiła do aresztu, zwolniło ją z pracy – dowiedziała się „Rzeczpospolita".

Chodzi o Katarzynę G., która od miesiąca jest tymczasowo aresztowana (jak i jej mąż) pod zarzutem przywłaszczenia mienia znacznej wartości z funduszu CBA. Według nieoficjalnych informacji mediów miała wynosić z firmy gotówkę – łącznie ok. 5 mln zł.

CBA kluczy ws. strat

W jakim trybie (czy w dyscyplinarnym) i dokładnie kiedy z kasjerką rozwiązano umowę o pracę – CBA ucina wszelkie pytania na ten temat.

– Nie informujemy o decyzjach kadrowych wobec funkcjonariuszy i pracowników Biura – mówi nam Temistokles Brodowski, rzecznik Biura.

Katarzyna G. była cywilnym pracownikiem CBA, dlatego najprawdopodobniej pozbycie się jej uzasadniono utratą zaufania w związku postawieniem jej prokuratorskich zarzutów i tymczasowym aresztowaniem. Zwolnienie ze względu na „oczywistość czynu" nie wchodziło w grę – ten tryb można stosować tylko wobec funkcjonariuszy służb.

O aferze z „kasjerką" CBA opinia publiczna dowiedziała się 17 stycznia, gdy Onet ujawnił, że kobieta sukcesywnie wyprowadzała gotówkę z CBA – łącznie ok. 5 mln zł. Jak ujawniła w ubiegłym tygodniu „Rz", śledztwo przeciwko G. i jej mężowi prowadzi w największej tajemnicy Prokuratura Regionalna w Warszawie, a małżonkowie od 30 grudnia 2019 r. są aresztowani za przywłaszczenie mienia znacznej wartości co – miało trwać przez dłuższy czas (stąd tzw. czyn ciągły). Jakiej dokładnie sumy? Prokuratura nie zdradza, a CBA zapewnia, że „nie utraciło jakichkolwiek środków finansowych", co może oznaczać, że zabezpieczono znaczne sumy gotówki na kontach lub w domu małżonków, a więc odzyskano część przywłaszczonej kwoty. Albo – pewnie zablokowano ją u bukmacherów (co sugeruje TVN24.pl).

W tle przywłaszczenia miał być hazard, ale z naszej wiedzy wynika, że uzależnienie miało dotyczyć tylko męża kasjerki.

Z treści zarzutów dla kasjerki i jej męża wynika, że śledczy ustalili sumę i ramy czasowe przywłaszczenia. Dlatego zastosowali konstrukcję tzw. czynu ciągłego. – Czyli wiadomo, jakie było „manko" i możliwy czas jego powstania. Np. że dana kwota zniknęła w ciągu roku – tłumaczy jeden ze śledczych.

Tymczasem posłowie opozycji z sejmowej speckomisji domagają się posiedzenia, na którym Mariusz Kamiński, koordynator służb rządu PiS, lub szef CBA Ernest Bejda wytłumaczą się z ostatnich afer z udziałem służb. – Domagamy się raportu o stanie CBA, które jest w głębokim kryzysie. To nie służba specjalna, ale policja polityczna. Chcemy wiedzieć nie tylko, jak to możliwe, że z CBA zniknęły pieniądze, ale zapytać, co zrobiono w sprawie afery Mariana Banasia, preparowania dowodów w sprawie „willi Kwaśniewskich" i marszałka Grodzkiego, w sprawie którego na siłę szuka się dowodów rzekomej korupcji – mówi Adam Szłapka, poseł KO.

Ciemne chmury

W ubiegłym tygodniu minister Mariusz Kamiński przyszedł na planowane posiedzenie speckomisji z powodu dymisji szefa ABW Piotra Pogonowskiego. – Przy okazji wygłosił krótkie ogólne oświadczenie na temat sprawy z kasjerką CBA, z którego niczego się nie dowiedzieliśmy. Dlatego złożyliśmy wniosek w trybie art. 152. Żądamy posiedzenia z szefem CBA na najbliższym posiedzeniu Sejmu – dodaje poseł Marek Biernacki, były minister koordynator ds. służby w czasach PO–PSL.

Posłowie PiS nabierają wody w usta. Waldemar Andzel, szef komisji z PiS, nie odpowie na żadne pytanie. – Posiedzenie było niejawne, nie mam nic do dodania – ucina i się wyłącza.

Zdaniem posła Biernackiego Mariusz Kamiński i zarządzane przez niego służby są w największym kryzysie od czasu rządów PiS. „Spowiedź" Tomasza Kaczmarka, który w „Superwizjerze" TVN opowiedział, że naginał raporty na temat akcji specjalnej przeciwko Kwaśniewskim na polecenie swych ówczesnych szefów w czasach pierwszego rządu PiS może ten kryzys, zdaniem Biernackiego pogłębić. – Ich pretorianin odwrócił się od nich. To wiele mówiący znak – podkreśla Biernacki.

Pod koniec listopada ubiegłego roku Kaczmarek w prokuraturze w Białymstoku usłyszał m.in. zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, prania pieniędzy w wysokości 2 mln zł z fundacji, którą prowadził wraz z żoną. Jak ustaliła „Rz", dwa tygodnie później zaczął mówić o rzekomych naciskach przy „sprawie willi Kwaśniewskich".

Maciej Wąsik, zastępca Kamińskiego, twierdzi, że dzisiejsze słowa Kaczmarka o rzekomych naciskach to efekt tych zarzutów jakie usłyszał w białostockiej prokuraturze w związku z działalnością fundacji, którą prowadził.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA