fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Siatkówka

Francja odprawiona w trzech setach

AFP
Polska wygrała z Francją 3:0 (25:21, 25:19, 25:20) w niezwykle istotnym spotkaniu dla losów awansu do Tokio - podaje Onet. Biało-Czerwoni nie pozostawili rywalom złudzeń, od początku do końca kontrolując przebieg wydarzeń na parkiecie. Vital Heynen postawił na Macieja Muzaja, który odpłacił mu się świetną grą. Mistrzowska forma naszych przyszła w kluczowym momencie. W niedzielnym meczu ze Słowenią do awansu wystarczy nam wygranie jednego seta.

Siatkarze Vitala Heynena rozpoczęli od mocnego uderzenia. Skończone ataki Mateusza Bieńka i Wilfredo Leona plus błędy własne stremowanych Francuzów błyskawicznie dały nam prowadzenie 3:1. Po chwili rywale zaczęli punktować i na pierwszą przerwę techniczną schodziliśmy tylko z jednopunktowym prowadzeniem.

Po przerwie efektownym hakiem popisał się Earvin Ngapeth, ale powtórka wykazała, że piłka po bloku minimalnie, ale wróciła w pole Trójkolorowych i uciekliśmy na dwa oczka. Po chwili Stephen Boyer trafił wprost w nasz blok, który nie pozostawił złudzeń widowiskowo zatrzymując Francuza i zrobiło się 11:8. Przeciwnicy popełniali sporo własnych błędów i na drugą przerwę techniczną udaliśmy się z przewagą trzech punktów -16:13.

Tuż po powrocie na parkiet byliśmy świadkami fenomenalnej wymiany. Długa, pełna popisów w obronie, akcja skończyła się czapą naszego potrójnego bloku w trzeci metr. Rozpędzona armia Vitala Heynena grała jak natchniona, powiększając przewagę do pięciu punktów - 20:15. Potężna bomba z lewego skrzydła, po ataku Wilfredo Leona, co prawda została wybroniona, ale arbiter wskazał piłkę niesioną i przyznał 23. punkt Biało-Czerwonym. Przy stanie 23:19 Fabian Drzyzga kolejny raz uruchomił Leona na lewym skrzydle i przyjmujący obijając blok podarował nam pierwszą piłkę setową. Partię atakiem po skosie zakończył najlepiej punktujący na parkiecie Wilfredo Leon (6 pkt.) - relacjonuje Onet.

Po powrocie na boisko sytuacja się odwróciła. Długie wymiany, tym razem lepiej kończyła Francja, a w szczególności mistrz sytuacyjnych piłek Earvin Ngapeth i zrobiło się 3:1 dla rywali. Do przerwy technicznej przegrywaliśmy 7:8, ale fenomenalnie utrzymujący piłkę w grze pasywny blok stwarzał nam okazje do kontrataków, które z zimną krwią wykorzystywali głównie Wilfredo Leon i Michał Kubiak. Seria takich zagrań dała nam przewagę 12:8. Po chwili świetnie rozegraną piłkę bez najmniejszych problemów skończył Maciej Muzaj.

Dwóch wielkich liderów swoich reprezentacji widzieliśmy dziś w zupełnie odmiennych rolach. Michał Kubiak cały czas zagrzewał partnerów z boiska do walki i utrzymywania koncentracji, a przytrzymywany przez nasz blok Earvin Ngapeth robił gesty, jakby miał już dość tego spotkania i starał się zdeprymować nasz zespół kontaktem pod siatką i zaczepnymi uśmieszkami.

Z każdym kolejnym punktem nasi kibice dopingowali coraz głośniej, a siatkarze grali coraz lepiej. Po efektownym bloku na Ngapethcie drugą przerwę techniczną schodziliśmy z pięciopunktową przewagą - 16:11. Po chwili było tylko lepiej. Naładowani Polacy stłamsili Francuzów, którzy po zagraniach Biało-Czerwonych tylko bezradnie na siebie spoglądali. Zespół prezentował się wybitnie, ale na dodatkowe wyróżnienie zasługiwał nasz blok, który co kilka akcji efektownie obniżał morale Francuzów i Wilfredo Leon. Nasz nowy zawodnik wszedł na swój bardzo wysoki poziom właśnie wtedy, kiedy tego potrzebowaliśmy - w meczu z Francją. Seria atomowych serwisów dała nam prowadzenie 22:13. Vital Heynen zdecydował się na zmianę. Za szalejącego na siatce Leona wpuścił Aleksandra Śliwkę i nie było to najlepsze rozwiązanie. Trójkolorowi odrobili kilka punktów i było już tylko 23:19. Zmiana powrotna i dwie akcje później cieszyliśmy się ze zwycięstwa w drugim secie.

Trzeci set to wyrównana walka od początku. Przyjemnie było patrzeć na Leona w takiej dyspozycji serwisowej. Kilka jego uderzeń spokojnie mogło oscylować niewiele poniżej rekordu prędkości i to, że większość z nich została utrzymana w boisku świadczy tylko o klasie naszego sobotniego rywala.

Do pierwszej przerwy technicznej prowadziliśmy 8:7. W miejsce dobrze znanego polskim fanom Benjamina Toniuttiego pojawił się zmiennik, również występujący w PlusLidze Antoine Brizard. Szybujący serwis Macieja Muzaja w końcową linię dał nam zapas trzech oczek - 13:10. W następnej akcji ofiarna obrona spod band reklamowych Michała Kubiaka nie przyniosła zamierzonego efektu, ale dała kolejny sygnał naszym, że walczymy o każdy centymetr gdańskiego boiska. Przed drugą przerwą techniczną było 16:12, a tuż po niej blok na Tillie zwiększył nasze prowadzenie. Dwa błędy własne Polaków dały jeszcze nadzieję Trójkolorowym. Sama końcówka, to już pełna kontrola rezultatu i gra punkt za punkt. Ostatecznie set i mecz zakończył się po ataku Michała Kubiaka.

Jutro o 15 Biało-Czerwoni zmierzą się ze Słowenią. Do wywalczenia biletów do Tokio potrzeba nam wygrania jednego seta. Wcześniej, o 12:30 swój mecz z Tunezją rozpoczną Francuzi.

Polska - Francja 3:0 (25:21, 25:19, 25:20)

Polska: Fabian Drzyzga, Maciej Muzaj, Michał Kubiak, Wilfredo Leon, Mateusz Bieniek, Piotr Nowakowski, Paweł Zatorski (Libero) oraz Damian Wojtaszek (Libero), Aleksander Śliwka

Trener: Vital Heynen

Francja: Benjamin Toniutti, Stephen Boyer, Kevin Tillie, Earvin Ngapeth, Kevin Le Roux, Barthelemy Chinenyeze, Jenia Grebennikov (Libero)

Trener: Laurent Tillie

Przebieg spotkania:

I set: 3:1, 6:4, 11:8, 14:12, 16:13, 20:15, 23:19, 25:21

II set: 1:3, 4:6, 7:8, 12:8, 13:11, 16:11, 22:13, 25:19

III set: 5:4, 8:7, 13:10, 16:12, 20:16, 25:20

Źródło: Onet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA