fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Nowe technologie w sądach: jak dostosować prawo do współczesności

shutterstock
Nowoczesności nie mierzy się skalą nowości, tylko efektywności i korzyści.

Sama w sobie intencja uczynienia sądów lepszymi to stanowczo za mało, nawet jeśli podąża za nią ustawodawca. Widać też dwa kierunki myślenia i pochodzące od nich metody postępowania. Pierwszy ideologiczny, bo przyjęto, że przyczyną niesprawności sądów są same sądy, a w szczególności cechy przypisywane sędziom – co należy naprawić odpowiednimi przepisami oraz przymusem dyscyplinarnym. Drugi pogląd opiera się na refleksji, że postępowanie sądowe musi przystawać do zasad i standardów obowiązujących w danym społeczeństwie oraz gospodarce. Sądy pozbawione odpowiedniej synchronizacji nie mogą działać sprawnie i efektywnie.

Stare autorytety milczą, a te, które nimi wkrótce zostaną, nie mają śmiałości wołać, że pogłębia się rozdźwięk między tradycją zapisaną w ustawach a naszym życiem na co dzień. Chodzi o to, jak osiągnięcia techniki zaadaptować do przepisów prawa i praktyki zawodowej. Słusznie irytuje przepaść między rozsyłaniem wiadomości z pomocą internetu a doręczeniami z sądu przez tygodnie albo wcale.

W sądach jest jak w gospodarce – pozory mylą, a nowoczesne technologie pomagają...

Od wynalezienia druku upłynęło prawie 600 lat, ale właśnie teraz dokonał się kolejny przewrót na miarę tamtego wynalazku. Chodzi oczywiście o informatykę, a w ślad za nią narodziny społeczeństwa informatycznego. W takim społeczeństwie dostęp do wiedzy jest zawsze, natychmiast i w skali globalnej. Ludzkość zawsze cierpiała na brak informacji, a dopiero dzięki wynalazkowi druku zbieranie, przechowywanie i przekazywanie informacji stało się łatwe, proste i tanie.

Pozostał jednak problem przeszukiwania i analizy informacji, co blokował tzw. czas dostępu. Kto szukał książki w bibliotece wie, że nie wystarczy ją znaleźć, trzeba jeszcze przeczytać. Problem czasu dostępu rozwiązują radykalnie informatyka i internet. To musiało wywołać głębokie zmiany w każdym kraju, wszystkich dziedzinach życia, całych społeczeństwach oraz ich mentalności. Ale nowoczesności nie mierzy się skalą nowości, tylko efektywności i realnych korzyści. Te są oczywiście stopniowalne i pozwalają ocenić zdolność danego społeczeństwa do wytwarzania dóbr i usług o jak największej wartości. A im społeczeństwo więcej i lepiej wytwarza, tym wyższy poziom jego egzystencji. Wydaje się więc, że mając rozwiniętą gospodarkę, słusznie oczekujemy, aby prawo i sądy dotrzymywały jej kroku. Czy nasze sądy są nowoczesne?

Nie można porównywać sądu z Facebookiem, ale efektywność chyba tak

Aby porządnie odpowiedzieć na to pytanie, trzeba połączyć przyczyny ze skutkami, a skutki z postulatami – w efekcie powstać może zarys modelu prawa zdolnego do efektywnego funkcjonowania w społeczeństwie informatycznym. Trzeba też sprawdzić, które rozwiązania rzeczywiście się przydadzą i w jakim stopniu. Bo niektóre mogą zagrażać np. bezpieczeństwu danych przechowywanych w sądach. Samo zderzenie tych możliwości z konserwatywnym obliczem sądów stawia je od razu na straconej pozycji. Ale dopiero z czasem dowiadujemy się, na ile nowe okaże się lepsze od starego. To samo dotyczy organizacji sądów i postępowania sądowego. Świat ma dzisiaj nowe oblicze dzięki osiągnięciom takich wynalazców, wizjonerów i sprawnych biznesmenów, jak: Bill Gates, Steve Jobs, Elon Musk, Mark Zuckerberg. Czy na wydziałach prawa uczy się o ich osiągnięciach i możliwościach, jakie stworzyli? Jak zmienili świat, nasze życie i pracę ? Wypada, aby współczesny prawnik wiedział, komu zawdzięczamy komputer osobisty, sklepy internetowe, bezpieczne płatności w sieci czy portale społecznościowe. Ta wiedza ogólna jest konieczna, aby rozumieć współczesny obrót gospodarczy, a potem z niego korzystać z pomocą odpowiednich umów.

Nowy sposób przetwarzania, przechowywania i przesyłania informacji radykalnie zmienił nasz świat. Zmianie ulega więc zarówno przedmiot, jak i sposób korzystania z prawa.

Jak dostosować prawo do współczesności

Oto niektóre wątki, których rozpatrzenie powinno przynieść wymierne korzyści nie tylko sądom:

1. Synchronizacja procedur z prawem materialnym

Postępowanie sądowe musi być należycie zsynchronizowane z prawem materialnym. Archaiczne zasady prawa materialnego nie dają szans sądowi, który zajmuje się naprawianiem zaniedbań stron lub jest zmuszony dokonywać rzeczy raczej niemożliwych. Przykładem jest zniesienie współwłasności, bo kodeks cywilny szczegółowo reguluje tylko podział gospodarstw rolnych między spadkobierców pozostających na wsi i gospodarstwie – co wyszło już z obrotu. Brak natomiast innych regulacji przydatnych do typowych podziałów ruchomości i nieruchomości, np. wchodzących do spadków lub majątku rozwodzących się małżonków. Z powodu braku przepisu o rzeczach niepodzielnych, sądy deliberują fantastyczne plany podziału budynków i lokali. Podział sądowy jest możliwy także i tam, gdzie powinny decydować wyłącznie organy w postępowaniu administracyjnym. Sądy mają więc mnóstwo pracy szkodliwej społecznie i ekonomicznie. Brakuje wielu regulacji prawa rzeczowego adekwatnych do współczesności, choćby zapewnienia dojazdu do nieruchomości według współczesnych standardów lub rodzajów dróg czy pojazdów, zasilania w energię przy poszanowania ekologii, gospodarki wodami opadowymi i gruntowymi, sortowania odpadów, dróg ewakuacyjnych i pożarowych, sieci i korytarzy przesyłowych. To tylko najbardziej jaskrawe przykłady.

2. Sądy mają sądzić, ale nie powinny rządzić

Warto radykalnie zmienić koncepcję sądu jako władzy uprawnionej, swobodnie, odgórnie i prawnotwórczo ingerującej w sytuację stron poszczególnych postępowań (np. zniesienie współwłasności za wieloletnie spłaty, przebudowa nieruchomości według pomysłu biegłych). Z ustawy procesowej należy wyrugować przepisy o podziale nieruchomości czy spłatach. Jest to konieczne, aby w miejsce sądów takie spory mogły być rozwiązywane przez samych zainteresowanych albo przy pomocy mediatorów lub pełnomocników. Monopol sądowy będący ubocznym produktem regulacji w k.p.c. nadaje się do pilnej likwidacji. Oczywiście nie może być mowy o zniesieniu prawa do żądania orzeczeń sądowych. Ponieważ np. współspadkobiercy mogą w nieskończoność zwlekać ze zgodnym rozliczeniem, aby czerpać korzyści ponad swój udział. Nie znaczy to wcale, że to sąd ma samoistnie dokonywać podziału i narażać się na ataki wszystkich uczestników. Sąd pytać powinien o zgodny projekt podziału i wyznaczać do tego termin. Brak porozumienia stron skutkować powinien zarządzeniem sprzedaży w drodze licytacji, aby dokonać prostego podziału pieniędzy z uzyskanej ceny. Radykalne uproszczenie spraw wieloletnich i zalegających sądy, jest więc oczywiste.

3.Zakaz uzupełniania brakujących dowodów przez sąd w trakcie procesu

Pozyskanie właściwych dowodów z reguły przesądza o losie każdej sprawy. Dopiero jednak w obliczu sporu sądowego strona wnosi np. o „przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego" na okoliczność tego, co powinno zostać wykazane przez nią samą wcześniej i przy dołożeniu zwykłej staranności. Oczywiście takie ograniczenia muszą być zróżnicowane, więcej wymagać trzeba od przedsiębiorcy niż zwykłego obywatela. Także materia sprawy wpływa na zbieranie dowodów, usprawiedliwiając (lub nie) niektóre braki. Jeżeli przedsiębiorca nie płaci faktury, to powinno być oczywiste, że składa reklamację, albo odstępuje od umowy i zwraca towar. Sąd nie może sanować jego zaniedbania, powołując biegłego do zbadania towaru, co należy do nabywcy. Jeżeli sprzedawca kwestionuje wady wskazywane przez kupującego, to kupujący powinien sam zamówić rzeczoznawcę, pod rygorem utraty dowodu przed sądem. Można też zwalczać plagę obrotu polegającą na niepłaceniu za faktury bez żadnego powodu, poprzez ustanowienie zabezpieczenia dla sprzedawcy przeciwko nabywcy, który nie płaci bez powodu związanego z przedmiotem umowy (np. reklamacji).

4. Rozwinięcie przepisów o formie dokumentowej

Rozwój obrotu gospodarczego domaga się zmian w zakresie dowodów. Szczególnie ważne dla przedsiębiorców przepisy o formie dokumentowej jakoś się nie przyjęły. Więc trzeba je otworzyć na obrót elektroniczny, a statyczna hierarchia dowodów domaga się zastąpienia innym, dynamicznym porządkiem. Przykładowo – umowa zawarta przez SMS-y nie powinna być dowodzona świadkami, a jeżeli dalsza korespondencja była za pomocą e-maili, to ustalenia dokonane przez SMS powinny mieć pierwszeństwo, skoro ta forma doprowadziła do zawarcia umowy. Trzeba też rozważyć wybrane rodzaje umów zawieranych np. na odległość lub ograniczyć swobodę zawierania umów dla niektórych kanałów sprzedaży (np. sprzedaży bezpośredniej). Warto przejrzeć regulacje zamieszczone w osobnych, a niepopularnych aktach prawnych, które zbytecznie konkurują z kodeksem cywilnym.

5. Zamiast prekluzji dowodowej – prekluzja procesowa

Prekluzja dowodowa polega na obowiązku dostarczenia wszystkich dowodów; przy pozwie lub odpowiedzi na pozew. Ma to zapewnić sądowi całość koniecznego materiału dowodowego od razu na początku procesu, a dowody dostarczone później mają być odrzucane z powodu spóźnienia. Każdy sędzia lub pełnomocnik zazwyczaj wie, że taka metoda rzeczywiście przymusza do wyłożenia dowodów na początku sprawy, bo później już nie można. Wykłada się więc również dowody na wszelki wypadek. Dlatego znacznie zwiększyła się objętość pozwów i wniosków dowodowych, co nie ułatwia prowadzenia sprawy pełnomocnikom, a sądowi sądzenia.

Skomplikowało się także postępowanie – o spory, czy jest możliwe wnioskowanie nowych dowodów wbrew prekluzji. Prekluzja procesowa opiera się na przesłankach pragmatycznych. Po ustaleniu, o co spór się toczy i kto jakie zarzuty podnosi – możliwe jest składanie wniosków i wszelkich dowodów tylko i wyłącznie w granicach sporu i dla odparcia zarzutów strony przeciwnej. Prekluzja procesowa czyni zbędnym podnoszenie zarzutów i dowodów na wszelki wypadek. Wiele dowodów z ostrożności zostanie pominiętych, a tylko niektóre mogą zostać przywołane, jeżeli zajdzie taka potrzeba.

6. Dostosowanie procedur i form do standardów komunikacji mobilnej

Mobilność pozwala pracować, odchodząc od biurka, co ma znaczenie dla osób pracujących koncepcyjnie, do których należą prawnicy, a potrzeba im głównie dostępu do dokumentów, przepisów oraz kontaktu z ludźmi. Obecna technologia umożliwia to niezawodnie, a oczekiwane są dalsze udoskonalenia i funkcjonalności. Probierzem dojrzałości technologii są banki, które już od wielu lat korzystają z operacji elektronicznych, co świadczy, że są odpowiednio zabezpieczone i można na nich polegać. Skoro mogą banki, to również mogą i sądy – ale trzeba to im zorganizować.

O organizacji sądów decyduje ustawodawca, rządy o ich bieżącym finansowaniu, a Pan Prezydent o powoływaniu kandydatów na urząd sędziego. O naborze kadr zawsze decydował też rynek i poziom płac. Kształt sądów zależy więc od warunków i czasów, w których działają. Od sędziów zależą tylko poszczególne wyroki, ale ich podstawa prawna już nie. Gospodarka już przeszła do ery wolnego rynku, integracji europejskiej i społeczeństwa informatycznego. Sądy jeszcze nie przekroczyły Rubikonu, ale z pewnością niedługo powinny. Nie zrobią tego same, bo są częścią społeczeństwa i Państwa. Trzeba przygotować odpowiednie akty prawne nie o sądach, ale zmieniające obrót prawny w sposób odpowiadający współczesnej gospodarce i społeczeństwu informatycznemu

Społeczeństwo musi chcieć te zmiany legislacyjne zaakceptować jako zmiany w ich osobistym życiu. Bo wiele przepisów się „nie przyjęło", zostało zignorowanych, niezauważonych, a nadzieje projektodawców i ustawodawcy pogrzebane. Na świecie było wiele rewolucji – o jednych nie wiemy, o innych nie pamiętamy. Rewolucja rozładowuje napięcia społeczne, atakując stary porządek, ale rzadko kiedy jest w stanie zaoferować zmiany na dłużej i sama szybko przemija. Trwałe zmiany wymagają czasu, spokoju i mnóstwa pracy. Dlatego warto rozmawiać, dyskutować, pisać, wymieniać racje i argumenty oraz dzielić się doświadczeniem – każdy może w tym uczestniczyć.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA