fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sądy, a zwłaszcza SN, przed wielkimi zmianami

Adobe Stock
Podpisana we wtorek przez prezydenta nowelizacja wielu ustaw sądowych ma zaprowadzić nowe porządki w sądownictwie. Jest powszechnie krytykowana.

Zmiany mają wejść w życie już po siedmiu dniach od publikacji ustawy w Dzienniku Ustaw.

Wiele z nich dotyczy zaostrzenia odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów wszelkich sądów, w szczególności rozszerzenia jej na przypadki kwestionowania skuteczności powołania sędziego – a to kluczowy element sprzeciwu wobec pisowskich reform sądów. Wprowadzają także obowiązek zgłaszania przynależności do stowarzyszeń, a to one, np. Iustitia, stoją na czele tego oporu.

Wiele ważnych zmian dotyczy jednak samego Sądu Najwyższego, a ze względu na jego rolę – rzutować będą zapewne na całe sądownictwo.

Wybór I prezesa

Nowelizacja obniża też kworum Zgromadzenia Ogólnego Sądu Najwyższego niezbędne do wyboru pięciu kandydatów, z których prezydent mianuje pierwszego prezesa SN.

Do tej pory na takim zgromadzeniu wymagana była w mniej rygorystycznej drugiej turze obecność minimum 3/5 sędziów, czyli w tej chwili 61. Ta poprzeczka została obniżona do 32. Ma to takie znaczenie, że starych sędziów jest w SN 64 i mogliby zablokować zgromadzenie oraz wybór. Po ostatniej zmianie 37 nowych sędziów ma możliwość (przy trzecim podejściu) wyboru kandydata lub kandydatów (chyba że bardzo się podzielą) z nowych sędziów.

Z kolei uszczegółowiony „kalendarz" wyborczy – a pierwsza prezes prof. Małgorzata Gersdorf zwołała już na 17 marca pierwsze zgromadzenie wyborcze – każe wybrać kandydatów jeszcze w drugiej połowie marca. Gdyby się to nie udało, prezydent wskaże sędziego do pełnienia obowiązków pierwszego prezesa SN i przeprowadzenia w ciągu tygodnia wyboru kandydatów. Wtedy też wystarczy udział 32 sędziów.

Pierwszy prezes SN ma zaś duży wpływ na organizację pracy SN i rozstrzyganie rozbieżności i sporów w orzecznictwie, zwłaszcza wobec mocnego antagonizmu między trzema starymi a dwiema nowymi Izbami SN.

Kolejny ważny segment zmian dotyczy statusu sędziów powoływanych na wniosek nowej KRS, wybranej nie przez samorząd sędziowski, ale przez większość sejmową. Do tej procedury zastrzeżenia zgłosił w listopadowym wyroku TSUE.

Ostatnią wykładnię tego wyroku uchwaliły na wspólnym posiedzeniu trzy stare izby SN 23 stycznia. Mówi, że udział w składzie orzekającym sędziego wybranego według nowych zasad oznacza, że sąd był nienależycie obsadzony, co może, ale nie musi, oznaczać unieważnienie wyroku.

Uchwała spotkała się z ostrą krytyką strony rządowej, wskazującej, że SN przekroczył swoje kompetencje, a marszałek Sejmu zainicjowała spór w tej sprawie przed TK. Tymczasem nowa ustawa stanowi, że wszelkie wnioski dotyczące zarzutu braku niezależności sądu lub braku niezawisłości sędziego mają trafiać do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN (złożonej z nowych sędziów) i nie będą wstrzymywać postępowania. A przy podejmowaniu uchwały w tych kwestiach Izba ta nie będzie związana uchwałą innego składu SN, choćby uzyskała moc zasady prawnej. Wygląda więc na to, że mogłaby jeśli nie uchylić, to inaczej określić wdrażanie wyroku Luksemburga.

Zgromadzenia mniej ważne

Nowela istotnie ogranicza rolę zgromadzeń sędziowskich, które dawały się we znaki reformom ministra sprawiedliwości i rządom prezesów przez niego wyznaczonych.

Dodajmy, że ustawę opozycja i wielu prawników nazywa kagańcową ze względu na zagrożenia dla niezależności sądów, a w TSUE czeka wniosek Komisji Europejskiej o zawieszenie działalności Izby Dyscyplinarnej SN, której w uchwale trzech izb SN odmówiono przymiotu sądu.

Luksemburski front sporu o temidę

Spór o sądy toczy się też przed Trybunałem Sprawiedliwości UE.

Ten dał Polsce czas do 13 lutego na wyjaśnienia w sprawie wniosku Komisji Europejskiej o zastosowanie środków tymczasowych wobec Izby Dyscyplinarnej SN. KE już 10 października 2019 r. skierowała do TSUE skargę, wskazując, że nowy system prawny nie zapewnia niezależności i bezstronności ID SN. A w styczniu wystąpiła o środki tymczasowe. Gdyby TSUE je orzekł, to dotyczyć mogą zawieszenia przepisów, a nie fizycznego działania ID, która orzeka mimo stwierdzenia przez SN, że nie jest sądem. TSUE może też sięgnąć po kary finansowe, jak w sprawie Puszczy Białowieskiej, ale nie ma tu automatu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA