fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Unia Europejska rozpoczęła procedurę z art. 7 traktatu unijnego, czyli podważania praworządności

Ursula von der Leyen, Mateusz Morawiecki, Viktor Orban
PAP/EPA
Unia Europejska nie przestaje zajmować się praworządnością w Polsce. Ale większe obawy budzi ofensywa przeciw społeczności LGBT+ na Wegrzech.

Polska i Węgry to kraje, przeciw którym UE uruchomiła procedurę z art. 7 unijnego traktatu, czyli oskarżyła je o podważanie praworządności. Ostatnie wysłuchania w tej sprawie odbyły się w 2018 r., po długiej przerwie temat wrócił na agendę unijnej Rady Ministrów. We wtorek w Luksemburgu odbyło się pełne wysłuchanie (z wypowiedziami KE i wszystkich państw członkowskich) na temat sytuacji w obu krajach. W imieniu KE wystąpiła jej wiceprzewodnicząca Věra Jourová. Jak się nieoficjalnie dowiadujemy, powiedziała, że od czasu ostatniego wysłuchania 11 grudnia 2018 r. sytuacja w Polsce nie tylko się nie poprawiła, ale są kolejne problemy, mi.in. problem niezależności TK (też w kontekście wyroku Trybunału Praw Człowieka z 7 maja), prymatu prawa krajowego nad prawem UE (wniosek premiera Morawieckiego do TK), wydawania orzeczeń przez Izbę Dyscyplinarną SN, a także starsze problemy, jak KRS i reforma sądów powszechnych.

Reforma sądownictwa jest od dawna krytykowana przez Brukselę, ale teraz – jak powiedział komisarz Didier Reynders w poniedziałkowej „Rzeczpospolitej” – większy niepokój KE budzi podważanie prymatu prawa UE i kompetencji TSUE. Podzielają go państwa członkowskie.

Czytaj też:

"Polska podważa zasady funkcjonowania UE"

– Mam nadzieję, że Polacy będą respektować pierwszeństwo wyroków TSUE. To bardzo ważne nie tylko dla Polski, ale też dla całej UE. Chcemy o tym z nimi rozmawiać, Polska to punkt odniesienia dla rozszerzenia UE na wschód – powiedział Jean Asselborn, minister spraw zagranicznych Luksemburga.

Z kolei irlandzki minister Thomas Byrne podkreślił znaczenie niezależnego sądownictwa dla rynku jednolitego UE.

– A przecież dla Polski jest on bardzo ważny – zauważył.

Polska była krytykowana w Luksemburgu, ale teraz więcej emocji budzą Węgry. Chodzi o prawo przyjęte w ubiegłym tygodniu, które zakazuje mówić o różnych orientacjach seksualnych w przestrzeni publicznej dostępnej dla osób poniżej 18. roku życia. Bruksela sprawdza, czy ten akt można tylko krytykować, czy też da się oskarżyć Węgry o łamanie konkretnych przepisów.

Przedstawiciel Węgier nie zamierzał łagodzić sporu i powiedział, że to prawo wymierzone w „pedofilów”.

Wysłuchanie miało służyć aktualizacji wiedzy o sytuacji w Polsce i na Węgrzech. Na tym etapie nikt nie przewiduje głosowania, bo do sankcji wymagana jest niemożliwa teraz jednomyślność. Ale zdanie państw członkowskich o praworządności w obu krajach będzie istotne przy podejmowaniu decyzji o zawieszeniu funduszy w związku z łamaniem praworządności. Tym razem większością głosów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA