fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Proboszcz oskarżony za sztabkę złota

123RF
Prokuratura oskarżyła byłego proboszcza katedry polowej o przyjęcie od pewnego biznesmena złota wartego 128 tys. zł. W zamian miał mu pomóc, używając wpływów w instytucjach państwowych.

Warszawska prokuratura skierowała do sądu pierwszy akt oskarżenia w głośnej aferze korupcyjnej, zwanej podkarpacką. Objął trzy osoby – proboszcza katedry polowej ks. Roberta M., innego duchownego ks. Jana C. oraz byłego regionalnego dyrektora Lasów Państwowych Edwarda B.

– Wśród zarzutów są przyjęcie korzyści majątkowych i powoływanie się na wpływy w instytucjach państwowych – mówi „Rzeczpospolitej" Waldemar Tyl, wiceszef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie.

Księży i leśnika miał korumpować Marian D., prezes firmy paliwowej z Leżajska i główny podejrzany w aferze podkarpackiej. Według śledczych poznał ks. M. za pośrednictwem posła i ówczesnego szefa Klubu Parlamentarnego PSL Jana Burego. Później mieli się już kontaktować bezpośrednio.

Biznesmen miał konkretne oczekiwania – chciał zamienić grunt należący do jego spółki na inny, bardziej przydatny, a należący do nadleśnictwa w Leżajsku. Chciał też zmiany przeznaczenia terenu, co pozwoliłoby wykorzystać go w biznesie. Przedsiębiorca szukał także dojścia, dzięki któremu jego córka mogłaby uzyskać nominację sędziowską.

Pomocy w załatwieniu tych spraw miał się podjąć ks. M., który – według śledczych – chwalił się D., że ma wpływy w państwowych instytucjach – w Krajowej Radzie Sądownictwa i w Lasach Państwowych.

W połowie 2012 r. ks. M. miał przyjąć od biznesmena kilogramową sztabkę złota (z mennicy, z numerem seryjnym). Kolejną łapówkę miał otrzymać już po wywiązaniu się z obietnicy załatwienia nominacji sędziowskiej dla córki biznesmena.

Jak w konflikt z prawem popadli dwaj pozostali oskarżeni? Ks. Jan C. z jednej z podkarpackich parafii znał Edwarda B. – ówczesnego dyrektora nadleśnictwa na Podkarpaciu, w którego władaniu był interesujący biznesmena grunt. Duchowny miał więc nakłaniać leśnika, by pomógł w zamianie działek. Prokuratura twierdzi, że za to pośrednictwo przyjął 20 tys. zł.

Na łapówkę – według śledczych – skusił się też Edward B., który z kolei w trzech ratach miał przyjąć łącznie 50 tys. zł.

Sztabkę złota agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego znaleźli latem zeszłego roku w mieszkaniu ks. Roberta M. (w tym samym śledztwie w lipcu 2014 r. przeszukali m.in. gabinety Burego i wiceministra infrastruktury Zbigniewa Rynasiewicza).

Złotem w sztabkach paliwowy biznesmen miał korumpować też innych wysokich urzędników. W śledztwie sam o tym opowiadał. Dotychczas jednak innych złotych sztabek nie znaleziono.

Dla oskarżenia nie ma znaczenia, czy obietnice, za którymi stały łapówki, zostały spełnione. Wiadomo jednak, że córka biznesmena sędzią nie została. Zgodę na zamianę działek udało się uzyskać tylko na najniższym szczeblu. Wyżej została zablokowana.

Ks. M. jest oskarżony o płatną protekcję, czyli powoływanie się na wpływy w państwowych urzędach i obietnicę załatwienia sprawy w zamian za korzyść majątkową, Edward B. – o przyjęcie łapówki, a ks. C. – o podżeganie leśnika do jej wzięcia. Za płatną protekcję grozi do ośmiu lat więzienia, za korupcję – do dziesięciu lat.

Oskarżeni nie przyznają się do winy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA