Reklama

Zlecił zabójstwo Zbigniewa Ziobry, nadal jest nieuchwytny

Prokuratura rozszerza zarzuty wobec Jana S., który miał zlecić zabójstwo ministra Zbigniewa Ziobry, śledczego i policjantów. Jednak nie może ich ogłosić, bo wciąż unika on wpadki.

Aktualizacja: 04.10.2019 12:03 Publikacja: 03.10.2019 19:07

Zbigniew Ziobro

Zbigniew Ziobro

Foto: Fotorzepa/Jerzy Dudek

28-letni Jan S., dopalaczowy potentat, jest poszukiwany od sierpnia na podstawie ENA i czerwonej noty Interpolu, co świadczy o randze zarzutów, jakie chcą mu postawić śledczy, m.in. podżegania do zabójstwa ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, prokuratora i trojga policjantów, którzy rozbili jego gang.

S. ma już dziesięć zarzutów, teraz śledczy chcą mu przedstawić kolejne, ale – choć ściga go specjalna policyjna grupa – na razie S. myli tropy, kluczy i unika wpadki.

– Nadal jest poszukiwany, a czynności w tej sprawie prowadzą funkcjonariusze Zespołu Poszukiwań Celowych Wydziału Kryminalnego Komendy Stołecznej Policji – mówi nam jej rzecznik Sylwester Marczak.

„Rzeczpospolita" w maju ujawniła szczegóły spektakularnego śledztwa w sprawie „zlecenia na Zbigniewa Ziobrę" (prowadzi je Dolnośląski Wydział ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej). Za zgładzenie ministra Jan S. oferował 100 tys. zł, a wykonanie zlecenia powierzył „chemikowi" z dopalaczowego gangu.

„Ten sk...n podpisał nową ustawę. Zepsuł mi interes" – miał powiedzieć S. do „chemika" pod adresem Ziobry. S. podpowiadał killerowi sposoby zgładzenia ministra: podanie trucizny, środka na zatrzymanie krążenia, podłożenie bomby. Tak samo chciał się pozbyć trojga stołecznych policjantów i prokuratora, którzy rozbili jego dopalaczowy gang. Dowodem są m.in. e-maile, jakie handlarz wysyłał do „chemika". Sprawa wyszła na jaw, bo niedoszły killer wpadł i zaczął sypać.

Reklama
Reklama

Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", na zleceniu zabójstwa ministra i śledczych się nie skończyło. Gdy „chemik" nie wywiązał się ze zlecenia, Jan S. poprzysiągł mu zemstę.

Miał grozić „chemikowi", że pozbawi go życia, i namawiał go, żeby pobił mężczyznę z dopalaczowego gangu, który mu podpadł. To m.in. za to teraz dolnośląska prokuratura chce postawić Janowi S. dodatkowe zarzuty.

Dopalaczowy boss groźby kierował za pośrednictwem internetu już po ucieczce z kraju – więc jest na to dowód. – Wysyłał wiadomości z Holandii, gdzie wcześniej prowadził narkotykowe interesy – ustalili policjanci.

Gdzie Jan S. teraz się ukrywa? Według śledczych gdzieś w Europie. Tropią go policjanci ze specjalnej grupy (ci sami, którzy namierzyli Falentę w Hiszpanii i oszusta zwanego najmłodszym polskim milionerem). Sposobów nie zdradzają.

W czym tkwi skuteczność S.? – Na dopalaczach zarobił sumy idące w miliony. Ma środki, więc jest mu łatwiej – tłumaczą funkcjonariusze.

Sprawa zlecenia zabójstwa Ziobry wyszła na jaw przypadkiem – po tym jak stołeczna policja w czerwcu 2018 r. rozbiła zorganizowaną grupę przestępczą handlującą dopalaczami, w której działał Jan S. Przechwycono wtedy ok. 120 kg substancji i narkotyków, ujęto kilku handlarzy. Jan S. uniknął wpadki – bo prawdopodobnie już wtedy przebywał w Holandii, gdzie chciał rozkręcić fabrykę dopalaczy.

Reklama
Reklama

Jednak wkrótce wpadł jego współpracownik – „chemik" grupy (ze względów bezpieczeństwa nie ujawniany jego inicjałów) – i opowiedział o zleceniu.

Przestępczość
Jacek Tomaszewski: Narkotyki Maduro miały zniszczyć Amerykę
Przestępczość
Nicolás Maduro i Cilia Flores doprowadzeni do sądu. Co się tam wydarzy?
Przestępczość
Brigitte Macron kontra hejterzy. Sąd w Paryżu wydał wyrok
Przestępczość
Berlin. Po pożarze dziesiątki tysięcy mieszkań bez prądu. Do podpalenia przyznała się Vulkangruppe
Przestępczość
Tajemniczy ładunek rosyjskiego statku, który zatonął. Co przewoził Ursa Major?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama