fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Przygody Sławomira Nowaka nad Dnieprem

Sławomir Nowak budował drogi na Ukrainie w latach 2016–2019. Nie przyznaje się do winy
PAP
Były minister transportu usłyszał zarzuty w Warszawie. W Kijowie sugerują, że sprawa może być polityczna.

Według nieoficjalnych informacji „Rzeczpospolitej" materiał dowodowy, jaki zgromadzono w śledztwie, jest mocny – opiera się głównie na zabezpieczonych rozmowach na szyfrowanych komunikatorach, dzięki zastosowaniu systemu inwigilacji Pegasus.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła już byłemu ministrowi transportu Sławomirowi Nowakowi zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą czerpiącą korzyści z korupcji. Potwierdziła również informacje „Rzeczpospolitej" o ponad 1 mln zł korzyści, jaką miał przyjąć były minister (dokładnie ponad 1,3 mln zł). Prokuratura twierdzi, że Nowak na podstawioną osobę nabył auto Range Rover Velar za 310 tys. zł i obrazy za prawie 56 tys. zł.

Spółki na Cyprze

Były szef gabinetu politycznego premiera Donalda Tuska jest podejrzany o żądanie i przyjmowanie korzyści majątkowych i osobistych w zamian za przyznawanie prywatnym podmiotom kontraktów na budowę i remont dróg na Ukrainie, a także o pranie pieniędzy pochodzących z tego przestępstwa – ujawniła we wtorek prok. Mirosława Chyr, rzeczniczka prokuratury. Zarzuty dotyczą okresu od października 2016 roku do września 2019 roku, gdy kierował ukraińską Państwową Służbą Dróg Samochodowych – Ukrawtodor.

Zdaniem śledczych korzyści majątkowe były przekazywane w gotówce albo za pośrednictwem założonych na polecenie Sławomira Nowaka spółek zarejestrowanych na Cyprze i w Polsce, m.in. pod pozorem zapłaty za usługi konsultingowe, które w rzeczywistości nie były wykonywane, a także pod pozorem zwiększenia kapitału zakładowego tych spółek. – Wpłacane środki następnie były rozdysponowane przez Sławomira N. – zaznacza prok. Chyr. Szefami tych firm, przez które miały być prane środki z łapówek, były osoby bliskie i pozostające pod kontrolą Nowaka. – W niektórych przypadkach spółki założone na terytorium RP musiały być wykupywane przez uczestników przetargów Ukrawtodora od osób kontrolowanych przez byłego urzędnika za kwoty przekraczające setki razy ich kapitał zakładowy – twierdzą zaś ukraińskie służby.

Dariusz Z., były żołnierz „Grom", i Jacek P., księgowy z Gdańska, którzy zostali w poniedziałek zatrzymani wraz z Nowakiem, mieli pomagać mu w procederze, m.in. kontaktowali się z firmami, przyjmowali od nich gotówkę, a potem ją legalizowali (stąd m.in. zarzut prania pieniędzy).

Spekulacje w Kijowie

Sprawa Nowaka od kilku dni jest głównym tematem w ukraińskich mediach, które we wtorek nawet stwierdziły (w tym czołowy ukraiński portal Ukraińska Prawda), że zatrzymany w sprawie Jacek P. to Jacek Piechota, były minister gospodarki i prezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej. Ta kompromitująca polsko-ukraińskie relacje gospodarcze informacja okazała się nieprawdziwą, ale nawet po sprostowaniu wciąż była obecna w mediach.

Sprawę Nowaka prezes największej organizacji zrzeszającej polskich i ukraińskich przedsiębiorców komentuje ostrożnie. – Po stronie ukraińskiej trwa walka polityczna pomiędzy obecną i poprzednią ekipą rządzącą. Sławomir N. reformował system, w którym korupcja była zjawiskiem prawie powszechnym. Każda tego typu reforma powoduje konflikty, niechęć i wrogość. Nasze służby powinny bardzo dokładnie zweryfikować te zarzuty i wszystko sprawdzić – mówi „Rzeczpospolitej" Piechota.

Nowak znalazł się w gronie kilku innych zagranicznych przybyszów, którzy po rewolucji na Majdanie w 2014 roku zostali zaproszeni nad Dniepr. Mieli pomóc w reformowaniu Ukrainy oraz podzielić się z rządzącymi w Kijowie zdobytym we własnych krajach doświadczeniem. Ze wszystkich powołanych za rządów prezydenta Petra Poroszenki urzędników Nowak utrzymał się na stanowisku najdłużej, do października 2019 roku.

Murem za nim stoi więc były minister infrastruktury Wołodymyr Omelan, który sugeruje, że sprawa może mieć podłoże polityczne, ale nie nad Dnieprem, tylko w Polsce.

– Jest blisko związany z Donaldem Tuskiem, który jest politycznym oponentem Andrzeja Dudy – napisał na swoim profilu na Facebooku.

W obronie Nowaka opowiedział się też publicznie związany z byłym prezydentem deputowany Rady Najwyższej Mykoła Kniażycki.

– Gdy w poprzedniej kadencji parlamentu, będąc współprzewodniczącym grupy ds. kontaktów międzyparlamentarnych z Polską, spotykałem się z przedstawicielami władz sąsiadów, jedną z głównych pretensji było nieczczenie żołnierzy UPA, a zaproszenie do pracy Nowaka. Obecni rządzący z prawicowego PiS zawsze uważali Nowaka za jednego z głównych wrogów – pisze Kniażycki.

„Kradli i będą kraść"

Znany ukraiński politolog Wołodymyr Fesenko uważa, że sprawa nie ma podłoża politycznego, ale przyznaje, że cała afera jest na rękę rządzącym w Kijowie, gdyż pokazuje, że „za rządów Poroszenki kwitła korupcja". Zresztą temat budowy dróg na Ukrainie pojawił się jeszcze w trakcie ubiegłorocznej kampanii wyborczej Wołodymyra Zełenskiego, gdy będąc jeszcze artystą kabaretowym, zagrał prezydenta w popularnym serialu „Sługa narodu". Filmowy prezydent poprosił ministra infrastruktury o naprawienie dróg w Kijowie, ale drogi nie naprawiono. Pieniądze się rozeszły, bo musieli ukraść nie tylko minister i szef Ukrawtodoru, ale nawet szefowa ekipy lejącej asfalt.

– Budowa dróg na Ukrainie jest wielką dziurą korupcyjną. Tam kradli, kradną i obawiam się, że nadal będą kraść. To niestety jedna ze smutnych stron ukraińskiej rzeczywistości – mówi „Rzeczpospolitej" Fesenko.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA