fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Alarmująca epidemia nowotworów

prof. Jarosław Markowski
materiały prasowe
Wśród osób poniżej 40. roku życia rośnie liczba chorych na raka głowy i szyi – ostrzega prof. Jarosław Markowski, laryngolog.

Rzeczpospolita: Coraz częściej słyszymy o nowotworach złośliwych głowy i szyi. Czym są i dlaczego o tej grupie chorób tak dużo się ostatnio mówi?

Jarosław Markowski: W ostatnim czasie nowotwory te budzą zainteresowanie zarówno ze względu na wzrost liczby zachorowań, jak i czynniki etiologiczne powodujące powstawanie tej grupy nowotworów. Są to nowotwory wargi, jamy ustnej, języka, migdałków, ślinianek, gardła, krtani, nosa i zatok przynosowych, skóry twarzy i szyi. Jest to więc dość liczna i różnorodna grupa nowotworów, przy czym nowotwory mózgu i gałki ocznej nie są w niej klasyfikowane. W sumie nowotwory złośliwe głowy i szyi stanowią ok. 5 proc. ogółu wszystkich zachorowań na raka. W 2008 r. zarejestrowano na świecie ponad 600 tys. takich przypadków, a 350 tys. chorych zmarło. Niestety, najczęściej rozpoznaje się je i leczy dopiero w stadium zaawansowanym.

Co powoduje powstawanie tych nowotworów? Jak temu zapobiegać?

Przyczyny mają ścisły związek ze stylem życia i czynnikami środowiskowymi. To przede wszystkim raki płaskonabłonkowe rozwijające się z komórek nabłonka wyścielającego górny odcinek drogi pokarmowej i oddechowej, np. wnętrze jamy ustnej, nosa i gardła. Powstają na tle kancerogennego działania dymu tytoniowego, zwłaszcza w skojarzeniu z wysokoprocentowym alkoholem oraz działaniem wirusów onkogennych. Ponad 90 proc. pacjentów chorych na nowotwory głowy i szyi podaje w wywiadzie wieloletni nikotynizm i spożywanie alkoholu. Jeżeli te dwa czynniki ryzyka zachorowań występują równocześnie, prawdopodobieństwo powstania nowotworu głowy i szyi znacznie wzrasta. Coraz częściej jednak wskazuje się na uwarunkowania genetyczne jako endogenny czynnik ryzyka zachorowania. Tak więc etiologia nowotworów głowy i szyi jest wieloczynnikowa. W ostatnich latach obserwujemy bardzo duży wzrost liczby chorych na te nowotwory w grupie poniżej 40. roku życia.

Skąd tak znaczny wzrost liczby chorych w młodym wieku?

W Polsce i w innych krajach Europy obserwujemy nowe zjawisko określane mianem „fenomenu epidemiologicznego". To wzrost zachorowań na nowotwory głowy i szyi u ludzi poniżej 40. roku życia, którzy nigdy nie palili ani nie nadużywali alkoholu. Badania wykazały, że w tych przypadkach czynnikiem etiologicznym zachorowania na nowotwór złośliwy głowy i szyi jest najprawdopodobniej wirus brodawczaka ludzkiego HPV. Infekcja tym wirusem jest najczęściej przenoszona drogą płciową. Występuje w młodszych grupach wiekowych, co ma związek ze zmieniającymi się zachowaniami seksualnymi. Nowotwory związane z infekcją wirusem HPV dotyczą części ustnej gardła, nasady języka i migdałków. Drugim wirusem odgrywającym rolę w powstawaniu nowotworów głowy i szyi jest wirus Epsteina-Barra, który występuje u 70–90 proc. pacjentów z nowotworami nosogardła.

Czy są jeszcze inne przyczyny powstawania tych nowotworów?

Dużą rolę odgrywa sposób odżywiania się. Wśród czynników działających ochronnie wymienia się witaminę A, C, E, karotenoidy, potas i selen. Są to tzw. antyoksydanty mające istotne znaczenie w procesie niszczenia wolnych rodników, powodujących mutacje w kodzie DNA. Z kolei spożywanie dużej ilości konserwowanej i solonej żywności oraz sfermentowanych produktów dietetycznych zalicza się do przyczyn nowotworów głowy i szyi. Zasadą jest, że im mniej przetworzona jest żywność, tym jest ona zdrowsza i bezpieczniejsza dla organizmu. Do czynników ryzyka zachorowań należy dodać jeszcze nieprawidłową higienę jamy ustnej, drażnienie mechaniczne błony śluzowej przez źle dobraną protezę, zakażenie grzybicze czy też ryzyko zawodowe, na które narażone są osoby pracujące przy rudach niklu, chromu, czy pracownicy tartaków i stolarni.

Jaka jest skala zachorowań na nowotwory głowy i szyi w Polsce?

Pod względem częstości występowania ta grupa nowotworów zajmuje w naszym kraju szóste miejsce. Z danych epidemiologicznych wynika, że w 2013 roku nowotwory głowy i szyi rozpoznano w Polsce u ponad 10 tys. osób, a 6 tys. chorujących na te nowotwory zmarło. To ponad dwa razy więcej niż rocznie ginie w Polsce w wypadkach drogowych. W dodatku uważa się, że roczna liczba zachorowań ujęta w statystykach jest znacznie niedoszacowana, bo nie wszystkie zachorowania są odnotowane w Krajowym Rejestrze Nowotworów.

Skąd tak wysoka umieralność chorych na ten rodzaj nowotworów?

Podstawowy problem to późne rozpoznanie. W momencie postawienia diagnozy ponad 60 proc. pacjentów znajduje się już w zaawansowanym stadium choroby. Ponad połowa chorych, u których rozpoznano nowotwór złośliwy głowy i szyi, umiera w ciągu pięciu lat. Natomiast jeżeli nowotwór tego obszaru zostanie zdiagnozowany we wczesnym etapie rozwoju, stopień przeżywalności wynosi nawet 80–90 proc.

W takim razie, jak sami możemy zmniejszyć ryzyko? Na co zwracać uwagę? I jak zmniejszyć zapadalność na te nowotwory?

Należy zwracać uwagę przede wszystkim na podstawowe objawy tych schorzeń. Wiodący europejscy eksperci w dziedzinie nowotworów głowy i szyi stworzyli hasło: „jeden przez trzy". Oznacza to, że jeżeli stwierdzimy jeden z następujących objawów trwający przez co najmniej trzy tygodnie to bezwzględnie musimy zgłosić się do laryngologa. Te objawy to chrypka, ból gardła, guz na szyi, ból w trakcie połykania lub problemy z połykaniem, pieczenie języka, niegojące się owrzodzenie lub naloty w jamie ustnej oraz jednostronna niedrożność nosa z krwawym wyciekiem. Sam problem nowotworów głowy i szyi jest dostrzegany zarówno przez lekarzy, jak i rząd. W tym roku rozpocznie się realizacja pierwszego Ogólnopolskiego Programu Profilaktyki Nowotworów Głowy i Szyi. Środki przeznaczone przez Ministerstwo Zdrowia na realizację tego programu wynoszą 15 mln zł. Również nasza klinika bierze w nim udział.

Pomówmy o nowotworach złośliwych w ogóle. Jak wygląda skala zachorowań w Polsce?

W 2016 r. liczba nowych przypadków nowotworów złośliwych po raz pierwszy przekroczyła 180 tys. Dla porównania, dwa lata wcześniej na nowotwory złośliwe zachorowało 159,2 tys. osób. Tak więc widać istotny wzrost częstości zachorowań. Według map zdrowotnych Ministerstwa Zdrowia liczba nowych przypadków nowotworów złośliwych w Polsce zwiększy się w 2029 r. do 213 tys. zachorowań. Zwiększa się również liczba zgonów z powodu nowotworów: w 2005 roku przekroczyła 90 tys., tymczasem w 2014 r. wyniosła 95,6 tys. W ubiegłym roku w Polsce zmarło z powodu nowotworów złośliwych ponad 96 tys. osób, co stanowiło ponad jedną czwartą przyczyn ogółu zgonów. Prawie 600 tys. osób żyje z chorobą nowotworową rozpoznaną w ostatnich dziesięciu latach. Ale w innych krajach zachorowalność na nowotwory także stale rośnie. Głównym powodem jest starzenie się społeczeństw państw uprzemysłowionych, bo choroby nowotworowe częściej występują u ludzi starszych.

Jak w takim razie wyglądamy na tle innych krajów Europy?

Zachorowalność na choroby nowotworowe w Polsce w porównaniu z innymi krajami jest nadal stosunkowo niska, np. dwukrotnie mniejsza niż na Węgrzech. Jesteśmy pod tym względem na jednym z ostatnich miejsc w Europie. W latach 2012–2015 w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców chorowało ponad 400 osób, podczas gdy na Węgrzech aż 980 osób, w Czechach 872, a w Danii 696. Niestety, Polska wyróżnia się niskim poziomem tzw. pięcioletnich przeżyć na nowotwory. W latach 2000–2007 przez pięć lat od wykrycia nowotworu żyło w Polsce zaledwie 41 proc. pacjentów. Pod tym względem jesteśmy na przedostatnim miejscu w Europie, tuż przed Bułgarią, gdzie pięć lat od wykrycia nowotworu żyło 39 proc. pacjentów.

Z czego wynika ta niska przeżywalność na nowotwory w Polsce?

Nasz system ochrony zdrowia nie jest dostatecznie przygotowany do radzenia sobie z chorobami nowotworowymi. Niezbędne są dalsze zmiany organizacyjne i rozwiązania, których obecnie brakuje w walce z nowotworami. Potrzebujemy koordynacji, optymalizacji dostępu do badań screeningowych, centralnego nadzoru, a także oceny skuteczności leczenia. Według danych „Lancet Oncology" z września 2013, gdy Polska rocznie przeznaczała na wydatki onkologiczne 42 euro na osobę, to Czechy wydawały 85 euro, Francja 156 euro, a Wielka Brytania 171 euro. Trzeba także przypomnieć, że wydatki na służbę zdrowia w Polsce wynoszą 6,7 procent PKB, podczas gdy średnia w UE przekracza 10 proc. ©?

—rozmawiał Adam Woźniak

O nowotworach na sympozjum w Wiśle

Od 25 do 27 maja odbywało się w Wiśle XVII Międzynarodowe Sympozjum Onkologia w Otolaryngologii, organizowane co dwa lata przez Sekcję Onkologiczną Polskiego Towarzystwa Otorynolaryngologów – Chirurgów Głowy i Szyi. Wzięło w nim udział ponad 300 laryngologów i onkologów. Omówiono aktualny stan wiedzy w zakresie nowotworów głowy i szyi, podsumowano także 2,5 letni okres działania pakietu onkologicznego w otolaryngologii. W tym roku organizatorem sympozjum była Katedra i Klinika Laryngologii Wydziału Lekarskiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Prof. dr hab. n. med. Jarosław Markowski, kierownik Katedry i Kliniki Laryngologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, był przewodniczącym komitetu naukowego i organizacyjnego sympozjum.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA