fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Mariusz Królikowski: Z pamiętnika prostego sędziego

ROL
Poprzednia dwuwładza ustawodawczo-wykonawcza naruszała zwykle prawa sędziów niższych szczebli, a obecna sięga do szczytów. Sędziowskie VIP-y czują potrzebę jedności – pisze prawnik.

12 grudnia 2012 roku, Warszawa, al. Szucha 12a. Prezes Andrzej Rzepliński rozpoczyna ogłaszanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 1/12. Z zainteresowaniem słuchają go sędziowie w całym kraju. Sprawa dotyczy bowiem rzeczy niebagatelnej: skargi pierwszego prezesa Sądu Najwyższego na przepisy tzw. ustawy okołobudżetowej, zakładającej zamrożenie waloryzacji wynagrodzeń sędziowskich na rok 2012. I nie chodzi tu o kwestie materialne – bez tych kilkuset złotych miesięcznie sędziowie dali sobie radę – ale o fundamentalną kwestię ustrojową: czy władza ustawodawcza może dowolnie manipulować wynagrodzeniami sędziowskimi, gwarantowanymi przez art. 178 ust. 2 konstytucji.

Niestety, szybko przychodzi rozczarowanie. Trybunał stwierdza – przy dwóch zdaniach odrębnych– że zamrożenie wynagrodzeń nie narusza konstytucji, jeżeli następuje jedynie na rok. Zasada stabilności budżetu okazuje się nadrzędna. Bez znaczenia jest m.in. zarzut, że pospiesznie procedowana ustawa nie była konsultowana z Krajową Radą Sądownictwa. Trudno. Orzeczenia Trybunału są ostateczne i nikomu jeszcze wówczas nie przychodziło do głowy, by je kwestionować. Budżet państwa zaoszczędził jakieś ćwierć promila swoich wydatków (bo o taką mniej więcej skalę oszczędności chodziło), sędziowie stracili po parę tysięcy złotych rocznie. Roma locuta, causa finita.

Może przejść do podziemia

Samo rozstrzygnięcie w tej sprawie to jednak nie wszystko. Istotna była bowiem kwestia wyłączenia sędziów TK od rozpoznania tejże. Taki wniosek złożył ówczesny sędzia TK Leon Kieres, gdyż jako członek Krajowej Rady Sądownictwa uczestniczył w przygotowywaniu opinii do zaskarżonej ustawy. Sędzia Kieres słusznie uważał, że w zewnętrznym odbiorze jego bezstronność może wywoływać wątpliwości. Wniosek ten został uwzględniony.

W podobnej sytuacji znalazł się prezes Rzepliński, który także opiniował projekt zaskarżonej ustawy, a nawet zaproponował poprawki. Uzasadnienie ustawy sporządzone przez Radę Ministrów stwierdzało wprost, że wprowadzenie przepisu zamrażającego wynagrodzenia sędziów w 2012 r. zaproponował prezes Trybunału Konstytucyjnego. Prezes Rzepliński nie widział w tym jednak problemu i uczestniczył w wydaniu wyroku, w którym stwierdzono konstytucyjność zaproponowanych przez niego rozwiązań. Tego rodzaju sytuacja w sądach powszechnych byłaby nie do pomyślenia i słusznie spotkała się z dezaprobatą Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. 14 grudnia 2012 r. Warszawa. Prezes Andrzej Rzepliński udziela wywiadu „Gazecie Wyborczej". Pytany przez red. Ewę Siedlecką o kwestię wyłączenia się od sprawy zamrożenia wynagrodzeń stwierdza, że nie widział powodu, podobnie jak inni sędziowie, których pytał o zdanie. Z kolei zapytany o zastrzeżenia zgłaszane przez Iustitię stwierdził, iż jest to organizacja niewiarygodna, bo łamie konstytucję. To de facto związek zawodowy, a konstytucja zabrania sędziom tworzenia i przynależności do związków zawodowych. wśród członków Iustitii zapanowała konsternacja. Trudno bowiem sędziom zaakceptować, że działają w stowarzyszeniu łamiącym konstytucję. Pojawiły się nawet ironiczne głosy o konieczności zejścia do podziemia... 7 listopada 2013 r. Warszawa, al. Szucha 12a. Prezes TK Andrzej Rzepliński ogłasza wyrok w sprawie K 31/12. Tym razem rozprawa dotyczy wniosku Krajowej Rady Sądownictwa o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją nowelizacji ustawy o ustroju sądów powszechnych, powszechnie znanej jako Lex Kwiatkowski.

Trybunał Konstytucyjny uznał za zgodny z konstytucją tryb uchwalania nowelizacji (zarzut dotyczył braku pier prostegowszego czytania na posiedzeniu plenarnym Sejmu). Za zgodną z konstytucją została również uznana większość zaskarżonych przez KRS przepisów dotyczących tzw. menedżerskiego systemu zarządzania sądami oraz nadzoru ministra sprawiedliwości nad sądami powszechnymi i ocen okresowych  sędziów.  Za niezgodne z konstytucją Trybunał uznał jedynie cztery przepisy o drugorzędnym znaczeniu. Do powyższego orzeczenia zgłoszonych zostało osiem zdań odrębnych.

Długo nie było odzewu

W tej sprawie Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia wnioskowało o wezwanie do postępowania przed Trybunałem oraz złożyło opinię prawną autorstwa prof. Bogusława Banaszaka. Wniosek ten został przez przewodniczącego rozprawie prof. Rzeplińskiego pominięty milczeniem, co było zgodne z prawem, ale niekoniecznie z dobrymi obyczajami. 3 września 2016 r. Warszawa, Pałac Kultury i Nauki. Rozpoczyna się Nadzwyczajny Kongres Sędziów Polskich. Prezes Andrzej Rzepliński wchodzi na salę, witany owacją na stojąco przez większość uczestników. Triumfalnie podnosi ręce w górę. Wygłasza przemówienie odwołujące się do jedności środowiska sędziowskiego. Nie stoi temu na przeszkodzie fakt, że współorganizatorem Kongresu jest to samo lekceważone od lat i rzekomo łamiące konstytucję Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia...

Skąd ten nagły zwrot ku sędziowskim „dołom"? Czy wynika to jedynie z osobistych przeżyć prof. Rzeplińskiego, który istotnie poddawany jest w ostatnich miesiącach bezprecedensowemu atakowi polityczno-medialnemu? Wydaje się, że nie, bo zjawisko to dotyczy najwyraźniej także innych sądowych VIP-ów. Przykładowo Krajowa Rada Sądownictwa, mająca za zadanie stanie na straży niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądów, również w poprzednich latach dość chłodno odnosiła się do inicjatyw oddolnych, zwłaszcza firmowanych przez Iustitię.

26 lutego 2014 roku, Warszawa. Zebranie Przedstawicieli Zgromadzeń Sędziów Okręgów – najwyższy obecnie organ samorządu sędziowskiego – wybiera członków Krajowej Rady Sądownictwa. Oprócz tego podejmuje uchwały istotne dla funkcjonowania sądownictwa. Między innymi zwraca się w nich do Krajowej Rady o powstrzymanie procedowanego wówczas projektu zwanego Lex Biernacki, zakładającego m.in. zmniejszenie roli sędziów rejonowych w samorządzie sędziowskim, o zaskarżenie do TK noweli wydłużającej skokowo okres przejścia sędziów w stan spoczynku oraz o skierowanie skargi konstytucyjnej dotyczącej niedemokratycznego trybu wyborów członków KRS.

I cóż z tych uchwał wynikło? Niestety, niewiele. W sprawie Lex Biernacki Rada owszem, zwróciła się do Prezydenta RP o kontrolę prewencyjną ustawy, ale kwestia zmniejszenia roli sędziów rejonowych w samorządzie dziwnym trafem zniknęła z pola widzenia. Być może dlatego, że stosowny przepis preferujący sędziów wyższych szczebli powstał przy współudziale przedstawicieli KRS... Pozostałe uchwały przez lata nie doczekały się realizacji. Podobnie jak kolejne wnioski w sprawie potrzeby zmian ustroju sądów kierowane przez Iustitię. Dopiero w czerwcu 2016 r. Rada zdecydowała się na skargę konstytucyjną dotyczącą wielu ważnych kwestii ustrojowych sądownictwa. A przecież to nie kto inny, tylko KRS powinna być realnym reprezentantem całego środowiska sędziowskiego.

Dwór nam rabują...

Nie lepiej było z kontaktami KRS z największym stowarzyszeniem sędziowskim. W ostatnich kilku latach kierownictwo KRS nie znalazło czasu na spotkanie z zarządem organizacji skupiającej ponad 3000 sędziów. Owszem, zdarzały się kontakty robocze (jak przy tworzeniu Fundacji Dom Sędziego Seniora) czy kurtuazyjne (jak przy okazji 25-lecia KRS), niemniej rozmów na najważniejsze tematy przez kilka lat brakowało.

I nagle zmiana. Krajowa Rada zaczęła proponować regularne spotkania, bliską współpracę, a w końcu – wspólną organizację Kongresu Sędziów Polskich. Przedstawiciele KRS wzięli też udział – co cieszy – w ostatnim zjeździe Iustitii w kwietniu 2016 r. Cóż takiego się stało, że sądowi „magnaci" z KRS nagle dostrzegli w „jakobińskiej" Iustitii partnera do współdziałania?

Zmiana frontu sądowych VIP-ów może mieć bezpośredni związek z aktualną sytuacją polityczną w kraju. O ile bowiem poprzednia „dwuwładza" ustawodawczo-wykonawcza naruszała zwykle prawa sędziów niższych szczebli i współpracowała z sądowymi elitami, o tyle władza obecna sięga na szczyty feudalnej piramidy sędziowskiej. I stąd być może wzięła się idea jedności środowiska sędziowskiego przeciwko zagrożeniom ze strony innych władz. Przypomina to nieco opowieść o dziedzicu, który po ataku na jego dwór prosi o pomoc gnębionych dotychczas pańszczyźnianych chłopów pod hasłem „dwór nam rabują".

W sumie jednak na refleksję nigdy za późno nie jest. I dobrze, że KRS dostrzegła ostatnio np. potrzebę demokratyzacji procedury wyborczej czy konieczność dialogu z lekceważonymi dotychczas „dołami". Pozostaje mieć nadzieję, że nie jest to jedynie posunięcie taktyczne, spowodowane bieżącą sytuacją polityczną, a demokratyczne czy nawet może „rewolucyjne" idee szerzone od lat w środowisku Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia na trwałe trafią do świadomości sądowych elit.

Autor jest sędzią Sądu Okręgowego w Płocku, prezesem Oddziału SSP Iustitia w Płocku

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA