fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Koronawirus: sprawy kontaktu dziecka z rodzicami nie zyskały statusu pilnych

AdobeStock
Sprawy dotyczące kontaktu dziecka z rodzicami nie zyskały statusu pilnych.

Nie sposób nie zauważyć, że w związku z epidemią koronawirusa sądy nie funkcjonują normalnie. Większość rozpraw została (zwykle telefonicznie) odwołana, kolejne terminy nie są wyznaczane, zaś pracownicy sądów, zapytani o plany dalszych działań rozkładają ręce. Nikt nie wie, kiedy wymiar sprawiedliwości, na który i tak skłonni byliśmy bardzo często narzekać, wróci do dotychczas nam znanej normy. Tymczasem, rozpoznawane są jedynie sprawy pilne, których definicję, odmienną od tej zawartej w regulaminie funkcjonowania sądów powszechnych z czerwca 2019 r., sformułowano w tzw. tarczy antykryzysowej.

Zgodnie ze wspomnianą regulacją sprawy pilne podlegają rozpoznaniu w okresie, kiedy podejmowane są czynności związane z przeciwdziałaniem COVID-19 (nie dłużej niż przez 180 dni od dnia wejścia w życie ustawy, tj. od 8 marca 2020 r). Do katalogu spraw pilnych należą m.in. sprawy przeróżne – od karnych (dotyczące tymczasowego aresztowania czy zatrzymania) przez rozpoznawane w trybie ustawy o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób, po sprawy dotyczące umieszczenia lub przedłużenia pobytu nieletniego w schronisku dla nieletnich i o odebranie osoby podlegającej władzy rodzicielskiej lub pozostającej pod opieką.

Choć wskazany katalog spraw pilnych wydaje się obszerny, a tym samy stwarza wrażenie, że zabezpieczone zostały postępowania, w których potrzeba wydania rozstrzygnięcia zdaje się mieć charakter najpilniejszy, regulacja nie objęła spraw, które z perspektywy ludzkich potrzeb mają znaczenie bodaj kluczowe. Tarcza antykryzysowa nie objęła bowiem spraw dotyczących kontaktów dziecka z rodzicami (o innych bliskich osobach nie wspominając).

W praktyce zatem – wszystkie postępowania dotyczące tego rodzaju kwestii pozostają w stanie nieformalnego zawieszenia. Okoliczność ta jest szczególnie dotkliwa w tych sprawach, w których kontakty poddane są nadzorowi kuratora – kontakty bowiem nie mogą się odbywać.

Jeszcze przed erą koronawirusa rodzice, którzy sprawowali wiodącą pieczę nad dzieckiem, chętnie sięgali po rozwiązania mające na celu zminimalizowanie liczby jego spotkań z drugim rodzicem. A to katar, a to przeziębienie, a to nadmiar prac domowych, a to chwilowa niechęć do wyjścia z domu. Prawnicy praktykujący w tym obszarze z pewnością byliby w stanie podać dziesiątki, jeśli nie setki przyczyn, dla których ustalone przez sąd kontakty po częstokroć nie dochodziły do skutku. Dzisiaj rodzice nie muszą podejmować dodatkowych starań – wystarczy powołanie się na mające wyjątkowy walor znaczeniowy w obecnym stanie rzeczy dobro dziecka i zasłonięcie się zaleceniami pozostawania w domu. Z drugiej zaś strony rodzice, na rzecz których kontakty były ustalone, rzadko kiedy przyjmą na siebie miano tego, który dla własnej wygody i przyjemności zaryzykuje zabranie dziecka z jego domu w imię realizowania postanowienia sądowego lub ugody.

W konsekwencji mamy obecnie do czynienia z wieloma życiowymi dramatami, których skutków nie sposób przewidzieć – dzieci odseparowane od rodziców i pozostałych członków rodziny, w tym rodzeństwa, kontakty zawieszone na bliżej nieokreślony czas i nadszarpnięte więzi, szczególnie bolesne dla najmłodszych pośród małoletnich uczestników postępowań.

Mając w sobie wiele zrozumienia dla tego, że czas, który przeżywamy, stanowi zaskoczenie dla każdego, mimo wszystko – pamiętając o racjonalności ustawodawcy – dziwię się, iż nie dostrzegł on potrzeby objęcia pojęciem pilności spraw o kontakty małoletnich z ich bliskimi, stawiając przed nimi takie sprawy jak np. te, które dotyczą zastosowania i przedłużenia środka detencyjnego w postaci umieszczenia cudzoziemca w strzeżonym ośrodku, o zastosowanie lub przedłużenie aresztu dla cudzoziemców czy przesłuchania świadka w postępowaniu przygotowawczym przez sąd. Jeśli bowiem przyjmiemy, że rodzina rzeczywiście jest dla ustawodawcy podstawową komórką społeczną, to w obecnej sytuacji palące się w niej ognisko domowe ma szansę przygasnąć.

Autorka jest adwokatem, założycielką bloga www.pokojadwokacki.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA