fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Witold Waszczykowski: Ukraińskie i europejskie katusze i koszmary

Sytuacja na Ukrainie dowodzi, że europejskie ambicje rozwiązywania spraw międzynarodowych bez wsparcia USA nie przynoszą rezultatów. Na zdjęciu: prezydenci Wołodymyr Zełenski i Donald Trump podczas rozmów w Nowym Jorku, wrzesień 2019 r.
AFP
Nie można wierzyć Władimirowi Putinowi, trzeba kontynuować sankcje wobec Rosji.

W bieżącym tygodniu Parlament Europejski gościł Olega Sencowa. Ukraińskiego reżysera filmowego, porwanego przez Rosjan i skazanego na wieloletnie wiezienie. W wyniku politycznej presji światowej opinii publicznej i zabiegów ukraińskich władz Sencow został uwolniony. Za nieugiętą postawę w walce o wolność i prawa człowieka został uhonorowany przez europarlament Nagrodą Sacharowa. Na licznych spotkaniach apelował, aby nie dowierzać Putinowi i nie zmniejszać presji i sankcji na Rosję.

Ta wojna, właśnie wojna rosyjsko-ukraińska, a nie kryzys na Ukrainie, trwa już ponad pięć lat. Sytuacja jest koszmarem dla samej Ukrainy, ale i dla całego regionu. Wojna kosztowała życie ok. 14 tysięcy obywateli ukraińskich. Dziesiątki tysięcy uciekło z Donbasu i Krymu. Około 2 milionów mogło wyemigrować w poszukiwaniu spokoju i pracy. Wojna wpłynęła też negatywnie na proces reform, szczególnie ekonomicznych. Znaczące kwoty muszą być kierowane na wydatki w dziedzinie bezpieczeństwa.

To nie są zwykłe dylematy państwa w procesie transformacji. To koszmary i katusze dla decydentów politycznych (to brak wyboru: armaty czy masło) i wszystkich, których bezpośrednio dotyka konflikt (zostać, walczyć czy wyjechać). To też koszmary dla państw naszego regionu. To masowa emigracja. W przypadku Polski nawet korzystna. Ale to również negatywne skutki, takie jak transgraniczna przestępczość i ciągła obawa przed dalszą eskalacją konfliktu.

Nasz polski problem

Społeczeństwo ukraińskie oczekuje szybkich efektów reform ekonomicznych. Szybkich reform wymiaru sprawiedliwości, które ukrócą korupcję i zerwą z systemem oligarchicznym. Na takie reformy naciskają też państwa Europy Zachodniej. Europa nie kusi Ukrainy członkostwem w UE. Przekonuje jednak, że już wdrożenie reform europejskich i przekształcenie Ukrainy w państwo przypominające członka Unii Europejskiej przyczyni się do rozwoju handlu, wzrostu inwestycji i ogólnego rozwoju ekonomicznego. To kosztowna transformacja bez pewności uzyskania wynagrodzenia w postaci członkostwa lub jakichś uprzywilejowanych relacji. Nie można się zatem dziwić, że ukraińscy politycy podchodzą do tych ofert z ostrożnością. Obawiają się wyborczych koszmarów.

Ukraińcy liczą też, że obdarzony wielkim zaufaniem nowy prezydent Wołodymyr Zełenski zbuduje narodową jedność wokół programu reform wewnętrznych, jak również polityki zagranicznej. Nie jest to wewnętrzny konflikt, tylko obrona przed agresją. Jest więc oczekiwanie, że uformuje się nowa, wolnościowa tożsamość ukraińska, która zerwie z zależnością od Rosji. To oczywiście trudny problem dla Polaków. Liczymy, że ukraińska tożsamość nie zostanie zbudowana na antypolonizmie i na upiorach z wojennej przeszłości. To nasz polski koszmar.

Jednak popularne powiedzenie głosi: „inter arma silent Musae". Czy zatem Ukraina może się zreformować mimo konfliktu z Rosją? Czy ten konflikt/koszmar można zakończyć i w jaki sposób?

Eskalacja konfliktu

Dotychczasowe wysiłki nie przyniosły rezultatów. W czasie pięcioletniego konfliktu okazało się, że Ukraina nie jest w stanie wygrać wojny z rebeliantami z Donbasu, mającymi materiałowe, wojskowe i ludzkie wsparcie Rosji. Wsparta odpowiednią technologią wojskową Ukraina może jedynie powstrzymać eskalację konfliktu, zapobiec rozszerzeniu wojny na następne regiony. To musi być koszmar dla ukraińskich wojskowych.

Międzynarodowe wysiłki dyplomatyczne również nie doprowadziły do zakończenia konfliktu. Format normandzki czy miński proces pokojowy pracują na jałowych biegach. Dowodzą jedynie, że europejskie ambicje rozwiązywania spraw międzynarodowych bez wsparcia ze strony USA nie przynoszą rezultatów.

Są też obawy, że wysiłki tych państw europejskich nie zmierzają do rozwiązania konfliktu zgodnie z zasadami prawa międzynarodowego. Zmierzają zaś do jakiegokolwiek porozumienia, które pozwoliłoby Niemcom i Francji odtworzyć wszelkie relacje gospodarcze z Rosją. Sencow wypomniał to w Parlamencie Europejskim.

Wołodymyr Zełenski zobowiązał się znaleźć satysfakcjonujące rozwiązanie konfliktu z Moskwą. Ostatnio ukraiński prezydent zaproponował pokojowe rozwiązanie. Zastosowanie formuły Steinmeiera. To inteligentna i sprytna propozycja. Wychodzi naprzeciw autonomii Donbasu. Oczywiście pod warunkiem rozbrojenia rebeliantów, wycofania Rosjan i odzyskania kontroli nad granicą z Rosją. Przyznanie autonomii regionom jest ryzykowne, ale może warte ceny, jaką byłoby wycofanie się Rosjan. Zapewne z tego powodu Rosja odrzuci to rozwiązanie. Pokój z Ukrainą nie jest w interesie Rosji.

Europa musi reagować

Moskwa ma wobec Ukrainy co najmniej dwa plany. W planie maximum jest to podporządkowanie sobie Kijowa. Może to się dokonać w różny sposób – podległego państwa satelickiego lub całkowitej aneksji według scenariusza krymskiego. Dziś mało realny scenariusz.

Rozwiązaniem minimalnym jest destabilizacja Ukrainy do tego stopnia, aby wypadła z planów europejskiej integracji. Rosja będzie więc odrzucała wszelkie plany pokojowe pod różnymi pretekstami. Odrzuci też zapewne ostatnie propozycje Zełenskiego w sprawie formuły Steinmeiera. Kreml zmierza w ten sposób do przekształcenia Ukrainy w państwo buforowe, w którym będzie rozgrywał swoją ideę z planu maksymalnego.

Powinniśmy iść za radą Sencowa. Nie można wierzyć Putinowi i należy kontynuować sankcje. Europa nie może akceptować zaborów terytoriów suwerennych państw, ingerencji wojskowych, inicjowania rebelii, zmian granic metodami siłowymi. Jednocześnie Europa ma świadomość, że nie posiada zdolności wymuszenia funkcjonowania prawa międzynarodowego siłą.

Pozostają działania polityczne, dyplomatyczne i ekonomiczne. Pozostają stanowcze sankcje. Muszą one dotknąć rosyjskiego społeczeństwa. Obywatel Rosji musi poczuć cenę akceptowania imperialnej polityki Kremla. Ekonomiczne sankcje muszą zostać uzupełnione ostracyzmem rosyjskich elit.Europa musi wykluczyć rosyjskich sportowców, artystów, naukowców etc. z dostępu do europejskiego stylu życia. Rosjanie muszą poznać koszmary życia Ukraińców.

Autor jest eurodeputowanym PiS, byłym szefem MSZ

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA