fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Talaga: Polska wnosi do Unii twardą siłę

Fotorzepa, Piotr Nowak
Podczas warszawskiej wizyty prezydenta Trumpa możemy się spodziewać pochwał za osiągnięcie poziomu 2 proc. PKB na obronę i ambitny plan zwiększania ich do 2,5 proc. Być może usłyszymy także obietnicę utrzymania, a może nawet zwiększenia, amerykańskiego zaangażowania militarnego. Bardzo nam na nim zależy.

W tym samym czasie jednak zawiązuje się europejska wspólnota obronna, której nie wolno lekceważyć. To jedyna nowa inicjatywa mogąca połączyć wszystkich członków Unii Europejskiej. Jedyna, w której Polska może iść w integracyjnej awangardzie.

Podstawą bezpieczeństwa są własne zdolności obronne oraz NATO. Nie powinniśmy wchodzić w żadną współpracę, która by osłabiała te filary. Stąd właśnie brał się sceptycyzm, dzielony z Brytyjczykami, co do wspólnej obrony europejskiej. Wielka Brytania jednak wychodzi z Unii Europejskiej, a polski alians z państwami Międzymorza nijak nie zastąpi porządnie prowadzonej europejskiej rozgrywki, w której nie mamy już sojuszników.

Europejska obronność nie musi być konkurencją dla paktu, ponadto trudno dziś wskazać inną inicjatywę UE bliską sercu Francji, Niemcom i Włochom, w której Polska chciałaby z zaangażowaniem uczestniczyć. Polityczny pragmatyzm każe nam przyłączyć się do niej.

Moc europejska, ale jaka?

Dotychczasowe dokonania Unii w zakresie obronności nie imponują. Największym są europejskie grupy bojowe, które nigdy nie zostały użyte i nie ma pewności, czy w ogóle nadają się do wyznaczonych im misji. Nic dziwnego, że w zgodnym rozumieniu państw członkowskich i instytucji unijnych potrzebne są reformy, które zmieniłyby ten stan rzeczy. Unia przymierza się do konsolidowania wysiłku obronnego na trzech płaszczyznach. Pierwsza to badania i rozwój, druga – produkcja i zakupy sprzętu, trzecia – realne zdolności bojowe.

Polska nie ma wiele do zaoferowania, jeśli chodzi o ośrodki badawcze czy produkcyjne, ale możemy wejść w niektóre projekty, np. niemiecko-francuskie konsorcjum mające na celu budowę czołgu nowej generacji, choć jest to inicjatywa dwustronna, a nie unijna. W wypadku konsolidacji przemysłu obronnego bylibyśmy raczej biorcą niż dawcą, co oznaczałoby zdominowanie nas przez bardziej doświadczonych partnerów. Jest to jednak spore pole do popisu, jeśli chodzi o siłę czystą militarną.

Jednym z pomysłów integracyjnych UE jest tzw. stała europejska współpraca strukturalna (PESCO), która ma stworzyć docelowo unijne siły reagowania kryzysowego, czyli coś w rodzaju korpusu interwencyjnego. Nie muszą być one w żaden sposób konkurencyjne wobec paktu północnoatlantyckiego, bowiem byłyby przeznaczone do interwencji na niskim poziomie intensywności walk, takich jak choćby te w Mali czy Czadzie, NATO zaś przygotowywałoby się do pełnowymiarowego konfliktu z równorzędnym przeciwnikiem.

Ekspedycje popłaciły

Polska posiadła niemałe kompetencje w interwencjach o niskiej intensywności, by wspomnieć nasz udział w operacjach w Iraku i Afganistanie, ale także unijnej misji w Czadzie. Po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE będziemy wręcz najbardziej doświadczonym państwem członkowskim w tym zakresie – zaraz po Francji. To wartość trudna do przecenienia i bardzo pożądana w unijnej obronności.

Obecny polski wysiłek idzie wprawdzie w odbudowę zdolności do prowadzenia konwencjonalnej wojny obronnej, zaniechaliśmy zamorskich interwencji (i bardzo dobrze), ale możemy bez szkody dla naszego potencjału uczestniczyć w ewentualnych misjach wojskowych UE „wypożyczając" nasze siły specjalne. To kilka tysięcy znakomicie wyszkolonych i wyposażonych żołnierzy w pięciu jednostkach na tyle elastycznych, by mogły operować tak pod egidą NATO, jak i UE.

Kiedy oddamy do dyspozycji Unii elitę polskiej armii, trudniej będzie krytykom dalej oskarżać nas o integracyjną wstrzemięźliwość. Taki ruch wzmocni Polskę politycznie, a naszej obronności nie zaszkodzi.

Autor jest dyrektorem ds. strategii Warsaw Enterprise Institute, doradcą firm zbrojeniowych

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA