fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Koncepcja Obronna Rzeczypospolitej: Polska odpowiedź na zagrożenia

Wiceminister Tomasz Szatkowski kierował zespołem, który opracował Koncepcję
PAP, Paweł Supernak
Resort obrony planuje zwiększyć liczebność armii do 250 tys. żołnierzy.

Za 10–12 lat Polska ma być zdolna do samodzielnej obrony swojego terytorium – zakłada szef resortu obrony Antoni Macierewicz. I przedstawia program naprawczy systemu bezpieczeństwa państwa.

Platforma Obywatelska, choć patrzy na ten program krytycznie, na razie nie uważa, że powinien on wylądować w śmietniku.

Po roku pracy kilku zespołów, przeprowadzeniu symulacji i gier wojennych, wiceminister obrony Tomasz Szatkowski przedstawił „Koncepcję Obronną Rzeczpospolitej". Materiał ten częściowo jest niejawny, ale nawet ta część, z którą możemy się zapoznać, jest porażająca.

– Konstytucyjny zapis, że obowiązkiem wojska jest ochrona niepodległości, nie był nigdy realizowany, także po roku 1989 – uważa szef MON Antoni Macierewicz. Według niego wcześniejszy „plan modernizacji Sił Zbrojnych nie był oparty na rzeczywistej, naukowej, precyzyjnej i konsekwentnej analizie i diagnozie". Jego zdaniem „w dużym stopniu był wynikiem oddziaływania najróżnorodniejszych lobby".

Zagrożenia

Chociaż nikt tego głośno nie mówi, można wyciągnąć wniosek, że zdolności sił zbrojnych do samodzielnej obrony granic państwa są obecnie bardzo ograniczone.

Tymczasem zagrożenia wokół Polski narastają. Głównie związane są one z agresywnymi działaniami Rosji, bliską współpracą sił zbrojnych i służb specjalnych tego kraju z Białorusią oraz niepewną sytuacją na Ukrainie. Według koncepcji „Federacja Rosyjska pozostaje głównym źródłem niestabilności w sąsiedztwie wschodniej flanki NATO". A wywołanie przez Moskwę konfliktu o skali regionalnej, z udziałem jednego lub kilku państw członkowskich NATO, jest realną perspektywą – uważają autorzy koncepcji.

MON do najbliższych sojuszników zalicza USA, kraje zlokalizowane są w basenie Morza Bałtyckiego, państwa Grupy Wyszehradzkiej z Rumunią, a także Niemcy i Danię, z którymi współpracujemy w ramach szczecińskiego korpusu NATO. Resort obrony „z zadowoleniem wita rosnącą aktywność Wielkiej Brytanii w regionie".

Aby wzmocnić potencjał Sił Zbrojnych, potrzebne są konkretne działania. W jakimś stopniu sprowadzają się one do częściowej militaryzacji społeczeństwa i niektórych elementów gospodarki.

Szef resortu obrony rozpisał swoje działania na 15 lat. Ich realizacja wymaga wydatkowania dziesiątków miliardów złotych. MON zakłada, że wydatki na armię stopniowo będą zwiększane i w 2020 r. osiągną 2,2 proc. PKB z poprzedniego roku budżetowego, a w 2030 – co najmniej 2,5 proc. PKB. Warunkiem utrzymania tego tempa – uważa Macierewicz – jest realizacja programu Mateusza Morawieckiego. Efektem ma być co najmniej podwojenie liczby żołnierzy – do 200–250 tysięcy. Tylko część – ponad 50 tys. – mają stanowić tworzone właśnie wojska obrony terytorialnej.

Wzrost wydatków na armię daje poważne argumenty dla Amerykanów, aby na stałe utrzymać w naszym kraju swoje wojska.

Co chce kupić MON

Główny strumień pieniędzy ma być skierowany do wojsk operacyjnych czy do armii zawodowej. Koncepcja Szatkowskiego zakłada modernizację obrony powietrznej, wzmocnienie artylerii, wojsk pancernych. Kładzie nacisk na budowę środków antydostępowych, czyli utrudniających działania agresora na terenie Polski. Przewidziano także rozwój wojsk cybernetycznych.

Może to zabrzmi fantastycznie, ale armia będzie rozwijała m.in. broń laserową i elektromagnetyczną.

Koncepcja przewiduje odtworzenie roli dywizji jako bojowego związku taktycznego, a także sformowanie czwartej dywizji wojsk operacyjnych. W Krakowie powstanie zaś dowództwo Korpusu NATO.

Co armia chce niebawem kupić? Oprócz broni rakietowej i artylerii lufowej także m.in. śmigłowce szturmowe, czołgi (przemysł ma przygotować program budowy czołgu nowej generacji), dwie eskadry samolotów piątej generacji zdolnych przenosić pociski dalekiego zasięgu, okręty podwodne. To będzie wymagało zmiany niektórych programów zakupowych.

Koncepcja MON zakłada też poważne przemodelowanie systemu dowodzenia i kierowania siłami zbrojnymi. Dowództwo generalne oraz dowództwo operacyjne zostaną rozformowane. Ich zadania przejmie pięć osobnych dowództw rodzajów Sił Zbrojnych. W miejsce dowództwa operacyjnego ma powstać Inspektorat Szkolenia i Dowodzenia. Rolę „pierwszego żołnierza" ma pełnić szef Sztabu Generalnego WP, który ma dowodzić wojskami w kraju i za granicą oraz planować ich użycie w czasie wojny.

MON wskazuje również, że skuteczna obrona narodowa wymaga współdziałania wojska m.in. z urzędami (odtworzone mają być w nich komórki reagowania kryzysowego), zakładami pracy, szkołami i organizacjami paramilitarnymi.

Ponad podziałami?

Czy ta koncepcja ma szansę na realizację? Macierewicz jest przekonany, że koncepcja będzie miała wsparcie polityczne m.in. w Sejmie i u prezydenta. Liczy na „front poparcia patriotów", którzy chcą bronić polskich granic.

Co myślą o niej liderzy Platformy Obywatelskiej? Tomasz Siemoniak, były wicepremier, uważa, że jest to poważny dokument i wymaga analizy. Zaznacza, że w wielu przypadkach to kontynuacja wcześniejszych założeń i uzgodnień z NATO. Przyznaje, że znajduje „elementy racjonalne", a piętno na tej koncepcji w większym stopniu odcisnął Tomasz Szatkowski niż Antoni Macierewicz.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA