fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Małgorzata Fuszara: PiS podsyca nienawiść do innych

Fotorzepa, Michał Kolanko
- Wrzucenie do debaty tematu LGBT jest absurdalne – uważa socjolog Małgorzata Fuszara. - Ruch Trzaskowskiego to wspaniały prezent dla PiS – uważa z kolei politolog Bartłomiej Radziejewski.

Czy dyskusja, jaka się rozwinęła wokół tematu LGBT, jest dobrym paliwem napędowym w kampanii wyborczej?

Taka dyskusja może być dobry paliwem tylko dla bardzo konserwatywnych wyborców, którzy nie interesują się tą kwestią i bezkrytycznie przyjmą przekaz o zagrożeniu zawarty w słowach wypowiadanych przez polityków Prawa i Sprawiedliwości. To, co robi partia rządząca, to nie jest zwykłe odniesienie się do kwestii LGBT. Poprzez pewne konotacje, łączenie tego tematu z rzekomym zagrożeniem dla dzieci politycy starają się stworzyć atmosferę strachu. Natomiast krąg odbiorców, dla których to będzie skuteczne paliwo, jest nieduży, ponieważ w tej chwili świat jest coraz bardziej otwarty na wszystkich, także osoby homoseksualne. Większość wyborców wie, że na świecie są wprowadzane różnego rodzaju regulacje, że są małżeństwa jednopłciowe i że Polska staje się coraz dziwniejszym wyjątkiem. To może być skuteczne tylko dla wąskiego grona bardzo konserwatywnych, bezkrytycznych wyborców. Natomiast może być przeciwskuteczne w stosunku do osób, które są „łowione" przez partie, a które się wahają.

Debata na ten temat będzie miała realny wpływ na wynik jesiennych wyborów?

Wydaje mi się, że nie. Do wyborów parlamentarnych jest jeszcze sporo czasu. To jest raczej próba powstrzymania dyskusji na inny temat. Do wyborów europejskich, które są najbliżej, chodzą najczęściej mieszkańcy wielkich miast, a do nich ta retoryka, która miałaby wskazywać zagrożenie ze strony LGBT, zupełnie nie trafia.

Czy ten temat może zaostrzyć atmosferę polityczną?

Polityczną może nie, ale na pewno zaostrzy atmosferę wokół osób homoseksualnych. Dyskusja, jaka się teraz toczy, rozpala nienawiść do tych osób. Jest to niesłychanie groźne. Ponadto nie pasuje do dzisiejszych czasów sytuacja, by politycy rządzący zachowywali się w sposób wzmacniający nieprzyjazne nastroje w społeczeństwie.

Jakie mogą być tego skutki?

Trudno snuć dalekie wizje, ale na pewno może to doprowadzić do wzrostu agresji, niechęci i prześladowań wobec tej grupy, czyli do wszystkiego, czemu powinno się zapobiegać, a nie to wzmacniać.

Jak długo może trwać dyskusja na ten temat?

Nie dłużej niż dwa tygodnie.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości powiedział, że jest różnica między tolerancją a afirmacją. I że nie chodzi o to, iż PiS nie jest tolerancyjny, ale o to, że w Polsce afirmowana jest rodzina, a podpisanie karty LGBT+ jest zagrożeniem dla rodziny i dla dzieci.

To jest śmieszne. Czy z faktu, że geje będą mieli prawo do niedyskryminacji, wynika zagrożenie dla rodziny? To jest absurd. Ludzie heteronormatywni będą żyć w swoich związkach zgodnie ze swoim stylem życia, będą mieć rodziny i żadna karta LGBT tego nie zmieni. To jest absurdalny pomysł, próba dorobienia pewnych argumentów, które mają trafić do ludzi. Każdy zareaguje, gdy usłyszy hasło „zagrożenie rodziny", bo każdy chce bronić rodziny. Ale jakim zagrożeniem może być zdarzenie pokazujące, że ludzie nieheteronormatywni mają swoje uprawnienia i prawo do równości?

W wypowiedziach prezesa Kaczyńskiego pojawiły się też kwestie edukacji seksualnej w szkołach.

To też jest absurd. Mówiąc krótko, to jest próba wywołania paniki moralnej poprzez próbę łączenia tych tematów z zagrożeniem dla dzieci. Kiedyś tak samo z gender starano się zrobić zagrożenie dla dzieci. Prawicowa strona usiłuje dobierać argumentację w taki sposób, żeby z wszystkiego, o czym się mówi, można było zrobić zagrożenie dla dzieci. A ponieważ każdy chce chronić dzieci, to poprzez tego rodzaju skojarzenia chce się wzmocnić antyrównościowe działania.

Prof. Małgorzata Fuszara w latach 2014-2015 była pełnomocnikiem rządu ds. równego traktowania

Kaczyński utwardza swój elektorat

- Ruch Trzaskowskiego to wspaniały prezent dla PiS – mówi politolog Bartłomiej Radziejewski.


Podniesienie przez Jarosława Kaczyńskiego tematu LGBT to dobry ruch polityczny?


To jest reakcja na lewicową ofensywę w wykonaniu Roberta Biedronia i prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Reakcja chłodno wykalkulowana i bardzo zręczna w kategoriach międzypartyjnej rozgrywki. Opiera się na silnym dość konserwatyzmie większości Polaków i sceptycyzmie wobec agendy ruchów LGBT.


Ale jest przekonanie, że Polska się liberalizuje.


To prawda, ale poparcie dla tej agendy nadal jest mniejszościowe. Na tym polegają konflikty polityczne, że jest grupa popierająca pewne rozwiązania i grupa, która mu się sprzeciwia. Dobry spektakl przewiduje role dla oponentów głównych bohaterów w teatrze politycznym, oczywiście najlepiej, gdy przeciwnicy są względnie słabi. Kaczyński nie zamierza oczywiście przekonać zwolenników LGBT. Zamierza zmobilizować swój elektorat sprzeciwiający się tym pomysłom. Polska rzeczywiście się liberalizuje: mamy najszybciej rosnący w ostatnim czasie wskaźnik laicyzacji, wzrost poparcia dla niektórych propozycji lewicowych, ale to nadal jest mniejszość. Dla Kaczyńskiego ruch Trzaskowskiego to wspaniały prezent. Rozumiem Biedronia, on walczy o rząd dusz na lewicy. Ale trudno mi pojąć, co robi Rafał Trzaskowski i dlaczego tęczę uczynił znakiem rozpoznawczym pierwszych 100 dni swojej prezydentury.


To, co robi Kaczyński, jest moralnie w porządku?


Polityka opiera się na sporach. Tak się buduje tożsamość polityczną. Prezes PiS dzieli elektorat PO, utwardzając elektorat PiS. To zręczne. Moje osobiste zdanie: co do zasady zgadzam się z niektórymi zastrzeżeniami wobec karty, ale wolałbym, by ten spór prowadzony był w mniej stygmatyzujący sposób. Te memy z parasolką i inne wulgarności. Są różne głosy w przestrzeni publicznej popierające to, co robi Kaczyński, które mi nie odpowiadają. Ale co do zasady ofensywę LGBT warto powstrzymać.


Widzi pan ofensywę?


Wiosna Biedronia wyraźnie postawiła na te postulaty, a Rafał Trzaskowski, przejmując schedę po konserwatywnej obyczajowo Hannie Gronkiewicz-Waltz, zrobił rzecz zdumiewającą. Ofensywa jest ewidentna. Ale oczywiście daleko od tryumfu. Jest atak i jest obrona, której dokonuje Jarosław Kaczyński.


Jakie pana zdaniem będą jej konsekwencje?


Jedną z nich jest nadmierna seksualizacja przestrzeni publicznej. Nie zgadzam się z histerią na prawicy i tezą, że to oznacza jakąś katastrofę cywilizacyjną. Nie wspominając o fake newsach o nauce masturbacji w szkołach. Żaden kraj nie upadł przez LGBT i raczej się przez nich nie zawali. Ale nie uważam, by procesy, które zaszły na Zachodzie, były dobre. Ruchy LGBT silnie seksualizują przestrzeń publiczną. A przestrzeń publiczna jest od tego, by zajmować się sprawami wspólnymi, a nie wyciąganiem prywatnych spraw na agorę. Oczywiście nie tylko ruchy LGBT to robią, ale pogłębiają ten proces. Drugi problem to podnoszenie do pierwszorzędnej rangi spraw dalekiego rzędu. Ja się zgadzam, że trzeba zwalczać przypadki przemocy i prześladowania osób LGBT, ale nie widzę powodu, by wprowadzać związki partnerskie czy małżeństwa jednopłciowe. I żeby poświęcać nasz czas i energię na ciągłe spory o to, gdy państwo leży, a czasy coraz bardziej niebezpieczne. Trzeci powód mojego sprzeciwu to wzmocnienie samego ruchu LGBT, dla którego tożsamości dwie powyższe sprawy są zasadnicze.


A samej karty się pan obawia jako mieszkaniec Warszawy i rodzic?


Umiarkowanie. Bardziej widzę ją jako krok w stronę kolejnych postulatów. Te ruchy zaczynają od „drobnych" spraw, a później idą o krok dalej, potem następny i następny. To jest dobrze opisane i wielokrotnie potwierdzone doświadczeniami różnych krajów. Sama karta nie budzi mojej trwogi jako obywatela, ojca dwojga dzieci. Ale obawiam się, że za tym pójdą kolejne kroki. Gdy patrzę na Parady Równości, to – pośród innych elementów – widzę przejaw nadmiernej seksualizacji życia publicznego. Nie chcę, by takich działań było więcej.


Rozmawiał Michał Kolanko


Bartłomiej Radziejewski jest szefem republikańskiego think tanku Nowa Konfederacja

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA