fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Janusz Jankowiak: Jakie znaczenie mają ratingi?

Fotolia.com
Musimy się nauczyć, jak oceniać stan naszej gospodarki.

Agencja Moody's utrzymała rating polskiego długu rządowego w walucie zagranicznej na poziomie A2, poprawiając jednocześnie perspektywę ratingu z negatywnej na neutralną. Przed rokiem Moody's obniżył perspektywę z neutralnej na negatywną. Tym samym w ciągu roku wróciliśmy tam, gdzie byliśmy. Decyzja Moody's wzbudziła entuzjazm przedstawicieli rządu i niektórych analityków. Czy słusznie?

Jest to oczywiście dobra wiadomość. Tego nikt kwestionować nie powinien. Jednak budowanie na tej podstawie opowieści o doskonałej ocenie stanu i perspektyw polskiej gospodarki jest nadużyciem.

Po pierwsze – neutralna perspektywa oznacza wyrównane prawdopodobieństwa zarówno obniżenia, jak i podwyższenia ratingu w przyszłości. Nic więcej. Dopiero perspektywa pozytywna daje przewagę prawdopodobieństwu podniesienia ratingu.

Po drugie – agencja wyliczyła starannie powody, jakie skłoniły ją do poprawy perspektywy. Większość z nich wiąże się z zaniechaniem przez rząd, złagodzeniem lub odłożeniem zapowiadanych przedsięwzięć, które mogły zdestabilizować finanse publiczne. Nie ma obniżki VAT; nie ma podniesienia kwoty wolnej; redukcja CIT dotyczy marginalnych mikroprzedsiębiorstw. Dzięki temu spadło ryzyko znaczącego ubytku dochodów budżetu i niekontrolowanego wzrostu deficytu.

Po trzecie – coś, co agencja nazywa zmniejszeniem obaw o negatywny wpływ rządu na klimat inwestycyjny. Chodzi o szumnie wcześniej zapowiadane, a ostatecznie – na szczęście – porzucone, ustawowe, przymusowe przewalutowanie kredytów hipotecznych denominowanych we frankach szwajcarskich. Problem nie zniknął. Na skutek jednak defensywnej postawy rządu w tej sprawie, nie ma przynajmniej teraz – w ocenie agencji – ryzyka destabilizacji sektora bankowego. Przed rokiem takie ryzyko było przez Moody's mocno akcentowane.

Lwia część pozytywnych czynników wpływających na poprawę perspektywy powiązana jest z wycofaniem się rządu z przedsięwzięć destabilizujących finanse publiczne i system bankowy. Tylko poprawa ściągalności podatków i relatywnie duży napływ inestycji zagranicznych (FDI) jest pozytywnym następstwem polityki gospodarczej.

Co równie ważne – agencja Moody's sporo też powiedziała o warunkach, których spełnienie przybliżać będzie podniesienie ratingu w przyszłości. Jakie to warunki?

Po pierwsze – poprawić się musi otoczenie instytucjonalne. Destabilizacja instytucji kluczowych dla prawidłowego funkcjonowania państwa prawa i gospodarki rynkowej – Trybunału Konstytucyjnego, systemu sądowego – była wcześniej podnoszona przez Moody's przy obniżce ratingu. Teraz będzie lepiej?

Po drugie – system świadczeń socjalnych nie może obciążać narastającego rachunku finansów publicznych bez wskazania źródeł finansowania zwiększonych wydatków. Obniżenie ustawowego wieku emerytalnego zdecydowanie jest sprzeczne z tym postulatem.

Po trzecie – wdrożone muszą być strukturalne reformy służące poprawie produktywności, podniesieniu w średnim okresie potencjału gospodarki i tym samym sprzyjające bezpiecznemu wzrostowi dynamiki obserwowanego PKB bez wywoływania nierównowag makroekonomicznych. Tymczasem ograniczenie podaży pracy (wiek emerytalny; obowiązek szkolny dla siedmiolatków; program 500+), czyli bezpośrednie następstwo polityki gospodarczej, prowadzi do narastania strukturalnego niedopasowania podaży i popytu na rynku pracy w średnim czasie.

Moody's nie musi odpowiadać na pytanie o prawdopodobieństwo zaistnienia w przyszłości warunków koniecznych dla podniesienia ratingu. Możemy to zrobić sami. Podniesienie perspektywy na neutralną wynika z poprawy pozycji fiskalnej w 2016 r. i wyższego tempa wzrostu gospodarczego. Ocena Agencji jest odbiciem oceny inwestorów. Charakteryzuje się bardzo krótkim horyzontem i niewnikaniem w przyczyny zachodzących procesów. Rynek finansowy z kilkunastomiesięcznym – w najlepszym razie – horyzontem inwestycyjnym nie jest zainteresowany tym, czy wzrost jest cykliczny, czy strukturalny. Nie dba o to, czy spadek deficytu jest zasługą oszczędności w wydatkach, czy wzrostu jednorazowych, a może regularnych dochodów budżetu. Rynku nie interesuje związek między brakiem inwestycji (obciążający negatywnie potencjał gospodarki w średnim i długim okresie), a spadkiem deficytu sektora finansów publicznych (bo nie ma wydatków na współfinansowanie inwestycji) w krótkim okresie.

Ale nas wszystkich powinno to interesować. Agencja ratingowa ocenia już zaistniałe zdarzenia. Ale enumeratywnie wyliczając warunki niezbędne dla podniesienia oceny gospodarki, wskazuje też czynniki ryzyka w przyszłości. Ułatwia nam tym samym dokonanie własnej oceny bieżącej polityki gospodarczej. I tego się trzymajmy. Niech oceny agencji ratingowych przestaną być maczugą, którą okładają się politycy.

Autor jest głównym ekonomistą Polskiej Rady Biznesu

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA