Po ujawnieniu, że wiceminister sprawiedliwości uczestniczył w akcji dyskredytowania sędziów, podał się on do dymisji. Jak twierdzą autorzy publikacji Onetu, wiceminister Łukasz Piebiak aranżował i kontrolował akcję, która miała skompromitować Krystiana Markiewicza, szefa Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia i kilkunastu innych sędziów. Piebiak rezygnuje, ale zapowiada pozew przeciw Onetowi, by walczyć o dobre imię.
Dowiedz się więcej: Łukasz Piebiak rezygnuje ze stanowiska wiceministra
- Minister Ziobro poprosił o dymisję ministra Piebiaka, ona została złożona. Premier zapowiedział, że ją przyjmie. To jest właściwa reakcja - ocenił wieczorem w Polsat News Radosław Fogiel, zastępca rzecznika Prawa i Sprawiedliwości. Dodał, że "prokuratura wszczęła postępowanie w tej sprawie". - Minister Piebiak zapowiedział wystąpienie na drogę sądową. Teraz, jako osoba prywatna, będzie mógł składać wyjaśnienia w prokuraturze i dochodzić swojego dobrego imienia w sądzie - stwierdził.
- Jeśli materiały opisane we wczorajszym artykule są prawdziwe, to do czegoś takiego nigdy nie powinno dojść. To wymaga najgłębszego potępienia. Stąd tak szybka decyzja ministra Ziobry i Piebiaka. Na poziomie politycznym sprawa jest już zamknięta. Teraz będą się tym zajmować prokuratura, sąd - komentował Fogiel.
- Domniemywam, że samorząd sędziowski będzie w tej sprawie prowadził postępowanie dyscyplinarne - dodał wicerzecznik PiS w odpowiedzi na zwrócenie uwagi, że Piebiak wciąż pozostaje sędzią.
W poniedziałek Onet poinformował, że urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości udostępniali wrażliwe informacje z życia co najmniej 20 sędziów. Wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak aranżował i kontrolował akcję, która miała skompromitować szefa Stowarzyszenia "Iustitia".
Aby zdyskredytować prof. Krystiana Markiewicza, szefa "Iustitii", wykorzystano pogłoski i plotki na temat jego życia intymnego. Dokument w sprawie sędziego przekazała wiceministrowi sprawiedliwości kobieta o imieniu Emilia w czerwcu 2018 roku. Kobieta współpracowała z wiceministrem Łukaszem Piebiakiem. Za jego zgodą anonimowo wysyłała do mediów kompromitujące materiały - ustalił Onet.
Kobieta miała dać pracownikom resortu dostęp do swojego konta na Twitterze, by można było skopiować historię jej wpisów, także tych wykasowanych. Prywatnie Emilia jest związana z jednym z pracowników Krajowej Rady Sądownictwa, sędzią, który wcześniej pracował w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Dowody świadczą o tym, że kobieta była w bezpośrednim kontakcie z ministrem Piebiakiem. Za pośrednictwem komunikatorów internetowych ustalała sposoby kompromitowania sędziów w mediach społecznościowych oraz w mediach prorządowych. Plan ten zaakceptował wiceminister.
"Dziękuję bardzo. Teraz trzeba wypocząć by dalej walczyć o dobrą zmianę. O podwyżce się pomyśli" - pisał w jednej z wiadomości wiceminister Piebiak.
Inna rozmowa miała dotyczyć ataku medialnego na sędziego Piotra Gąciarka z warszawskiego oddziału „Iustitii". Materiał na jego temat pojawił się w programie "Alarm" w TVP1.
- Może wybuchnie mała afera w programie Alarm. Mam nadzieję, że nie zawiodłam - pisała kobieta.