No i wychodzi na to, że kto nie założył własnej partii na bazie wyrazistej ideologii, najlepiej na początku lat 2000., ten na przetrwanie liczyć nie może. Żadne centrum, żadne ruchy obywatelskie czy antysystemowe nie mają szans. A Polacy wolą nowe centra handlowe niż polityczne.
Katastrofa? Chyba za dużo powiedziane. Katastrofą byłoby, gdyby wskutek podziału Polski 2050 powstała grupa mogąca zagrozić rządowej większości, zaszantażować Donalda Tuska. Ale gdy byłe środowisko Szymona Hołowni dzieli się niemal dokładnie na pół, żadna z grup nie ma siły, by wywrócić koalicję.