Zakładamy, że nasz rozwój wynika wyłącznie z entuzjazmu. Jednak produkt, który w ten sposób otrzymujemy może być przerażający i niebezpieczny.
Rosja od czterech i pół roku prowadzi wojnę, do której nie była przygotowana – ani militarnie, ani gospodarczo. Dziś na front trafiają przede wszystkim mieszkańcy jej najbiedniejszych, najdalej wysuniętych regionów, a Kreml każdego dnia „przepala” na wojnę kwoty porównywalne z rocznymi budżetami całych republik – pisze rusycysta prof. Grzegorz Przebinda.