fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Tajny proces urzędników z Ministerstwa Finansów

Dyrektorzy z Ministerstwa Finansów powołani do ścigania oszustw, sami mieli wyłudzać VAT
Rzeczpospolita/ Robert Gardziński
Za zamkniętymi drzwiami będą sądzeni byli dyrektorzy resortu finansów, oskarżeni o wyłudzenie 5 mln zł VAT. Sąd utajnił rozprawy na wniosek prokuratury.

Do niedawna eksponowani dyrektorzy kluczowego resortu – Arkadiusz B. i Krzysztof B. powołani do ścigania oszustw podatkowych, sami mieli stworzyć grupę przestępczą i wyłudzać VAT, o co zostali oskarżeni – kulisy tego skandalu „Rzeczpospolita” ujawniła w październiku 2019 r. Teraz się okazuje, że opinia publiczna nie pozna szczegółów tej sprawy – ze względu na „ważny interes państwa” proces będzie się toczył za zamkniętymi drzwiami – ustaliła „Rz”.

„Zgodnie z treścią art. 360 § 1 pkt 1 i 3 k.p.k. sąd wyłączył jawność rozprawy z uwagi na możliwość ujawnienia okoliczności, które ze względu na ważny interes państwa powinny być zachowane w tajemnicy” – potwierdza nam biuro prasowe Sądu Okręgowego w Warszawie, który osądzi eksurzędników. Decyzja zapadła 24 sierpnia. O wyłącznie jawności wnioskował prokurator.

Nagły zwrot

To sprawa bez precedensu – fiskusa mieli „oskubać” na ponad 5 mln zł urzędnicy ze świecznika – Arkadiusz B. był szefem Krajowej Szkoły Skarbowości, a Krzysztof B. – wicedyrektorem Departamentu Kontroli Celnej, Podatkowej i Kontroli Gier w MF. Pracując w resorcie, mieli kierować zorganizowaną grupą przestępczą, która przez sieć spółek zarejestrowanych m.in. w Czechach, fikcyjnie handlowała sztuczną biżuterią i tarcicą – i w ciągu trzech lat (od jesieni 2015 do sierpnia 2018 r.) wyłudziła 5 mln zł VAT i usiłowała wyłudzić 860 tys. zł. Proceder wykryło CBŚP, a zarzuty obu urzędnikom postawił Zachodniopomorski Wydział Prokuratury Krajowej w Szczecinie. Akt oskarżenia objął łącznie 22 osoby.

Proces ma toczyć się w Warszawie, miał być jawny, i jeszcze kilkanaście dni temu nic nie wskazywało, że nastąpi zwrot. Pierwszą rozprawę wyznaczono na 28 sierpnia, dziesięć kolejnych na wrzesień. Aż nieoczekiwanie oskarżyciel wniósł o wyłączenie jawności. Jak to tłumaczy?

„Prokurator wskazał, że w toku postępowania zostaną ujawnione szczegółowe informacje dotyczące funkcjonowania organów skarbowych i przeprowadzania kontroli podatkowych, które z uwagi na ważny interes państwa, w szczególności ekonomiczny interes Skarbu Państwa, powinny zostać zachowane w tajemnicy” – odpowiada nam Prokuratura Krajowa. I przekonuje: „ujawnienie tych okoliczności może doprowadzić do szeregu negatywnych konsekwencji w funkcjonowaniu państwa”.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że we wniosku prokuratura argumentowała m.in., że wciąż badane są inne, wyłączone wątki. A także, że jawność pozwoliłaby poznać mechanizm karuzeli VAT, jaką mieli stworzyć oskarżeni, i ktoś mógłby ten pomysł skopiować. Jednak oskarżeni sięgnęli po „klasykę”, jaką stosują mafie VAT-owskie, czyli fikcyjny obrót towarami.

Ukryć indolencję?

Wyłączenie jawności będzie miało wymierne konsekwencje: oznacza, że to wszystko, co wydarzy się na sali sądowej, pozostanie poza wiedzą mediów, a więc i opinii publicznej. Nie dowiemy się m.in., jak karuzelę VAT-owską wymyślili i rozkręcili urzędnicy, nie poznamy szczegółów aktu oskarżenia, zeznań świadków. Co więcej, np. świadek za „puszczenie pary z ust”, może być ścigany, tak jak i dziennikarz, który się dowie np. o treści zeznań i je opisze.

Eksperci uważają, że cel jest jasny: ukryć to, co dla władzy niewygodne.

– Standardem funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości jest jawność. I tylko w ściśle uzasadnionych, wyjątkowych przypadkach można tę jawność wyłączać. A i wtedy tylko w określonym zakresie, np. aby chronić dobro małoletniego dziecka czy np. wizerunek świadka koronnego – komentuje prok. Kazimierz Olejnik, były wiceprokurator generalny. – W swojej praktyce nie spotkałem się, aby wyłączono jawność w przypadku ordynarnych przekrętów o charakterze gospodarczym i kryminalnym – zaznacza prok. Olejnik. Uważa, że za hasłem „interesu państwa” może kryć się próba ochrony interesu osobistego określonych osób czy indolencji urzędników. – Jeśli ktoś dokonywał nadużyć, to także ktoś na to pozwalał. Kiedyś dziennikarze sięgną do tej sprawy i będzie wiadomo, czy chroniono interes państwa czy interes partyjny lub osobisty – ocenia prok. Olejnik.

Nawet tajny proces napotyka przeszkody. Dwa terminy rozpraw – z 28 i 31 sierpnia zostały odwołane „ze względu na stan zdrowia oskarżonego Krzysztofa B.” – podaje nam sąd.

Prof. Antoni Kamiński z PAN uważa, że proces w tak szczególnej sprawie, gdzie oskarżonymi są byli wysocy urzędnicy resortu, powinien być jawny. Administracja publiczna musi być pod nadzorem i kontrolą społeczną. Ukrywanie takich rzeczy, utajnianie procesu to podważanie zaufania obywateli do państwa – ocenia prof. Kamiński.

Oskarżeni nadal siedzą – Arkadiusz B. ma przedłużony tymczasowy areszt do listopada, a Krzysztof B. do września.

Arkadiusz B. nie przyznaje się do winy, z kolei Krzysztof B. – według naszych źródeł – składa interesujące zeznania, które są dziś weryfikowane.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA