fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Mleko roślinne ściga się z krowim

Bloomberg
Sprzedaż zamiennika mleka rośnie z roku na rok o kilkanaście procent, gdy oryginału – tylko o 5 proc. Coraz modniejsza alternatywa goni przemysł mleczarski, ale to jakby Dawid rzucił rękawicę Goliatowi.

Żywnościowa moda stawia na roślinne zamienniki nie tylko dla mięsa, ale też dla mleka. Rynek alternatywy dla mleka wart jest 191 mln zł i w ciągu 12 miesięcy do września 2019 r. wzrósł o 13 proc. – wylicza Nielsen. To w Polsce nowość, którą zdaniem tej firmy badawczej konsumenci witają równie entuzjastycznie jak piwo bezalkoholowe.

Entuzjazm studzą jednak proporcje sprzedaży. Z jednej strony mamy warte ok. 191 mln zł roślinne zamienniki mleka (142 mln zł, gdy odejmiemy mleko kokosowe stosowane do gotowania), z drugiej – branżę mleczarską o przychodach sięgających w ub.r. astronomicznej kwoty 28,64 mld zł.

W Polsce drogo

W naszym kraju na nowościach zarabiają głównie zachodni producenci. Według analizy rynku przygotowanej przez organizację pozarządową ProVeg Polska, spośród 150 marek na naszych półkach jedynie... trzy należą do krajowych producentów.

Marka Inka weszła na rynek mleka roślinnego przed miesiącem, poza tym działa jeszcze NaturAvena i wrocławscy Mleczni Bracia. Nieco więcej jest wegańskich producentów innej żywności, np. jogurtów na mleku kokosowym Planton dostarcza do dyskontów zakopiańska firma Jogurty Magda.

– To dla nas zagadka, dlaczego są tylko trzy marki, tym bardziej że mamy w kraju mnóstwo łatwo dostępnych składników – mówi Karolina Kosno z ProVegu. Mleko z soi jest najpopularniejsze, ma zbliżoną do mleka krowiego zawartość białka, ale takie napoje można produkować nawet z owsa czy łubinu, nie mówiąc o migdałach i kokosie. Pewne nadzieje łączone są nawet z grochem, który jest coraz częstszym źródłem białka w roślinnych burgerach.

Wegańska alternatywa mleka jest jednak ofertą z wyższej półki cenowej, co powinno w przyszłości zachęcać producentów do wejścia na ten rynek. – Sądzimy, że coraz więcej tych firm będzie rozważało produkcję własnego mleka roślinnego. Koszty produkcji są niewielkie, a cena wysoka. Detaliczna cena mleka sojowego to 6,6 zł za litr. W Niemczech sięga ok. 1 euro. Koledzy z naszej filii w Wielkiej Brytanii byli zaskoczeni, jak drogie jest tego rodzaju mleko w Polsce – mówi Kosno. Jeszcze wyższe ceny są w sklepach internetowych, gdzie półlitrowy napój kosztuje 10–15 zł.

Krajowe szlaki wytycza więc Grana, właściciel marki Inka, który do zbożowych substytutów kawy dołożył właśnie trzy zamienniki mleka. – Zaskoczyliśmy klientów, ale odzew był bardzo pozytywny – mówi Agnieszka Staśkiewicz z Grany. Opinie konsumentów wracają poprzez media społecznościowe. Sporo szumu zrobiło się też na profilach wegańskich.

Teraz firma buduje dystrybucję, akcja reklamowa ruszy w listopadzie. Pierwsze opinie ze sklepów mówią o sprzedaży powyżej oczekiwań. – Widzimy duży potencjał ze względu na coraz popularniejszy trend zwracania się ku diecie roślinnej. Konsumenci, nie rezygnując całkowicie z mięsa, przestawiają się na dietę z większą zawartością roślin jako zdrowszą i lepszą dla planety – przyznaje Staśkiewicz.

Nazwa produktów Inki „Owsiane" czy „Sojowe" sprytnie omija główny problem tej branży – przed dwoma laty unijny Trybunał Sprawiedliwości zabronił roślinnym alternatywom używania nazw „mleko", „śmietana" czy „ser" (z kilkoma wyjątkami). Roślinne substytuty mleka trzeba więc nazywać „napojami".

– Nie ma czegoś takiego jak mleko roślinne, jest napój – reaguje od razu Agnieszka Maliszewska, dyrektor biura Polskiej Izby Mleka. Branżę niepokoi, że konsumenci mogą czasem wybierać zamienniki nieświadomie. – Faktycznie obserwujemy jednak taki trend, często połączony z krytykowaniem produktów mlecznych – mówi.

Wartość trendu

Potencjał rynku jest spory. Globalny rynek napojów roślinnych szacowany jest na ponad 16 mld dol. W Europie to ok. 300 mln euro. Wartość polskiego rynku jest szacowana, zależnie od źródła, na 120–150 mln zł. Dwucyfrowy wzrost na rynku globalnym to gratka nie do pominięcia. Inwestują weń nawet światowe marki, jak mleczny gigant Danone, który wykupił firmę WhiteWave Foods, producenta napojów pod marką Alpro.

Roślinną ścieżką podąża też Coca-Cola, która wypuściła na rynek całą linię napojów roślinnych AdeZ. – Obserwujemy silny trend prozdrowotny i proroślinny. Coraz więcej mówi się o diecie przyjaznej planecie, czyli właśnie opartej na produktach na bazie roślin – mówi Ewa Kurowska, menedżer tej marki w Coca-Coli. Przyznaje, że od droższych produktów konsument oczekuje więcej niż tylko smaku. Korporacje chcą więc, by napoje roślinne były symbolem utrzymywania zdrowszej diety, co dziś kojarzy się z wyższym statusem finansowym czy społecznym.

Kwestia zdrowia jest tematem sporów między mleczarzami i nową konkurencją. Zdaniem Agnieszki Maliszewskiej alternatywa nie jest w stanie konkurować dobroczynnym składem z prawdziwym mlekiem. Jednak według ProVegu z krowiego mleka chętnie rezygnują osoby, które albo nie tolerują laktozy, albo są uczulone na białko. Na razie ochrona środowiskowa niespecjalnie przekonuje klientów, bardziej – ciekawość. – 88 proc. klientów kupuje mleko i roślinne, i krowie. Ten rynek ma ogromny potencjał, bo ma nabywców we wszystkich grupach – mówi Kosno.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA