fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Coraz szersza rzeka mleka

123RF
Nie ma kryzysu, jest dobrze – mówią przedstawiciele spółdzielni mleczarskich. Jeśli się na coś skarżą, to na protekcjonizm w starych krajach Unii.

Polska jest od lat czwartym producentem mleka w Unii. Ustępujemy tylko Niemcom, Francji i Wielkiej Brytanii. Polacy kupują coraz więcej mleka, obiecująco rośnie eksport. Pomaga w tym brak chorób, które znokautowały eksport polskiego drobiu czy wieprzowiny. Branża inwestuje w zakłady i reklamy i nie narzeka.

Cichy protekcjonizm

– Doskonale sobie radzimy – tak Lech Karendys, dyrektor handlowy w Spółdzielni Mleczarskiej Mlekpol, odpowiada na pytanie o potrzebne wsparcia ze strony państwa. – Problem w tym, że kraje starej UE zwalczają nas jako konkurencję w sposób nie do końca formalny, bo oficjalnie nie wolno takich rzeczy robić. Blokują nam dostęp do sieci hipermarketów w UE. Jedna z sieci odpowiedziała, że marki własne produkowane na rynek francuski mogą być produkowane tylko z francuskiego mleka. Polskie produkty mleczarskie są dobrej jakości, ale generalnie o dostępie klientów do produktu decydują duże sieci handlowe – mówi.

Mleko coraz szerzej trafia na polskie stoły, choć zmieniają się proporcje produktów. W 2016 r. spożycie artykułów mleczarskich wzrosło o 4,5 proc., do 219 l mleka na osobę, wynika z badań GUS i Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ). Ten postęp branża zawdzięcza przetworom. Rośnie konsumpcja jogurtów i serów dojrzewających oraz topionych, deserów mlecznych czy serków twarogowych.

Rosną przychody

Dochody firm mleczarskich wzrosły w 2016 r. ponad 5 proc. Według Listy 500 „Rzeczpospolitej", przychody Mlekovity przekroczyły 4 mld zł, tuż za nią znalazł się Mlekpol z 3,20 mld zł przychodu. Polmlek miał wprawdzie „tylko" 888 mln zł przychodu, ale rosły one o ponad 14 proc.

Odkąd UE dwa lata temu zrezygnowała z powszechnie krytykowanych kwot mlecznych, zmieniały się ceny, ale produkcja wciąż rosła. Teraz po huśtawce cenowej nie ma już śladu. Ceny mleka odbiły się z dramatycznie niskich poziomów w ubiegłym roku i wynoszą około 130 zł za 100 litrów. To już tylko o 8 proc. mniej niż średnia unijna wynosząca nieco ponad 33 euro.

Krajowe mleczarstwo ma spore możliwości rozwoju. – Potencjał polskiej branży mleczarskiej jest duży i będzie rósł. Prognozujemy, że na koniec 2017 r. sięgnie 11 mld litrów mleka – mówi Agnieszka Maliszewska, dyrektor Polskiej Izby Mleka.

Potwierdzają to spółdzielnie. Mlekpol ocenia swój wzrost produkcji w tym roku na 5 proc., Piątnica przewiduje wzrost o 4 proc., a Spomlek nawet o 10 proc. w stosunku do ubiegłego roku.

Poszukujący większych marży producenci są skazani na eksport. W odróżnieniu od branży drobiarskiej czy producentów wieprzowiny, którzy ciągle zmagają się ze skutkami ptasiej grypy i ASF, polskie mleko płynie szerokim strumieniem na chłonne rynki azjatyckie i afrykańskie. – Dziś wysyłamy produkcję do 100 krajów poza UE, mamy potencjał, żeby zdobywać nowe rynki – mówi Maliszewska.

Eksport pozwala zarobić. – Płacimy wysokie ceny skupu mleka, średnio 1,5 zł za litr, ponieważ dużo eksportujemy – mówi Lech Karendys z Mlekpolu. To daje większe marże. – Do Azji i Afryki Północnej wysyłamy 3 mln litrów miesięcznie, naszymi głównymi odbiorcami są Pakistan, Indie i Chiny – dodaje.

Od trzech lat trwa rosyjskie embargo. Maliszewska: – Mówimy o jego odwołaniu w kategorii pobożnych życzeń.

Przerwa na reklamę

Wydatki na marketing bywają astronomiczne, ale zmienne. Z danych Kantar Media wynika, że tylko jedna z największych firm zwiększyła nakłady na reklamę. Danone wydał w tym roku od stycznia do kwietnia 24,4 mln zł na promocję produktów mlecznych w mediach, na billboardach i w kinach (dane cennikowe, bez rabatów). To dużo, jednak w ubiegłym roku wydał w tym okresie ok. 33 mln zł.

Mlekpol potroił nakłady: wydał na kampanie 9,9 mln zł w ciągu czterech pierwszych miesięcy 2017 r. To ogromny wzrost, wobec 2,7 mln zł rok wcześniej. Mlekovita wydała w tym roku nieco ponad 1 mln zł, w ubiegłym roku 7,5 mln zł. Podobnie OSM Piątnica, która okroiła wydatki z 3,4 mln zł (I –IV 2016) do 1,5 mln w 2017 r. Łowicz zmniejszył wydatki z 620 tys. do 214 tys.

Za reklamy płaci też Fundusz Promocji Mleka – ze składek producentów. Branża nie jest zadowolona z jego działalności, bo organizuje zbyt wiele drobnych akcji. – Tam jest ok. 10 mln zł, lepsza byłaby jedna akcja promocyjna. Duże spółdzielnie też nie są zadowolone z funduszu, woleliby efektywne wsparcie sprzedaży i promocji – twierdzi Marcin Hydzik. Dodaje, że jego zdaniem wzrost spożycia mleka nie jest skutkiem reklamy, tylko efektem zastępowania mlekiem produktów mięsnych. ©?

Która branża spożywcza najwięcej korzysta na eksporcie? Które rynki są najbardziej obiecujące dla polskiej żywności?

Podyskutuj z nami na: facebook.com/ dziennikrzeczpospolita

Czas na Azję i Afrykę

Wprowadzone już trzy lata temu rosyjskie embargo było nieprzyjemną niespodzianką, ale branża nauczyła się z nim obchodzić, np. rozwinął się eksport na Białoruś.

Polskie firmy odważnie poruszają się po świecie, korzystają z rosnącego spożycia mleka w Chinach – według danych CLAL wielkość chińskiego importu produktów mlecznych zwiększyła się w 2016 r. o ponad 20 proc. Ten kraj jest też bardzo ważnym odbiorcą pełnego mleka w proszku.

Polskie firmy wykorzystują także otwieranie się rynków Afryki: Polska Izba Mleka organizuje właśnie wyjazd krajowych firm na targi w Johannesburgu.

Za granicę wysyłamy produkty w proszku (łatwiej je przechowywać): proszki mleczne, proszki serwatkowe, ale także sery dojrzewające i masło.

Ważną pozycję zajmują sery, zwłaszcza dojrzewające, sery świeże i twarogi. Mniej popularne są sery topione.

Ważnym rynkiem dla eksporterów produktów mlecznych jest też Europa Środkowo-Wschodnia oraz Litwa, Łotwa i Estonia. W wyniku embarga wzrosła rola eksportu na Białoruś oraz do Armenii i na Ukrainę.

Opinia

Edward Bajko, prezes SM Spolmlek

Rośnie produkcja mleka nie tylko w Polsce, ale też na świecie. W 2017 r. nasza spółdzielnia skupi od dostawców ok. 10 proc. więcej mleka niż w roku ubiegłym. Tendencja utrzymuje się od zniesienia kwot mlecznych w 2015 r.

Eksport skupiamy głównie na rynkach europejskich, ale część naszej sprzedaży kierujemy na rynki wschodzące: Amerykę Łacińską, Chiny czy Indie, gdzie ciągle rośnie spożycie nabiału. Mamy odbiorców w takich egzotycznych miejscach jak Kuba czy Azja, które – mam nadzieję – zwiększą zakupy sera z Polski. Myślę, że eksport będzie się rozwijał bez spektakularnych, skokowych wzrostów.

Potencjał gospodarstw produkujących mleko jest duży.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA