fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Drogi alkohol szkodzi gospodarce

123RF
Pierwszym krajem spośród Republik Bałtyckich, który zdecydował się na obniżki cen alkoholu, była Estonia. Kolejnym jest Łotwa. Inną strategię wybrała Litwa, gdzie alkohol z roku na rok drożeje.

Łotysze zaobserwowali, że po zmniejszeniu akcyzy na piwo w Estonii, nagle pojawiła się wielka fala turystów, którzy niekoniecznie upijają się na umór. Co więcej zauważyli również, wśród tych turystów są także obywatele ich kraju, którzy bez problemu przejeżdżają przez granicę i robią zakupy u sąsiadów. 

Estończycy zdecydowali się wrócić do niższych cen, bo zauważyli, że podwyżki cen napojów z procentami nie przyniosły im oczekiwanych skutków, poza spadkiem sprzedaży i zmniejszeniem się wpływów do budżetu, podczas gdy spożycie alkoholu wcale nie spadło, bo ci którzy chcieli kupić tańszy alkohol, jechali na Łotwę, ale i np. do Polski.

Kiedy podatek na alkohol podnieśli Łotysze, ich budżet też odczuł spadek wpływów. I gwałtownie spadła liczba Finów, dla których wyjazd do Republik Bałtyckich jest także okazją do kupna tańszego alkoholu. Teraz, kiedy Estończycy zdecydowali się wrócić do dawnych stawek, Łotysze zamierzają zrobić to samo.

Ostatecznie już na promach Tallink Group akcyza na mocne alkohole została obniżona o 25 proc, co spowoduje, że za butelkę wódki trzeba będzie zapłacić 6 euro, a nie 7,5 euro, jak to było dotychczas.

— Jeśli nie zrobimy tego samego, to sprzedaż alkoholu w Estonii gwałtownie wzrośnie, a u nas spadnie – mówił we środę rano w stacji radiowej ERR łotewski minister finansów Janis Reirs. I zapowiedział, że decyzja w tej sprawie zostanie podjęta już w przyszłym tygodniu i są duże szanse, że dla zachowania konkurencyjności gospodarczej wejdzie w życie już w tym roku.

Sygnały z Republik Bałtyckich nie pozostały bez echa w Finlandii, zwłaszcza zostały zauważone przez branżę piwną, która już wcześniej wywierała presję na polityków, by nie szukali dodatkowych wpływów do budżetu podwyższając alkoholową akcyzę. — Jeśli podatki na piwo pozostaną u nas na rozsądnym poziomie, jest szansa, że wielkie tradycje fińskiego browarnictwa nie będą zagrożone — mówił Riikka Pakarinen, dyrektor generalny Federacji Browarów i Napojów Bezalkoholowych cytowany przez helsińską gazetę „Kappalehti”. —Rozsądna polityka podatkowa jest gwarancją zachowania miejsc pracy i wpływów do budżetu tutaj w Finlandii, a nie po drugiej stronie Zatoki Fińskiej – dodał.

W tej sytuacji krajem bałtyckim, w którym alkohol pozostanie bardzo drogi pozostanie Litwa, gdzie opodatkowanie napojów z wysokimi procentami wzrosło w 2016 roku. Potem, kiedy już to samo zrobili Łotysze i Estończycy, rozważano, czy nie powtórzyć tego manewru jeszcze raz. Ostatecznie akcyza na piwo wynosi w tym kraju 112 proc., a na alkohole mocne 23 proc., co w efekcie dało 20 procentową podwyżkę cen, chociaż w przypadku piwa cena wzrosła nawet o 30 proc. Potem parlament podniósł ją ponownie i ostatecznie od 1 marca 2019 wzrosła ona w przypadku czystego spirytusu do 1832 tys. euro z wcześniejszych 1665 euro.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA