fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prezydent USA

Zabicie szefa irańskiego programu atomowego wyzwaniem dla Bidena

Pożegnanie zabitego szefa programu atomowego Iranu prof. Mohsena Fachrizadeha w świątyni Imama Rezy w Meszhedzi
Pożegnanie zabitego szefa programu atomowego Iranu prof. Mohsena Fachrizadeha w świątyni Imama Rezy w Meszhedzie, drugim co do wielkości mieście kraju, odbyło się w niedzielę. Pogrzeb w poniedziałek w stolicy, Teheranie. Tylko z udziałem rodziny i dygnitarzy
AFP
Zabicie szefa programu atomowego Teheranu może wstrząsnąć Bliskim Wschodem. I jest wyzwaniem dla nowego prezydenta USA.

Korespondencja z Nowego Jorku

W piątek w zasadzce w pobliżu Teheranu zginął Mohsen Fachrizadeh, fizyk jądrowy, który 20 lat temu pracował nad irańskim programem atomowym, potem oficjalnie zawieszonym. W sobotę najwyższy przywódca ajatollah Ali Chamenei zapowiedział na Twitterze „definitywną karę" dla tych, którzy stoją za zabójstwem Fachrizadeha. – Był wybitnym naukowcem specjalizującym się w kwestiach atomowych i obronnych – stwierdził Ali Chamenei.

Irański prezydent Hasan Rouhani winą za zabójstwo obarczył Izrael. Kraj ten od dawna próbuje nakłonić społeczność międzynarodową do działania przeciwko Iranowi, który oskarża o potajemne rozwijanie programu atomowego. Dlatego jego szef Fachrizadeh był dla Izraelczyków wrogiem numer 1. Jak podaje Associated Press, atak wyglądał na starannie zaplanowaną akcję, podobną do tych, w których zginęli naukowcy irańscy w latach 2010–2012, o co też był posądzany Izrael.

– Odpowiemy na zabójstwo we właściwym czasie. Naród irański nie da się łatwo wciągnąć w pułapkę syjonistów, którzy chcą siać chaos – powiedział Rouhani, oskarżając Izrael o próbę destabilizacji Bliskiego Wschodu, a w innej wypowiedzi powiązał zabójstwo z kończącą się kadencją Donalda Trumpa, który też prowadził kampanię przeciwko Iranowi. – Era nacisków się kończy i sytuacja na świecie się zmieni – powiedział.

Wrogowie pożałują

Są obawy przed wzrostem napięcia na Bliskim Wschodzie, a nawet potencjalnym atakiem przeciwko Izraelowi czy Stanom Zjednoczonym, które są najbliższym sprzymierzeńcem Izraela w regionie i które za czasów Trumpa prowadziły kampanię nacisku na Iran.

W weekend na ulicach Teheranu protestujący apelowali o odwet i namawiali do wojny z Ameryką. W niedzielę konserwatywna irańska gazeta „Kajhan" nawoływała do ataku na izraelski port Hajfa, jeżeli potwierdzi się, że to Izrael stoi za piątkowym zabójstwem. Irański parlament po niedzielnym posiedzeniu poświęconym śmierci Fachrizadeha oznajmił, że „wrogowie Iranu muszą pożałować jego zabójstwa".

W przeszłości Teheran pokazał, że jest w stanie zareagować. Kilka miesięcy temu dokonał odwetu na amerykańskich wojskach w Iraku za atak amerykańskiego drona, w którym zginął dowódca jednostek ekspedycyjnych Kasem Sulejmani, najbardziej wpływowy irański generał. Iran zdestabilizował trasy handlowe, przejmując tankowce w Zatoce Perskiej. Podejrzewany był też o atak na rafinerię w Arabii Saudyjskiej, która jest jego największym wrogiem w świecie muzułmańskim, a sojusznikiem Ameryki.

Pentagon sprowadził ponownie na Bliski Wschód lotniskowiec USS Nimitz, a kilka godzin po zabójstwie Fachrizadeha tłumaczył, że „rozsądnym jest posiadanie dodatkowych możliwości obronnych w regionie, na wypadek nieprzewidzianych sytuacji".

W piątek Trump umieścił na swoim koncie na Twitterze wpis izraelskiego dziennikarza Josiego Melmana, który określił ten atak jako „wielki psychologiczny i profesjonalny cios dla Iranu". Nie wiadomo jednak, czy i jaką rolę w tym zabójstwie odegrały USA. – Nie ma absolutnie żadnych przesłanek wskazujących na to, że za zamachem stoi ktoś inny niż Izrael – mówił anonimowo przedstawiciel amerykańskiej administracji cytowany przez „Washington Post".

Przeczekać do inauguracji

Napięcie na Bliskim Wschodzie może skomplikować plany nowej administracji amerykańskiej. Joe Biden chce wznowić podpisane w 2015 r. porozumienie nuklearne z Iranem, jeżeli Teheran zobowiązałby się do przestrzegania zawartych w nim warunków, czyli ograniczeń rozwoju własnego programu jądrowego. Trump wycofał USA z tego układu w 2018 r. i sankcjami próbował zmusić Iran do ustępstw.

– Piątkowe zabójstwo raczej nie odwiedzie Iranu od planu wznowienia stosunków dyplomatycznych ze Stanami Zjednoczonymi i uratowania porozumienia nuklearnego, przeciwko któremu występuje Izrael – pisze „Wall Street Journal", powołując się na analityków. Zdaniem tego dziennika irańska gospodarka zbyt mocno cierpi z powodu sankcji, a teraz dodatkowo z powodu pandemii Covid-19 i Iranowi zależy na tym, aby administracja Bidena zluzowała ograniczenia nałożone na sprzedaż ropy i dostęp do rezerw gotówki za granicą.

Sytuacja skomplikowałaby się jednak, gdyby doszło do eskalacji konfliktu. Dwa tygodnie temu Trump rozważał potencjalny atak na obiekty jądrowe Iranu, ale jego doradcy odwiedli go od tego. Teraz mógłby nie zawahać się przed odpowiedzią na ewentualny atak Iranu w ramach odwetu za zabójstwo swego eksperta.

– Atak tuż przed inauguracją nowej administracji [dojdzie do niej 20 stycznia – red.] mógłby utrudnić Bidenowi negocjacje w sprawie powrotu do porozumienia nuklearnego – ocenia „New York Times". A w innym artykule dziennik ten wysuwa tezę, że jeżeli za zabójstwem stoi Izrael, to głównym celem operacji związanej ze śmiercią naukowca mogło być nie tylko ograniczenie rozwoju programu nuklearnego, nad którym mógł pracować, ale przede wszystkim utrudnienie Ameryce wznowienia porozumienia nuklearnego z Iranem. Przypomina słowa premiera Izraela Beniamina Netanjahu wypowiedziane na początku listopada, gdy stało się jasne, że Biden będzie kolejnym prezydentem USA: „Nie może być powrotu do porozumienia nuklearnego".

Wszystko zatem zależy od tego, jak Iran zareaguje w ciągu kolejnych kilku tygodni.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA