"Washington Post" pisząc o odwołaniu wizyty Trumpa w Polsce podkreśla, że zostaje w USA, aby "upewnić się, że wszystkie zasoby rządu federalnego skierowane są na (walkę) z nadciągającą nawałnicą".
- Jest dla mnie bardzo ważne, abym tu był. Nawałnica wygląda na bardzo, bardzo dużą - dodał Trump cytowany przez "Washington Post".
Narodowe Centrum Huraganów USA przewiduje, że huragan Dorian osiągnie kategorię czwartą po dotarciu do wybrzeży Florydy w nocy z niedzieli na poniedziałek.
"Washington Post" przypomina przy tym, że kilkanaście dni temu Trump nieoczekiwanie odwołał swoją wizytę w Danii, w związku ze zdecydowanym sprzeciwem wobec sprzedaży Grenlandii USA, czym miał być zainteresowany Trump.
"Potem wydawał się przygotowywać do okrojenia wizyty w Polsce, wykreślając z niej wizytę w polskiej bazie wojskowej, gdzie żołnierze USA stacjonują obok sił polskich" - pisze następnie amerykański dziennik, cytując przedstawiciela Pentagonu.
Zdaniem źródła w "Washington Post" przedstawiciele Białego Domu już wcześniej zaczęli dyskutować o odwołaniu wyjazdu Trumpa do Polski. A Trump w ostatnich dniach - jak dodaje "Washington Post" - kilkukrotnie atakował media za sposób opisywania przez nie szczytu G7.
"Szczyt G7 we Francji był sukcesem a kiedy wróciłem i zacząłem czytać zepsute i fałszywe informacje i oglądałem liczne telewizje, to ich relacje nie przypominały tego, co w rzeczywistości wydarzyło się w czasie wspaniałego wydarzenia na G7" - napisał Trump we wtorek na Twitterze.
"Washington Post" przypomina w kontekście odwołanej wizyty Trumpa, że prezydent USA ma na Florydzie liczne posiadłości (m.in. Mar-a-Lago w Palm Beach, który w 2017 roku trzeba było ewakuować z powodu huraganu Irma).
Dziennik pisze też - w kontekście odwołanej wizyty - że Trump "znalazł naturalnego sojusznika w Dudzie", którego "wielokrotnie chwalił, w szczególności za to, że jego kraj osiąga poziom wydatków postulowany dla krajów NATO, podczas gdy inne państwa - takiej jak Niemcy" wydają na armię mniej niż 2 proc. PKB.