fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Ekspresowa zmiana kodeksu karnego może trafić do Trybunału Konstytucyjnego

Fotorzepa, Rafał Guz
Rząd, wykorzystując ostrą dyskusję o pedofilii w Kościele, drastycznie zaostrzył także inne kary.

Sejmowi wystarczyły dwa dni, by zmienić kodeks karny. Zdaniem opozycji naruszono przy tym zasady prawidłowej legislacji. A jeśli potwierdzi to Trybunał Konstytucyjny, trzeba będzie płacić spore odszkodowania wszystkim, którzy na podstawie zmienionych przepisów pójdą do więzienia.

Regulaminowe zamieszanie

Ponad 50 stron nowelizacji i prawie setka zmian w kodeksie karnym przeszły bowiem przez Sejm jak burza. We wtorek przyjął je rząd. Dzień później były już w Sejmie. W czwartek posłowie je uchwalili – a opozycja wyciągnęła karty do głosowania.

– Nie chcemy brać w tym udziału – mówił Borys Budka, poseł PO, były minister sprawiedliwości. Chodzi m.in o tempo prac. Regulamin Sejmu w art. 89 ust. 1 mówi bowiem, że pierwsze czytanie projektu kodeksu może się odbyć nie wcześniej niż 30. dnia od doręczenia posłom druku projektu. Centrum Informacyjne Sejmu w komunikacie opublikowanym 15 maja 2018 r. wyjaśnia jednak, że na podstawie art. 87 ust. 2 Regulaminu Sejmu marszałek Marek Kuchciński zdecydował, że ta nowelizacja to nie jest projekt kodeksowy. Dzięki temu mógł być uchwalony szybciej. W finale nowelą w najbliższy piątek, na nadzwyczajnym posiedzeniu, zajmie się Senat. Potem jeszcze tylko podpis prezydenta, publikacja w Dzienniku Ustaw. Po trzech miesiącach, pewnie tuż po wakacjach, surowe kary wejdą w życie.

Większość prawników twierdzi, że minister sprawiedliwości wykorzystał sprzyjający czas (po emisji filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu") i zaostrzył kary, za co tylko chciał.

Co się zmienia?

Nowelizacja w myśl wcześniejszych zapowiedzi zakłada, że za zgwałcenie dziecka pedofil trafi do więzienia nawet na 30 lat, najbardziej zaburzonym sprawcom grozić będzie bezwzględne dożywocie, a najcięższe zbrodnie pedofilskie nigdy nie będą się przedawniać. Zmiany zakładają również likwidację tzw. kar w zawieszeniu dla pedofilów.

Ale restrykcyjnych modyfikacji jest dużo więcej. Zakładają one m.in. wyeliminowanie kary 25 lat pozbawienia wolności. Wydłużono natomiast karę terminowego pozbawienia wolności do 30 lat. Możliwe ma się stać – w określonych przypadkach – orzekanie bezwzględnego dożywotniego więzienia bez możliwości wcześniejszego warunkowego zwolnienia. Nowela wprowadza też nowe typy przestępstw za czyny, z których część nie była dotąd zagrożona karą. Przykładowo pięć lat więzienia będzie grozić za przerobienie tablicy rejestracyjnej. Jeszcze więcej, bo osiem lat, dostanie złodziej za szczególnie zuchwałą kradzież, gdy okaże lekceważenie osobie, którą okradł.

– Konsekwencje mogą się okazać bardzo poważne – twierdzi dr Łukasz Chojniak, adwokat z kancelarii Chojniak i Wspólnicy. – Za jakiś czas może się okazać, że Trybunał Konstytucyjny stwierdzi niekonstytucyjność tych przepisów, a to będzie oznaczyło, że wszyscy skazani na ich mocy odzyskają wolność. Dodatkowo trzeba będzie im zapłacić odszkodowanie za czas pozbawienia wolności. A to już nie będzie sprawa jedynie rządzących, ale także podatników.

Zbigniew Ziobro jest innego zdania. – Przy nowelizacji kodeksu karnego nie doszło do złamania regulaminu Sejmu – uważa. Mówi, że projekt był procedowany od 1,5 roku, praca nad nim ma długą historię i był on konsultowany z różnymi środowiskami.

Tego samego zdania jest Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości. Powołuje się na art. 37 ust. 4 Regulaminu Sejmu, który – jego zdaniem – „wyraźnie daje podstawy do procedowania w tym trybie". Przepis wskazuje, że pierwsze czytanie może się odbyć nie wcześniej niż siódmego dnia od doręczenia posłom druku projektu, chyba że Sejm lub komisja postanowią inaczej.

– Od stycznia 2019 r. ten projekt jest jawny w sferze publicznej, następnie wpłynął pod obrady Rady Ministrów i został przyjęty przez Sejm – zaznacza wiceminister Warchoł.

Nieruszony przepis

Opozycja twierdzi, że gdyby rząd rzeczywiście chciał walczyć z pedofilią, zaostrzyłby kary za krycie jej sprawców. Chodzi o art. 240 kodeksu karnego, który przewiduje do trzech lat więzienia za niepowiadomienie o przestępstwie. Dlaczego w tym akurat wypadku nie podniesiono kar?

– Art. 240 k.k. w oparciu o projekt prezydencki nowelizacji kodeksu karnego został zmieniony bardzo niedawno, bo w 2017 r. Wówczas do katalogu przestępstw objętych obowiązkiem zawiadomienia dodano pedofilię – wskazuje prokurator Tomasz Szafrański z Prokuratury Krajowej.

Przypomina też, że aby doszło do skazania z tego przepisu, spełnione muszą zostać trzy warunki. Po pierwsze, trzeba udowodnić, że sprawca miał wiarygodną wiadomość o popełnieniu przestępstwa. Po drugie, że nie miał podstaw sądzić, iż prokuratura lub policja już o nim wie, oraz, po trzecie, że nie naraziłby przy tym samego siebie lub osoby dla niego najbliższej na odpowiedzialność karną.

Etap legislacyjny: nowela trafi do Senatu

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA