fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo i Sprawiedliwość

Pałac Prezydencki przeciw projektowi PiS

Prezes PiS chce, by projekt był przyjęty w ciągu trzech dni
Reporter, Andrzej Iwańczuk
Projektowi sprzeciwia się Porozumienie, w obecnym kształcie zniesieniu limitu 30-krotności sprzeciwia się też Pałac Prezydencki. W poniedziałek decyzja Lewicy.

Już w tym tygodniu Sejm zajmie się zniesieniem limitu tzw. 30-krotności. To będzie jedna z pierwszych politycznych batalii tej kadencji.

Rząd chce, by ustawa jak najszybciej trafiła do Senatu, a później do prezydenta. Ale na tej drodze są liczne przeciwności. W poniedziałek swoją decyzję w tej sprawie podejmie Lewica. To być może najważniejsza decyzja od czasu powołania wspólnego bloku lewicowego po rozpadzie Koalicji Europejskiej.

Czy projekt będzie zmodyfikowany, tak by poparli go politycy z lewej strony? PiS jest – jak wynika z naszych rozmów – bardzo obecnie wyczulone na polityczne wrażenie, że chce stworzyć porozumienie z Lewicą na starcie. W tle jest też sprzeciw samego Pałacu Prezydenckiego.

W tej chwili rząd stawia sprawę jednoznacznie. Projekt wpłynął do Sejmu w ubiegłą środę. – Projekt przedstawiliśmy jako element ustawy budżetowej. To nie jest żadna niespodzianka, podobnie jak zmiana w akcyzie, która była przedstawiona w ramach aktualizacji planu konwergencji – mówi nam rzecznik rządu Piotr Muller. PiS formatuje debatę na ten temat jako kwestię dotrzymywania zapowiedzi z kampanii, których elementem był pierwszy po 1989 r. zrównoważony budżet. We wtorek wieczorem planowane jest pierwsze czytanie tego projektu, który miałby przejść przez Sejm już w tym tygodniu.

Kto przeciw?

To jednak stoi pod dużym znakiem zapytania. Projektowi sprzeciwia się Porozumienie Jarosława Gowina, dysponujące 18 posłami w Sejmie. Jak wynika z naszych rozmów, w obecnym kształcie zniesieniu limitu sprzeciwia się też Pałac Prezydencki.

Dyskusja ma się odbyć na posiedzeniu Klubu Lewicy. Wcześniej posłanka Marcelina Zawisza z Razem sygnalizowała, że pod pewnymi warunkami może ten projekt poprzeć. Razem ma 6 posłów i posłanek w 49-osobowym klubie. – Ten projekt, w wersji złożonej przez PiS, jest projektem złym, antysocjalnym. Jest projektem, który daje ogromne przywileje najbogatszym w ten sposób, że gwarantuje im ogromne emerytury w przyszłości. W tej wersji, w której został złożony, nie wyobrażam sobie poparcia tego projektu – mówiła w niedzielę rano w Polsat News Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy, zastrzegając jednocześnie, że jest to jej własne stanowisko. Czy możliwe są więc modyfikacje? Dziemianowicz-Bąk zastrzegła, że nad tym właśnie będzie debatować klub. Jako przykłady rozwiązań podała m.in. minimalną obywatelską emeryturę czy formę zabezpieczenia maksymalnej emerytury, ale też np. złagodzenie koncepcji poprzez wprowadzenie np. 50-krotności. Wątpliwości Lewicy budzi też tryb pracy nad projektem.

W kuluarach obozu rządzącego trwa dyskusja, czy np. wprowadzenie 40–50-krotności byłoby rozwiązaniem, które zapewniłoby przyjęcie tego projektu w Sejmie. I czy nie zniwelowałoby ryzyka prezydenckiego weta. Nasi rozmówcy są jednak bardzo ostrożni i wskazują, że dla PiS w obecnej sytuacji politycznie bardzo ryzykowne jest stworzenie wrażenia, że nowa kadencja zaczyna się od paktu PiS z Lewicą. Zwłaszcza w obliczu zagrożenia ze strony Konfederacji, która już teraz w swoim przesłaniu akcentuje, że PiS z Lewicą tworzy ustawę pod hasłem #MegaZUS. W tej sytuacji możliwe, że PiS nie zdecyduje się na poprawki. Bez głosów Lewicy i przy sprzeciwie Porozumienia projekt nie ma szans na przyjęcie.

PSL nie poprze

Sprawa 30-krotności stała się też tematem, który budzi emocje w ramach opozycji. Echem odbiła się wypowiedź Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, prawdopodobnej kandydatki Koalicji Obywatelskiej na prezydenta, która stwierdziła, że jeśli posłowie Lewicy poprą projekt, to są „nic nie warci". To zdanie padło w czwartek na antenie TVN 24 i oburzyło polityków Lewicy. Później Kidawa-Błońska tłumaczyła, że chodziło jej o odpowiedzialność całej opozycji za najważniejsze sprawy.

W sprawie 30-krotności wątpliwości nie ma PSL. Ludowcy zapowiadali już w trakcie kampanii wyborczej, że nie poprą tej ustawy. – Będziemy konsekwentni. Naszym zdaniem w trakcie nadchodzącego spowolnienia gospodarczego, o którym mówi już nawet prezes Jarosław Kaczyński, przedsiębiorcom trzeba dać więcej swobody – mówi nam rzecznik Klubu Koalicja Polska-PSL-Kukiz'15 Miłosz Motyka. PSL zapowiada, że jedną z pierwszych ustaw, jakie złoży w nowej kadencji Sejmu, będzie dobrowolny ZUS dla przedsiębiorców.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA