fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo i Sprawiedliwość

Jak PiS korzysta z mieszkaniowego bonusu

Fotorzepa, Jerzy Dudek
PiS korzysta z mieszkaniowego bonusu, jaki zagwarantowała lewica 20 lat temu.

Dwa apartamenty opłacane z publicznych pieniędzy dla marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego (odwołanego w ostatni piątek za nadużywanie prywatnych lotów rządowymi maszynami) i rządowa willa, z której zawsze korzystali premierzy do spotkań oficjalnych, dziś zamieszkana przez marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego, wywołują kontrowersje.

– To szastanie publicznymi pieniędzmi bez umiaru, w całkowicie amoralny sposób. PiS udowadnia nam, że obiecywana „skromność" polityków tej partii to żart – mówi Robert Kropiwnicki, poseł PO.

Art. 5b

Jednak taniego wynajmu rządowych apartamentów i willi na czas piastowania kierowniczych funkcji państwowych na terenie Warszawy, który dziś bulwersuje opinię publiczną, nie wymyślił rząd PiS. Jej autorem jest rząd premiera Leszka Millera – ustaliła „Rzeczpospolita".

Wyjątek do ustawy o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe z 1981 r., która pozwala dziś czterem najważniejszym osobom w państwie posiadać rządowe mieszkania „niezależnie od posiadania innych lokali" w stolicy (chodzi o polityków z Warszawy), wprowadzono jesienią 2001 r. Takim politykiem był sam Miller, ale i urzędujący wtedy prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Chodzi o art. 5b, z którego nad wymiar ochoczo korzystał do ubiegłego tygodnia marszałek Sejmu Marek Kuchciński – miał do dyspozycji apartament marszałkowski w hotelu sejmowym i jednocześnie 100-metrowe mieszkanie, które Kancelaria Sejmu wynajmowała za 4,1 tys. zł od Kancelarii Prezydenta. Jak wiemy – pisała o tym również „Rzeczpospolita" – Kuchciński potrzebował lokum poza Sejmem, bo w Warszawie przez ostatnie lata mieszkał z nim nastoletni syn, który uczył się w warszawskim liceum. Centrum Informacyjne Sejmu zapewniało nas, że Kuchciński korzysta z przywilejów, jakie gwarantuje mu funkcja, i prawa nie łamie.

Marszałek w willi

Co mówi więc art. 5b? „Osobie zajmującej kierownicze stanowisko państwowe przysługuje lokal służący do zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych, zwany dalej »lokalem«, na czas zajmowania stanowiska, jeżeli osoba ta i jej małżonek nie dysponują innym lokalem w miejscowości, w której objęła ona stanowisko, z zastrzeżeniem ust. 2". Ust. 2 wyłącza jednak z tej restrykcji cztery najważniejsze osoby w państwie – prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, marszałka Sejmu i Senatu oraz premiera, którzy „mogą obejmować lokale służące do zaspokojenia potrzeb reprezentacyjnych i mieszkaniowych na czas zajmowania tych stanowisk niezależnie od posiadania innych lokali". Inna sprawa jest z marszałkiem Senatu Stanisławem Karczewskim – zajmuje on jedną z trzech rządowych willi w tzw. zespole rezydencjalnym przy ul. Parkowej nr 2 – jest sąsiadem premiera Mateusza Morawieckiego (który, choć posiada prywatny dom na Mokotowie, na spotkania półoficjalne użytkuje willę przy Parkowej) za 5,6 tys. zł. Zespół znajduje się przy Trakcie Królewskim, w pięknym otoczeniu parku Łazienkowskiego i Belwederu. Marszałek Karczewski, w przeciwieństwie do Kuchcińskiego, ma dyspozycji tylko willę, jednak jest pierwszym marszałkiem III RP, który zamieszkał w willach, które dotychczas wynajmowano dla premierów – do tzw. oficjalnych spotkań bilateralnych (wszyscy premierzy mieszkają w willi nr 27). W nich słynne spotkanie z Dalajlamą odbyła premier Hanna Suchocka, a premier Mazowiecki – z Helmutem Kohlem.

„Marszałek Senatu Stanisław Karczewski nie ma w Warszawie prywatnego mieszkania ani domu. Poza willą na Parkowej nie ma do dyspozycji lokum przy Senacie czy w hotelu sejmowym" – zapewnia nas biuro prasowe Senatu. W oficjalnym oświadczeniu Kancelaria Senatu podkreśla także, że „Wynajmowanie willi od Kancelarii Prezesa Rady Ministrów jest korzystniejsze dla budżetu państwa: środki na wynajem służbowego mieszkania trafiają z budżetu Kancelarii Senatu do budżetu KPRM (pozostają w kasie państwowej), ponadto SOP nie ponosi kosztów dodatkowej ochrony.

Naciągane tłumaczenie

Gdyby marszałek wynajmował mieszkanie »na mieście«, Służba Ochrony Państwa musiałaby organizować ochronę takiego lokalu. Marszałek nie ma możliwości odstąpienia od ochrony. Kompleks mieszkaniowy przy ul. Parkowej od lat jest zabezpieczany przez SOP (dawniej BOR)", podkreślając dodatkowo, że „Umowa najmu nie obejmuje cateringu, a także usług prania i sprzątania willi".

Problem w tym, że ochrona budynków przez SOP przysługuje tylko prezydentowi RP i premierowi, a marszałkom Sejmu i Senatu – wyłącznie osobista. – Tłumaczenie Kancelarii Senatu, że marszałek Karczewski tam mieszka, by ułatwić pracę funkcjonariuszom SOP, jest naciągane – mówi nam wysoko postawiony funkcjonariusz rządowej ochrony.

Jedno jest pewne. Poprzedni marszałkowie nie korzystali z rządowych willi. Marszałek Bronisław Komorowski wracał z pracy do własnego domu na Powiślu, a marszałek Ewa Kopacz mieszkała w hotelu sejmowym.

Prawo dla najważniejszych osób w państwie jest przychylne także po dymisji. Marek Kuchciński, choć jest od kilku dni szeregowym posłem, może zajmować rządowe mieszkanie jeszcze przez kolejne dwa miesiące, a w przypadkach uzasadnionych (prawo nie precyzuje, jakie to okoliczności) kolejne cztery miesiące – w sumie pół roku za darmo.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA