fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo autorskie

Wyrok SN w sprawie eksponowania dzieł zmarłego artysty przez obdarowanych

123RF
Obdarowani w różnych sytuacjach utworami mogą je eksponować, byle baczyli na wolę twórcy i renomę jego twórczości.

Także, a może zwłaszcza po jego śmierci, kiedy nie może już jej wyrażać. Mogą ją jednak wyrażać najbliżsi twórcy.

To sedno najnowszego wyroku Sądu Najwyższego, tym istotniejszego, że twórca z dużym dorobkiem zwykle przekazuje za życia wiele swych dzieł różnym osobom w różnych okresach swego życia i z różnych powodów, którzy jednak nie są jego spadkobiercami (nie dziedziczą autorskich praw majątkowych), ani nie są uprawnionymi do ochrony osobistych praw autorskich twórcy, gdzie obowiązuje nieco inny porządek. Jeżeli mianowicie twórca nie wyraził innej woli, po jego śmierci z powództwem o ochronę autorskich praw osobistych zmarłego może wystąpić małżonek, a w przypadku jego braku kolejno: zstępni, rodzice, rodzeństwo, zstępni rodzeństwa.

Osobiste prawa autorskie, jak mówi art. 16 prawa autorskiego, to nieograniczona w czasie i niepodlegająca zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z utworem, a w szczególności prawo do nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania.

Córka przyjaciela

Spór na tle osobistych praw autorskich (a są jeszcze majątkowe, czyli wynagrodzenia, ale tu miały znaczenie marginalne) wynikł w procesie, jaki córka, jedyna spadkobierczyni, zmarłego w 2015 r. we Wrocławiu Józefa Hałasa, uznanego malarza, klasyka polskiej sztuki współczesnej, wytoczyła Ewie Kaszewskiej.

Kaszewska działająca w branży plastycznej ze swoim mężem przyjaźnili się ponad ćwierć wieku z malarzem, pomagała mu w gromadzeniu jego twórczości, notatek, pamiętników, drobnych utworów, w końcu zgromadzenia ich w swego rodzaju pamiętniku artystycznym Hałasa. W tym czasie otrzymała szereg obrazów na własność, i nie o to tu chodziło, ale o to, że otrzymała także (w zapisie windykacyjnym w testamencie) od malarza drugi egzemplarz, swego rodzaju kopię owego pamiętnika (ok. 500 stron), którego fragmenty regularnie eksponuje na swoim portalu „Kaszewska o Hałasie" oraz w niewielkiej prywatnej galerii.

Córka malarza w tym czasie mieszkała za granicą, ale po odziedziczeniu spadku po nim zarzuciła Kaszewskiej, że narusza wolę zmarłego, nie tylko publikując otrzymane od niego utwory w internecie, co malarz uważał raczej za deprecjonowanie jego twórczości, po drugiej, udzielając otwartej licencji na korzystanie z nich na swej stronie internetowej, czym zadysponowała także majątkowymi prawami autorskimi malarza. Córka malarza wystąpiła do sądu o zakazanie jej naruszania praw osobistych ojca.

Ćwierć wieku współpracy

Sądy Okręgowy i Apelacyjny we Wrocławiu oddaliły żądanie córki, ale ta odwołała się do Sądu Najwyższego, a jej pełnomocnik mec. Arkadiusz Skrobich przekonywał SN, że przeniesienia praw do egzemplarza pamiętnika nie daje obdarowanemu prawa do jego publikowania, eksponowania, tym bardziej że pozwana dokonuje przy tym własnych zmian, opracowania utworów, w czym uderza w renomę twórczości malarza.

Sąd Najwyższy nie podzielił tej argumentacji i żądanie córki oddalił.

– Nie jest tak, że Józef Hałas nie upoważnił pozwanej do eksponowania jego utworów, gdyż zlecił jej zbieranie i uporządkowanie jego twórczości oraz publikacji na jej temat informacji. I choć miał owszem zastrzeżenia do eksponowania jej w internecie, to zgodził się na eksponowanie jej w galerii, nie chciał jej ukryć – powiedział w uzasadnieniu wyroku sędzia SN Wojciech Katner. – Nie można też mówić by pozwana nie uszanowała woli malarza, a nie bez znaczenia jest to, że pozwana ze swym mężem przez ponad ćwierć wieku nie tylko byli w bliskich kontaktach towarzyskich, ale udzielali sobie pomocy.

Wyrok SN jest ostateczny.

Sygnatura akt: V CSK 238/18

OPINIE

prof. Ewa Nowińska Uniwersytet Jagielloński, specjalista od prawa autorskiego

Twórca z dużym dorobkiem zwykle zostawia wiele swych dzieł w różnych rękach i te osoby mogą je oczywiście eksponować bez zgody spadkobierców. Jednak uprawnieni do ochrony osobistych praw twórcy, które nie są dziedziczne, tj. małżonek, dzieci, a także organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, mogą o taką ochronę wystąpić do sądu. Zwykle chodzi o to, że wykorzystanie utworu zrywa niezbywalną więź twórcy z utworem, w szczególności naruszając treści i formy utworu lub przez nierzetelne wykorzystanie, np. eksponowanie znakomitego obrazu w nierenomowanej galeryjce lub piosenki zaangażowanego ideowo piosenkarza w reklamie przeciwnego obozu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA