Reklama

Blue Monday – ruch pomoże uniknąć styczniowej depresji

Zimowe obniżenie nastroju wpływa negatywnie także na naszą efektywność w pracy. By poprawić sobie humor, warto dostarczyć sobie trochę endorfin.

Publikacja: 13.01.2019 20:00

Blue Monday – ruch pomoże uniknąć styczniowej depresji

Foto: Adobe Stock

Blue Monday to określenie najbardziej depresyjnego dnia w roku, który w 20019 r. roku ma przypadać 21 stycznia. Co prawda naukowe podstawy wyliczania, że taki dzień w ogóle istnieje są mocno wątpliwe, jednak termin Blue Mondey okazał się bardzo chwytliwy i zakorzenił się w powszechnej świadomości. Dosyć dobrze oddaje bowiem nastroje, jakie towarzyszą nam w drugiej połowie stycznia. Mija euforia po świętach, nasze noworoczne postanowienia znowu biorą w łeb, za oknem ciemno i zimno, a do wiosny jeszcze daleko... Inaczej mówiąc, ogarnia nas tzw. styczniowa depresja.

– Tymczasem nastrój ma olbrzymi wpływ na poziom efektywności człowieka oraz jego kreatywność we wszystkich obszarach życia, również w pracy – mówi dr Kaja Prystupa-Rządca, ekspertka w dziedzinie zarządzania z Akademii Leona Koźmińskiego. – Warto tu wspomnieć słowa Winstona Churchilla o tym, że nastawienie to mała rzecz, która sprawia wielką różnicę – dodaje.

Mając złe samopoczucie, często koncentrujemy się na wąskim, zazwyczaj negatywnym, obrazie świata, innymi słowy – widzimy dziury w całym. W takiej sytuacji trudno opracowywać nowe rozwiązania, kreatywnie podchodzić do problemów, a w relacjach z innymi wykazywać się dobrym nastrojem. – Zakładanie tak zwanej maski optymizmu, której wymaga od nas nasza praca, jest bardzo kosztowne dla psychicznej kondycji organizmu – zaznacza ekspertka.

Czytaj także:  Drzemka w pracy? Nagrody za wysypianie się? Japonia walczy z epidemią niewyspania 

Co robić w takiej sytuacji, skoro do pracy trzeba się stawić bez względu na nastrój? Najlepiej zadbać, by był on jak najlepszy. – Kluczowe czynniki, które mogą poprawić nasze samopoczucie, to wysiłek fizyczny, wypoczynek oraz odpowiednia dieta – radzi Kaja Prystupa-Rządca. I dodaje, że Polacy należą do europejskiej czołówki najbardziej zapracowanych.

Reklama
Reklama

Jak wynika z Badań Aktywności Ekonomicznej Ludności, w 2017 r. Polak, zatrudniony na etacie, pracował przeciętnie 41,9 godzin tygodniowo. Dłużej od nas (co nie znaczy, że zawsze z lepszym skutkiem) siedzą w pracy Grecy, Austriacy, Brytyjczycy, Cypryjczycy i Portugalczycy. Krócej – mieszkańcy pozostałych państw UE; najkrócej zaś Duńczycy – 38,7 godzin na tydzień.

– Gorzej, że koncentrując się na pracy, ludzie często zapominają o regularnych ćwiczeniach, jedzą w pośpiechu, w tym także żywność typu fast food, a także nie dbają o odpowiedni sen, który powinien wynosić około 7–8 godzin dziennie – wylicza Kaja Prystupa-Rządca. Takie zaniedbania odbierają nam energię i pogłębiają złe samopoczucie. Gdy zaś czujemy się źle, ćwiczenia i zdrowa dieta to ostatnie, o czym myślimy – w rezultacie wpadamy w zaklęty krąg, a dodatkowo ponura pogoda zniechęca do czegokolwiek.

Przerwanie tego błędnego koła jest trudne, ale możliwe. Wystarczy doza mobilizacji i samozaparcie, by poćwiczyć chociaż kilkanaście minut dziennie. Jak podpowiadają eksperci, w efekcie wysiłku fizycznego nasz organizm produkuje endorfiny, czyli tzw. hormony szczęścia poprawiające nastrój.

Praca
Polscy szefowie pod presją niepewności i spadającej motywacji
Praca
To młodzi z pokolenia Z najczęściej planują menedżerską karierę
Praca
Dyrektywa UE ma poprawić warunki pracy milionów osób. Kiedy wprowadzi ją Polska?
Praca
Wielka reforma systemu służby cywilnej USA. Donald Trump zacieśnia kontrolę
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama