Blue Monday to określenie najbardziej depresyjnego dnia w roku, który w 20019 r. roku ma przypadać 21 stycznia. Co prawda naukowe podstawy wyliczania, że taki dzień w ogóle istnieje są mocno wątpliwe, jednak termin Blue Mondey okazał się bardzo chwytliwy i zakorzenił się w powszechnej świadomości. Dosyć dobrze oddaje bowiem nastroje, jakie towarzyszą nam w drugiej połowie stycznia. Mija euforia po świętach, nasze noworoczne postanowienia znowu biorą w łeb, za oknem ciemno i zimno, a do wiosny jeszcze daleko... Inaczej mówiąc, ogarnia nas tzw. styczniowa depresja.
– Tymczasem nastrój ma olbrzymi wpływ na poziom efektywności człowieka oraz jego kreatywność we wszystkich obszarach życia, również w pracy – mówi dr Kaja Prystupa-Rządca, ekspertka w dziedzinie zarządzania z Akademii Leona Koźmińskiego. – Warto tu wspomnieć słowa Winstona Churchilla o tym, że nastawienie to mała rzecz, która sprawia wielką różnicę – dodaje.
Mając złe samopoczucie, często koncentrujemy się na wąskim, zazwyczaj negatywnym, obrazie świata, innymi słowy – widzimy dziury w całym. W takiej sytuacji trudno opracowywać nowe rozwiązania, kreatywnie podchodzić do problemów, a w relacjach z innymi wykazywać się dobrym nastrojem. – Zakładanie tak zwanej maski optymizmu, której wymaga od nas nasza praca, jest bardzo kosztowne dla psychicznej kondycji organizmu – zaznacza ekspertka.
Czytaj także: Drzemka w pracy? Nagrody za wysypianie się? Japonia walczy z epidemią niewyspania
Co robić w takiej sytuacji, skoro do pracy trzeba się stawić bez względu na nastrój? Najlepiej zadbać, by był on jak najlepszy. – Kluczowe czynniki, które mogą poprawić nasze samopoczucie, to wysiłek fizyczny, wypoczynek oraz odpowiednia dieta – radzi Kaja Prystupa-Rządca. I dodaje, że Polacy należą do europejskiej czołówki najbardziej zapracowanych.
Jak wynika z Badań Aktywności Ekonomicznej Ludności, w 2017 r. Polak, zatrudniony na etacie, pracował przeciętnie 41,9 godzin tygodniowo. Dłużej od nas (co nie znaczy, że zawsze z lepszym skutkiem) siedzą w pracy Grecy, Austriacy, Brytyjczycy, Cypryjczycy i Portugalczycy. Krócej – mieszkańcy pozostałych państw UE; najkrócej zaś Duńczycy – 38,7 godzin na tydzień.
– Gorzej, że koncentrując się na pracy, ludzie często zapominają o regularnych ćwiczeniach, jedzą w pośpiechu, w tym także żywność typu fast food, a także nie dbają o odpowiedni sen, który powinien wynosić około 7–8 godzin dziennie – wylicza Kaja Prystupa-Rządca. Takie zaniedbania odbierają nam energię i pogłębiają złe samopoczucie. Gdy zaś czujemy się źle, ćwiczenia i zdrowa dieta to ostatnie, o czym myślimy – w rezultacie wpadamy w zaklęty krąg, a dodatkowo ponura pogoda zniechęca do czegokolwiek.
Przerwanie tego błędnego koła jest trudne, ale możliwe. Wystarczy doza mobilizacji i samozaparcie, by poćwiczyć chociaż kilkanaście minut dziennie. Jak podpowiadają eksperci, w efekcie wysiłku fizycznego nasz organizm produkuje endorfiny, czyli tzw. hormony szczęścia poprawiające nastrój.