fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca, emerytury, renty

Rodziny, w których rodzic mieszka lub pracuje za granicą, nie dostały 500+

123RF
Rodziny, w których rodzic mieszka lub pracuje za granicą, wciąż czekają na wychowawcze. To przez formalności.

W każdym województwie kilka tysięcy rodzin wciąż nie otrzymało świadczenia wychowawczego, choć wiele z nich wnioski złożyło już w kwietniu. Chodzi o rodziny, w których jeden z rodziców pracuje za granicą. Wszystko wskazuje na to, że na decyzję o przyznaniu świadczenia przyjdzie im poczekać jeszcze długo. Ustawa o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci przewiduje dla nich jednak taki sam termin na wypłatę środków jak w przypadku rodziców pracujących w Polsce. W tym roku było to trzy miesiące od złożenia wniosku. Termin ten jednak jest wydłużany ze względu na skomplikowanie spraw. Decyzje w takich sprawach wydaje marszałek województwa.

Winne gminy

Ministerstwo Rodziny przyznaje, że z wypłatą takich świadczeń jest problem, największy w województwie śląskim, małopolskim i lubuskim. Ale i w innych województwach statystyki nie wyglądają najlepiej. Np. w Opolu na 4105 wniosków wydano zaledwie 265 decyzji ustalających uprawnienia do świadczenia wychowawczego. W Łodzi na 2492 wnioski w sprawie 500+ wydano 259 decyzji. W woj. zachodniopomorskim do urzędu marszałkowskiego wpłynęły 3522 wnioski o ustalenie prawa do świadczenia wychowawczego. 933 sprawy zostały załatwione.

Skąd takie opóźnienia? W wielu przypadkach winne są podobno gminy, które sprawami transgranicznymi jako bardziej skomplikowanymi zajmowały się w ostatniej kolejności. ponad 3 mln dzieci skorzystało już z programu Rodzina 500+. Świadczenia są wypłacane od kwietnia

– Wnioski są składane w gminach, które przekazują je do Regionalnych Centrów Polityki Społecznej (ROPS) przy urzędach marszałkowskich dopiero po wstępnej analizie. Nadal wpływają do nas wnioski złożone w gminach w kwietniu lub w maju – zaznacza Anna Pietrasik z ROPS w Łodzi.

Tak jest w całym kraju.

– Wnioski, które w organach gminnych zostały złożone w kwietniu, do ROPS zostały przekazane pod koniec czerwca – zaznacza Adam Różycki, dyrektor ROPS w Opolu.

Gdy więc wnioski trafiały do marszałka, ten nie miał szans na wydanie decyzji o czasie. A sprawy transgraniczne zabierają też więcej czasu niż zwykłe, dotyczące rodziców mieszkających w Polsce.

Skomplikowane procedury

Postępowanie o 500+ w przypadku, gdy jeden bądź więcej członków rodziny mieszka lub pracuje za granicą, jest bardziej skomplikowane. Np. gdy matka mieszka wraz z dziećmi i pracuje w Polsce, a ojciec pracuje za granicą, sytuacja jest jasna – 500+ się należy. Wówczas zasiłki z państwa, w którym mieszka ojciec, będą pomniejszane o kwotę świadczenia wychowawczego. Gdy jednak matka jest bierna zawodowo, sytuacja jest bardziej skomplikowana. Wówczas urząd marszałkowski wysyła zapytanie za granicę, czy państwo, w którym przebywa ojciec dzieci, wypłaca świadczenia rodzinne. Po uzyskaniu odpowiedzi, na którą czeka się nawet kilka miesięcy, w Polsce będzie można wypłacić dodatek dyferencyjny, będący różnicą wysokości zagranicznych świadczeń rodzinnych i tych, które należą się w Polsce.

– Korespondencja z instytucjami zagranicznymi i proces ustalania pierwszeństwa kraju do wypłaty świadczeń trwa często wiele miesięcy. Nie mamy wpływu na bieg spraw od momentu nadania przesyłki zagranicznej – mówi Łukasz Jucha z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego. Ale przyznaje też, że po części problem wynika z niedofinansowania. Ustawa o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci nie zabezpieczyła bowiem w momencie wejścia w życie środków dla samorządów województw na czynności administracyjne.

– Samorząd województwa pomorskiego otrzymał bardzo późno środki i tylko w połowie wysokości, o jaką wnioskował. Nie pozwalają na zatrudnienie nowych pracowników, więc zaczynają tworzyć się olbrzymie zaległości – przyznaje Sławomir Lewandowski z pomorskiego urzędu marszałkowskiego.

Decyzje byłyby też wydawane szybciej, gdyby prawo zobowiązywało rodziców do dostarczenia większej liczby dokumentów.

– Wnioskodawcy uważają, że to urząd powinien sam zdobyć wszystkie informacje. Nie jesteśmy chociażby w stanie samodzielnie zdobyć potwierdzenia zatrudnienia danej osoby za granicą. A w przypadku wystosowania zapytania do instytucji zagranicznej na odpowiedź trzeba czekać co najmniej kilka miesięcy – mówi Agnieszka Pszczółkowska z Dolnośląskiego Ośrodka Polityki Społecznej.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: k.wojcik@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA