fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca, emerytury, renty

Nie pracują, bo się boją, że stracą zasiłki

123rf
Przedsiębiorcy apelują o zmiany w prawie zachęcające nieaktywnych zawodowo do podjęcia zatrudnienia bez utraty przysługujących im świadczeń społecznych.

Mimo dobrej koniunktury gospodarczej i dużego zapotrzebowania na pracowników, aktywność zawodowa Polaków jest znacznie niższa niż w innych państwach UE. W grupie wiekowej 20–64 lata w Polsce pracuje zawodowo zaledwie 72 proc. społeczeństwa, podczas gdy w Niemczech ten odsetek wynosi aż 82 proc. Osiągnięcie takiego wskaźnika u nas oznaczałoby zwiększenie zatrudnienia o 2 mln osób.

System zniechęca

Zdaniem Konfedereacji Lewiatan za ten stan w dużej mierze odpowiada system świadczeń społecznych, który jest nieskoordynowany z potrzebami rynku pracy.

Część świadczeń z pomocy społecznej jest uzależniona od wysokości uzyskiwanych dochodów. Podjęcie zatrudnienia oznacza więc utratę świadczeń i znacząco obniża opłacalność pracy zarobkowej. Co prawda w przepisach o pomocy społecznej jest zapisany system proporcjonalnego zmniejszania wypłacanych świadczeń po przekroczeniu limitu dozwolonych zarobków (tzw. złotówka za złotówkę).

Zdaniem pracodawców to rozwiązanie nie wystarczy. Proponują odejście od progów dochodowych uprawniających do świadczeń, na rzecz systemu zmniejszania wsparcia socjalnego według zasady 50 groszy za złotówkę. W tym systemie każde 1 zł przekroczenia progu dochodowego będzie powodowało obniżkę świadczenia tylko o 50 groszy. W opinii pracodawców, taka zmiana powinna ograniczyć zjawisko rezygnacji z pracy i zwiększyć skłonność do jej podejmowania. Szczególnie w przypadku pracy na niskopłatnych stanowiskach.

– Obecny system obniżania świadczeń złotówka za złotówkę został wprowadzony po to, aby klienci pomocy społecznej nie tracili prawa do świadczenia, gdy ich przychody z pracy przekroczą ustawowe limity o 10 gr. Bo było to bardzo niesprawiedliwe – tłumaczy Paweł Maczyński, przewodniczący Federacji Związków Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej.

– W praktyce obecnie rozwiązania nie są najlepiej oceniane przez zainteresowanych, bo muszą się sporo napracować, aby zgromadzić informacje o zarobkach i wystąpić o przeliczenie świadczenia, a w finale niewiele zyskują – dodaje Maczyński.

Jego zdaniem obecne przepisy zniechęcają klientów pomocy społecznej do podejmowania zatrudnienia, przynajmniej tego legalnego, bo oznacza to utratę świadczenia. W systemie funkcjonują jednak rozwiązania, które pozwoliłyby tego uniknąć.

Nowa praca bez strat

– Dobrym przykładem jest zasiłek okresowy dla osób długotrwale chorych, bezrobotnych czy niepełnosprawnych, który może być wypłacany przez dwa miesiące po podjęciu zatrudnienia przez taką osobę. Ułatwia to rozpoczęcie pracy – mówi Maczyński. – Można by zastosować tę zasadę także do innych świadczeń z pomocy społecznej, na przykład zasiłków stałych i dodatków do tych zasiłków.

Więcej mobilności

Kolejnym rozwiązaniem proponowanym przez Konfederację Lewiatan jest poprawa obecnych przepisów przewidujących wsparcie dla osób zmieniających miejsce zamieszkania dla pracy. Gdy spojrzy się na mapę polskiego rynku pracy widać na niej obszary, gdzie bezrobocie jest bardzo niskie, np. w Poznaniu (1,2 proc.), czy w Warszawie (1,5 proc.), a pracodawcy mimo podwyżki proponowanych wynagrodzeń nadal mają kłopoty ze znalezieniem rąk do pracy. Na drugim biegunie są regiony, gdzie mimo rekordowo niskiego bezrobocia w kraju wskaźnik osób zarejestrowanych w pośredniakach nadal jest dwucyfrowy.

Rozwiązaniem może być zwiększenie wsparcia z urzędu pracy dla osoby, która zdecyduje się na przeprowadzkę za pracą. Obecnie na około 9 tys. zł wsparcia na urządzenie się w nowym miejscu może liczyć tylko bezrobotny do 30. roku życia. Nie mogą skorzystać z niego osoby w średnim wieku, które mają na utrzymaniu często wielodzietne rodziny.

Dodatkowo taka kwota może być wystarczająca w przypadku osoby samotnej. Jeśli bezrobotny chciałby przeprowadzić się z całą rodziną, wsparcie jest już za małe. Lewiatan proponuje więc wypłatę pieniędzy dla każdej osoby podejmującej pracę w nowym miejscu, a także wypłatę około 2 tys. zł wsparcia przy przeprowadzce na każde dziecko.

Monika Fedorczuk z departamentu pracy, dialogu i spraw społecznych Konfederacji Lewiatan

Największy problem, z którym borykają się przedsiębiorcy, to brak pracowników. Jednym brakuje wysoko wykwalifikowanych informatyków, innym osób, które mogłyby się podjąć najprostszych zadań. W skali polskiej gospodarki brakuje nam obecnie kilkaset tysięcy osób. Z tego względu pilnie trzeba zwiększyć podaż pracowników, bo przedsiębiorcom coraz trudniej utrzymać poziom świadczonych usług, nie mówiąc już o rozwijaniu swojej działalności. Wychodzimy z propozycjami zmian, które naszym zdaniem powinny ograniczyć zjawisko wypychania z rynku pracy osób, które po podjęciu zatrudnienia tracą od razu i w całości różnego rodzaju świadczenia socjalne, co czyni ich pracę zarobkową nieopłacalną. Warto wesprzeć migracje wewnętrzne. Tak by osoby mieszkające w regionie zwiększonego bezrobocia mogły liczyć na wsparcie, jeśli zdecydują się przeprowadzić za pracą – sami lub z całą rodziną.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA