fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Włosi znowu popierają Berlusconiego

AFP
Eksplozja patriotyzmu gospodarczego. To reakcja na próbę przejęcia przez francuski gigant Vivendi Mediaset – imperium Silvia Berluscioniego.

Korespondencja z Rzymu

Za do niedawna pierwszym kapitalistą Włoch i śmiertelnym wrogiem ujmuje się nawet komunizująca lewica.

„Wróg u bram! Do broni!" – to wezwania bijące od kilku dni z pierwszych stron włoskich gazet. Podobnie we włoskich telewizjach. Ekonomiści przegonili ze studiów TV ekspertów od włoskiej sceny politycznej. Dzienniki rozpoczynają się od komunikatów z frontu wojny o włoski eter. Komentatorzy zagrzewają do walki włoskie instytucje i cały naród. W prasie i TV biją w oczy dobrane w kluczu niesympatycznym zdjęcia wroga: Vincenta Bolloré, prezesa Vivandi. Nierzadko z podpisem „Najeźdźca". „Italia nie jest bankomatem Francuzów!" – grzmią włoscy publicyści i politycy wszystkich niemal opcji politycznych i poglądów, zazwyczaj śmiertelnie z sobą skłóceni. W prawicowych mediach Bolloré zastąpił Angelę Merkel na tronie pierwszego wroga Italii. Kotłuje się we włoskim internecie. Nastroje są antyfrancuskie jak nigdy. Padają niecenzuralne słowa i odżywają stereotypy chytrego, podstępnego, niedomytego Francuza. Telewizje Berlusconiego, przez lata uważane przez włoską lewicę i obóz postępu za ośrodek wrogiej propagandy, reakcji, zatruwania umysłów i siewcę tandety, w jednej chwili stały się częścią dziedzictwa i majątku narodowego. A ich 80-letni już właściciel z niemoralnego, skorumpowanego wroga przedzierzgnął się w ofiarę francuskiego imperializmu, którą trzeba wszelkimi siłami bronić.

Z włoskiej narracji wynika, że Bolloré, przez lata partner i przyjaciel Berlusconiego, w kwietniu br. podpisał umowę, w której zobowiązał się kupić Premium – sieć płatnych kanałów filmowych i sportowych Mediasetu. Potem umowę zerwał, co spowodowało spadek wartości akcji Mediasetu o 30 proc. Mediaset natychmiast zwrócił się do arbitrażu, domagając się odszkodowania za te straty w wysokości 2 mld euro. Natomiast po 4 grudnia, gdy po przegranym referendum upadał rząd Mattea Renziego i w Italii zapanował chaos, Bolloré rozpoczął skupowanie akcji Mediasetu na wolnym rynku, korzystając z ogromnej obniżki ich ceny, którą sam sprowokował. W tej chwili Francuz posiada 20 proc. udziałów. Notabene, gdy jednego dnia (14 grudnia br.) kupił 10 proc. akcji Mediasetu, ich wartość błyskawicznie podskoczyła o 35 proc. Rodzina Berlusconich w kontrakcji zwiększyła swój portfel akcji Mediasetu do 40 proc., ale zgodnie z przepisami giełdowymi, na wykup dalszych akcji (maksimum 5 proc.) musi czekać do kwietnia przyszłego roku. Bolloré, posiadając 20 proc. akcji, może blokować decyzje koncernu, a że jest bogatszy, może również wiążąc się z innymi udziałowcami, przejąć z rąk Berlusconich kontrolę nad koncernem. „Financial Times" ocenił, że Francuz bawi się z Mediasetam jak kot z myszą zanim ją połknie.

Mediaset zatrudnia 20 tys. pracowników. Uważany jest za świetnie zorganizowane przedsiębiorstwo, bardzo przyjazne swoim pracownikom. Trudno szacować, na ile w konflikcie chodzi o narodową dumę, a na ile o interes państwa i Włochów. W środę minister ds. rozwoju ekonomicznego Carlo Calenda stwierdził, że Bolloré „zachował się w sposób niewłaściwy i włoski rząd pilnie przygląda się rozwojowi wypadków. Można podejrzewać, że dąży do wrogiego przejęcia jednego z największych włoskich przedsiębiorstw". Wicesekretarz lewicowej rządzącej Partii Demokratycznej, Lorenzo Guerini, powiedział, że: „trzeba zastanowić się, jak rząd może zabezpieczyć ważną część majątku i dziedzictwa narodowego". Problem w tym, że w warunkach wolnego rynku wewnątrz Unii i wewnątrz strefy euro w takich sytuacjach rząd poza perswazją i nieformalnymi naciskami wiele zrobić nie może. Również dlatego, że stacje telewizyjne nie mają nic wspólnego ze strategicznym interesem Italii. To nie przemysł zbrojeniowy. Pewne nadzieje Włosi pokładają we włoskich regulacjach prawnych, bo według niektórych szacunków Vivendi jako posiadacz 25 proc. włoskiego Telecomu przekroczył dopuszczalny prawem limit udziału w rynku telekomunikacyjnym. Tak sądzi włoski organ kontrolny telekomunikacji AGCOM. Teraz nad problemem na wniosek Berlusconich, którzy oskarżają Bolloré'a o niedozwolone manipulacje giełdowe, pochyla się również włoska prokuratura. Nie jest jasne, co przyniosą te zabiegi, ale pod ich wpływem w piątek Balloré w imię starej przyjaźni poprosił Berlusconiego o spotkanie w najbliższym czasie.

Jeśli Vivendi przejmie Mediaset, włoski koncern dołączy do długiej listy włoskich firm wykupionych w całości lub częściowo przez Francuzów od 2008 r., gdy Italia znalazła się w głębokim kryzysie finansowym, m.in. Pirelli, Lavazza, Parmalat, Bulgari, Fendi, Gucci, Edison. Ponoć Francuzi przymierzają się też do przejęcia włoskiego kolosa ubezpieczeniowego Generali i kolejnego banku po BNL i CariParma – UniCredit.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA