fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Nizinkiewicz: Przyspieszone wybory uratują PiS

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Mozolnie jednocząca się opozycja może w styczniu zostać zaskoczona przez Jarosława Kaczyńskiego.

– Stawka tych wyborów będzie niezwykle wysoka, bodaj najwyższa w historii Polski po 1989 r., gdyż ważyć się w nich będą losy naszej ojczyzny, przyszłość jej dalszego rozwoju – takie słowa padają w liście, jaki Jarosław Kaczyński wystosował do działaczy PiS przed zbliżającymi się wyborami europejskimi, parlamentarnymi i prezydenckimi. Politycy Zjednoczonej Prawicy nie ukrywają, że zmiany, które wdrożyli w ciągu trzech lat swoich rządów są tylko fragmentaryczne. Żeby dokonać całkowitej zmiany w sądach, prawie, edukacji, mediach, kulturze i innych sferach życia, PiS potrzebuje więcej niż jednej kadencji. Przegranie jesiennych wyborów parlamentarnych w 2019 roku byłoby zatrzymaniem się obozu dobrej zmiany w pół drogi. Dlatego PiS musi przejść do ofensywy.

Podczas ostatniego posiedzenia Sejmu niespodziewanie okazało się, że nie będzie głosowania nad budżetem na 2019 rok. Kolejne posiedzenie Sejmu odbędzie się w połowie stycznia. Zgodnie z art. 98 ust. 4 Konstytucji RP prezydent może zarządzić skrócenie kadencji Sejmu w razie nieprzedstawienia głowie państwa ustawy budżetowej do podpisu w ciągu czterech miesięcy od dnia przedłożenia Sejmowi jej projektu. Rządzący na uchwalenie budżetu mają czas do 27 stycznia. Jeśli Senat zgłosi poprawki, Sejm nie dotrzyma konstytucyjnego terminu, to Andrzej Duda może zarządzić skrócenie kadencji obu izb parlamentu.

Poparcie dla PiS wciąż jest wysokie. Wskaźniki gospodarcze korzystne. Opozycja wciąż bardziej skłócona i rozbita, niż zjednoczona. Afera KNF i sprawa SKOK jeszcze nie rozlała się na tyle, żeby mogła uderzyć we władzę z siłą afery Rywina czy afery podsłuchowej. Ewentualne podwyżki cen energii, a co za tym idzie podwyżki cen wszystkich produktów i usług uda się zatrzymać przez najbliższe miesiące. I najważniejsze, przyspieszone wybory parlamentarne odbyłyby się przed europejskimi, które PiS jako partia mająca wizerunek ugrupowania eurosceptycznego, może przegrać. Psychologicznie efekt przegranych majowych wyborów europejskich mógłby się przełożyć na rezultat jesiennych wyborów parlamentarnych.

Tajemnicą poliszynela jest, że w PiS był rozważany wariant przyśpieszonych wyborów po wybuchu afery KNF, która początkowo dla obozu Zjednoczonej Prawicy wyglądała groźnie. Kolejne tygodnie uspokoiły nastroje w partii, ale istnieją obawy przed kolejnymi nagraniami, tym bardziej że opozycja nie ukrywa, że scenariusz afery KNF jest rozpisany na długie miesiące, aż do wyborów parlamentarnych.

Dziś wcześniejsze wybory wydają się scenariuszem z gatunku political fiction, tym bardziej że Jarosław Kaczyński, już raz decydując się na nie w 2007 roku, stracił władzę na osiem długich lat. Ryzyko jest więcej niż duże, ale może się okazać, warte podjęcia, tym bardziej że oprócz trzymania wszystkich stronnictw partii w szachu, z każdym miesiącem opozycja będzie musiała się organizować i jednoczyć we wspólny proeuropejski front anty-PiS. A zjednoczona opozycja może być zabójcza dla PiS.

Czy do wcześniejszych wyborów dojdzie, dowiemy się już w styczniu. Decyzja należy do jednego człowieka. A Jarosław Kaczyński pokazał nieraz, że potrafi grać va banque.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA