fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Ponadpartyjny akces prezesa. Chodzi o zakaz hodowli zwierząt na futra

Fotorzepa/ Roman Bosiacki
Jarosław Kaczyński po raz pierwszy od lat zapisał się do ponadpolitycznego zespołu w Sejmie. W tle jest zakaz hodowli zwierząt na futra.

We wtorek odbyło się pierwsze posiedzenie Sejmu IX kadencji, podczas którego kamery zarejestrowały nietypowy obrazek. Do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego podeszła posłanka Koalicji Obywatelskiej Katarzyna Piekarska. Pocałował ją w rękę, podpisał przyniesiony przez nią dokument, po czym ponownie pocałował. Tym dokumentem była lista członków Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt.

Piekarska to długoletnia była posłanka Unii Demokratycznej i SLD. W rozmowie z „Rzeczpospolitą" wspomina, że w przeszłości współpracowała już z Kaczyńskim w zespole o takiej nazwie. Jednak później przyjął on zasadę nieuczestniczenia w zespołach parlamentarnych o charakterze ponadpartyjnym.

Przykładowo w kadencji z lat 2007–2011 nie był członkiem żadnego zespołu. W kolejnej kadencji, podobnie jak większość klubu PiS, zapisał się do zespołu smoleńskiego, kierowanego przez Antoniego Macierewicza. Wszedł też w skład Zespołu Tradycji i Pamięci Żołnierzy Wyklętych, jednak również był to zespół tworzony przez większość posłów PiS. Członkiem tego zespołu, i żadnego innego, był też Kaczyński w ostatniej kadencji Sejmu.

Wchodząc w skład Zespołu Przyjaciół Zwierząt, po raz pierwszy od wielu lat znalazł się więc w ponadpartyjnym towarzystwie. Oprócz niego zdążyli zapisać się m.in. Dominik Tarczyński i Jacek Ozdoba z PiS, Paweł Kukiz, Paweł Bejda i Urszula Pasławska z PSL-Kukiz'15, Michał Szczerba, Grzegorz Napieralski i Dariusz Joński z KO oraz Krzysztof Śmiszek, Wanda Nowicka i Joanna Senyszyn z Lewicy.

Czy zapisał się do zespołu pod wpływem chwili? Piekarska twierdzi, że nie. – Od razu wiedział, po co przyszłam. Zanim jeszcze powiedzieliśmy sobie „dzień dobry", zagaił, że „pani pewnie w sprawie zwierząt" – opowiada.

Dodaje, że gest Kaczyńskiego interpretuje jako sygnał chęci powrotu do nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Projekt w ubiegłej kadencji zgłosił poseł PiS Krzysztof Czabański, który w ostatnich wyborach nie odnowił mandatu. Przewidywał m.in. podwyższenie kar za znęcanie się nad zwierzętami, zakaz uboju rytualnego, zakaz trzymania psów na łańcuchach i powszechny obowiązek ich czipowania.

Największe kontrowersje budził zakaz hodowli zwierząt futerkowych, w której Polska jest jednym z europejskich potentatów. Projekt zaczęły atakować niektóre media, m.in. związane z o. Tadeuszem Rydzykiem. Ostatecznie projekt, choć był zaledwie drugim, pod którym w tamtej kadencji podpisał się Kaczyński, nie dostał numeru druku sejmowego.

O tym, że zakaz hodowli na futra będzie jednym z priorytetów zespołu, mówi Piekarska. – Mam nadzieję, że teraz się uda wprowadzić zakaz, oczywiście z długim vacatio legis – wyjaśnia.

Czy gest prezesa rzeczywiście jest sygnałem potwierdzającym powrót do projektu? Z naszych informacji wynika, że w nieoficjalnych rozmowach potwierdza, że chce zamknąć fermy zwierząt futerkowych, choć nie podaje horyzontu czasowego zmian.

– To, że posłowie chętnie zapisują się do zespołu, jest dobrym sygnałem. Kluczowe jest to, kiedy projekt trafi pod obrady Sejmu i w jakim kształcie – komentuje Cezary Wyszyński z fundacji prozwierzęcej Viva!

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA