fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

W Warszawie protest przeciwko CETA i TTIP

123RF
Pod Ministerstwem Rolnictwa w Warszawie po godz. 13 rozpoczął się protest przeciw układom o wolnym handlu między UE a Kanadą (CETA) i UE a USA (TTIP).

Zgromadziliśmy się tu, by powiedzieć "nie" układom CETA i TTIP - mówiła otwierając demonstrację liderka Akcji-Demokracji Maria Świetlik. 

Towarzyszyły jej okrzyki tłumu: "hop, hop, hop - CETA stop". Powiewały flagi Polski, Solidarności i innych organizacji.

Tuż przed tym, jak manifestacja wyruszyła pod Kancelarię Premiera, lider Partii Razem Adrian Zandberg przypomniał protesty przeciwko umowie ACTA (Umowa handlowa dotycząca zwalczania obrotu towarami podrabianymi). "Zatrzymaliśmy tamtą próbę ograniczania naszych praw i dokładnie tak europejska solidarność obywateli, pracowników, związkowców, zatrzyma CETA i zatrzyma TTIP" - mówił Zandberg.

"CETA została przemaglowana i przepchnięta przez PO-PiS. W Sejmie przy ostatniej dyskusji nad CETĄ Platforma i PiS poszły razem, a rzeczywiście można do tego dodać PSL" - dodał lider ruchu Kukiz'15 Paweł Kukiz.

Edyta Jaroszewska-Nowak ze Stowarzyszenia Ekoland mówiła, że rolnicy chcą produkować żywność tak, aby nie szkodzić ludzkiemu zdrowiu, ale też nie niszczyć przyrody. "To my najwcześniej zrozumieliśmy, jakim wielkim zagrożeniem są ponadnarodowe korporacje. Później protestowaliśmy przeciwko temu, żeby korporacje zawłaszczały nasiona, do których odwieczne prawo ma rolnik. My rolnicy ekologiczni wiemy, że każdy polityk, który działa na szkodę naszego państwa jest złym politykiem. To my powinniśmy wybierać polityków i mieć wpływ na ludzi, których wybieramy. Do tego potrzebna jest zmiana ordynacji wyborczej. To my musimy wybierać ludzi, którym ufamy, do których mamy zaufanie, a nie partie. To system jest zły, system trzeba zmienić. To my ludzie powinniśmy decydować, nie PSL, nie PiS, nie PO, ale oddolny ruch społeczny. Musimy iść razem, tylko wtedy wygramy te sprawę" - argumentowała.

Za trzy dni - 18 października Rada Unii Europejskiej, w której zasiadają ministrowie państw UE (Polskę będzie reprezentował Witold Waszczykowski minister spraw zagranicznych), zdecyduje o podpisaniu między UE a Kanadą umowy o wolnym handlu - CETA.

- Jest gorsza niż słynne porozumienie ACTA, gdyż ograniczy nasze prawa we wszystkich obszarach życia; uderzy też w polskie rolnictwo i polskich przedsiębiorców - mówią organizatorzy demonstracji.

I tłumaczą, że sobotni protest jest zdecydowanym sygnałem dla polskiego rządu, który zamierza w Brukseli poprzeć CETA, że się na to nie zgadzamy.

Akcja Demokracja na swojej stronie internetowej zbiera podpisy pod petycją do premier Beaty Szydło i ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela w sprawie CETA.

– Jesteśmy zaniepokojeni tym, że planowane porozumienia handlowe między Unią Europejską a USA i Kanadą (TTIP i CETA) mogą zniszczyć polskie rolnictwo. Napływ żywności zza oceanu doprowadzi do upadku wielu gospodarstw rolnych w naszym kraju. Osłabi też ochronę konsumentów przed GMO oraz szkodliwymi środkami chemicznymi masowo używanymi w produkcji żywności w Ameryce Północnej – można przeczytać w petycji.

Jej autorzy apelują do polskiego rządu o dążenie do całkowitego i jednoznacznego wyłączenia z umów TTIP i CETA wszystkich kwestii, które mają negatywny wpływ na tradycyjne rolnictwo rodzinne i rolnictwo ekologiczne, a także wysoką jakość i bezpieczeństwo polskiej żywności. - Jeśli inne kraje nie zgodzą się na ten postulat, Polska powinna umowy odrzucić – podnoszą.

Zwracają też uwagę, że na obu tych umowach zyskają głównie wielkie korporacje, które zagwarantowały sobie w nich prawo do pozywania państw przed sądy arbitrażowe za każdym razem, gdy decyzje rządu i parlamentów mające na celu np. ochronę zdrowia i bezpieczeństwa obywateli, zasobów przyrody, praw do godnej płacy, będą mogły zagrozić ich zyskom.

- Takie procesy już toczą się na świecie. Jest ich coraz więcej i przeważnie są wygrywane przez korporacje. Państwa, nieraz bardzo biedne, o budżetach znacznie niższych niż budżet pozywających je korporacji, muszą płacić im ogromne odszkodowania za utratę potencjalnych, a nie faktycznych zysków – tłumaczą autorzy petycji.

Podnoszą też, że negatywne skutki umowy CETA dotkną nas wszystkich, niezależnie od płci, pozycji społecznej, wykształcenia, poglądów politycznych, dotkną ludzi biedniejszych i bogatszych, pracujących fizycznie i umysłowo, polskich rolników i polskich przedsiębiorców, także tych, którym wydaje się, że dziś nie muszą o nic walczyć.

Akcja Demokracja przypomina, że w Polsce Prawo i Sprawiedliwość oraz Platforma Obywatelska zgodnie przegłosowały uchwałę pozwalającą na tymczasowe wejście w życie CETA nim ratyfikują ją parlamenty krajowe.

- PiS wbrew wcześniejszym deklaracjom, że będzie bronić polskiego rolnictwa i żywności, ogłosiło pełne poparcie dla przyjęcia CETA. Zrobiliśmy wspólnie co w naszej mocy, by przekonać posłanki i posłów, że konieczna jest szeroka debata publiczna przed jej ewentualną ratyfikacją. Niestety egzotyczna koalicja tych dwóch partii może zdecydować o wejściu w życie tej niezwykle niebezpiecznej umowy ponad głowami obywateli – mówi Maria Świetlik z Akcji Demokracja.

Dodaje, że z jednej strony w uchwale wpisano, że do ratyfikacji potrzebna będzie zgoda 2/3 Sejmu, czyli uznano, że ma dojść do przekazania kompetencji organów władzy państwowej międzynarodowym instytucjom, a z drugiej wyrażono zgodę na to przekazanie tej władzy nastąpiło już wcześniej w trybie „tymczasowego wprowadzenia".

- Nie dziwię się oburzeniu obywatelek i obywateli – mówi Świetlik.

Przeciwko uchwale głosowały PSL i Kukiz'15.

Do tej pory petycję podpisało 100 tys. osób. Organizatorzy chcą zebrać 200 tys. podpisów, by przekazać je pani premier.

Źródło: rp.pl/PAP
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA