fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Stanisław Piotrowicz: Prezes TK Andrzej Rzepliński przestał być sędzią

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Jeżeli zostanie stwierdzone, że prezes TK przekroczył swoje uprawnienia, może mu grozić postawienie zarzutu – mówi poseł PiS Stanisław Piotrowicz.

Rzeczpospolita: Pańska córka, która do tej pory była adwokatem, została prokuratorem w Prokuraturze Rejonowej w Krośnie bez konkursu. Siła nazwiska?

Stanisław Piotrowicz, poseł PiS: Niewątpliwie nazwisko jest znane, ale czy z tego powodu moje dziecko ma być traktowane gorzej niż inne? Córka ukończyła prawo na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Następnie ubiegała się o aplikację adwokacką. Zdała konkursowy egzamin i została przyjęta. Aplikacja trwała trzy i pół roku. Pomyślnie złożyła egzamin adwokacki i przez ponad cztery lata prowadziła indywidualną kancelarię adwokacką. Zgodnie z zapisem ustawy o prokuraturze o stanowisko prokuratora może ubiegać się również adwokat, radca prawny, pod warunkiem że przepracowali w zawodzie trzy lata. Córka przepracowała cztery lata, więc wystąpiła z wnioskiem do prokuratora krajowego.

I dostała stanowisko bez konkursu.

Na podstawie artykułu 80 ustawy o prokuraturze prokurator krajowy ma prawo wystąpić do prokuratora generalnego o nominację bez konkursu.

Czyli pan Bogdan Święczkowski wystąpił do Zbigniewa Ziobry o nominację dla córki posła PiS z tego samego obozu rządzącego.

Nie ma innej drogi. Postąpił zgodnie z ustawą. Czy uważa pan, że córka winna czekać, aż inne ugrupowanie polityczne obejmie władzę? Warto dodać, że tego dnia nominacje prokuratorskie otrzymało około 50 osób, w tym ośmiu dotychczasowych adwokatów i radców prawnych.

Wcześniej krytykował pan nepotyzm w PO i PSL, a dzisiaj pana córka dostaje pracę bez konkursu dzięki pańskim kolegom?

Córka świadomie zmierzała do zawodu prokuratora poprzez inne zawody prawnicze, a nie przez aplikację prokuratorską, by uniknąć zarzutu, że trafiła tam dzięki swojemu ojcu byłemu prokuratorowi. Widać i tak nie okazało się to skuteczne.

Konkursy są dzisiaj jedną wielką fikcją.

To może warto zerwać z fikcją, nie zrywając z konkursami, i je usprawnić?

Dlatego prokurator generalny postanowił kształtować kadry, pomijając fikcję. Odbywają się konkursy na stanowiska sędziowskie. O tych konkursach decydują lokalne środowiska sędziowskie. Ja jestem członkiem Krajowej Rady Sądownictwa i wiem, jak to wygląda. Analizy akt dokonuje wizytator kolega. Później zbiera się kolegium kilku osób, i opiniują. Później zbiera się zgromadzenie sędziów i głosują. Takie materiały przedkładają w Krajowej Radzie Sądownictwa. Ta decyduje, o czyją nominację wystąpi. Decydującym kryterium jest opinia kolegium i głosowania na zgromadzeniach sędziów. Jeżeli my chcemy, żeby w sądach się coś zmieniło, to musimy również doprowadzić do zmiany sposobu wyłaniania kadr. Konkursy prowadzą do tego, że sędziami zostają dobrzy znajomi.

I, jak widać, z pominięciem konkursu prokuratorami zostają nie tylko znajomi, ale i rodzina.

Nie wiem, co ma pan w tym momencie na myśli.

W Prokuraturze Rejonowej ma pan jeszcze szwagierkę...

Bratową. Byłem prokuratorem szeregowym, kiedy przyszła do pracy aplikantka, zupełnie mi nieznajoma. Szef wyznaczył mnie na jej patrona. Skończyła aplikację. Zdała egzamin. Została prokuratorem. Później losy się tak potoczyły, że poznała mojego brata i się pobrali.

Niezwykła koincydencja zdarzeń. Krytykowaliście PO, a sami robicie to samo.

To nieuprawnione porównanie.

Nie ma pan poczucia, że sprawa „Misiewiczów" pogrąża PiS?

Każdą sprawę należy rozpatrywać indywidualnie. Błędy się zdarzają, mamy tego świadomość, ale chyba pan dostrzega, że odmiennie niż nasi poprzednicy dokonujemy korekt, wsłuchujemy się w głos krytyki, gdy jest zasadna.

Czy sądownictwo w Polsce potrzebuje reformy?

Zdecydowanie! W Polsce jest ponad 10 tys. sędziów. To największa armia sędziów w Europie po Niemczech. W Anglii jest 2,5 tys. sędziów. W Polsce panuje przewlekłość postępowań i są z tego powodu wypłacane wysokie odszkodowania, bo obywatele nie uzyskali wyroku w rozsądnym terminie. Media donoszą o kolejnych nagannych sytuacjach, a postępowania dyscyplinarne nie dotykają istoty rzeczy. Dotykają zaniedbań o charakterze urzędniczym lub obyczajowym. Nie dotykają spraw istotnych, chociażby apolityczności i bezstronności. Sędziowie, którzy sprzeniewierzają się tym wartościom, powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności. Zastanawiający jest też opór przed ujawnianiem oświadczeń majątkowych.

Było: pokaż, lekarzu, co masz w garażu. Teraz czas na sędziów.

Myślę, że w imię transparentności życia publicznego oświadczenia majątkowe sędziów winny być ujawnione.

A sędziego Andrzeja Rzeplińskiego jak by pan ocenił?

Na pewno nie jest sędzią apolitycznym i bezstronnym. Już nawet nie skrywa swej działalności politycznej. W moim przekonaniu sprzeniewierzył się pełnionej funkcji sędziego.

Są powody ku temu, żeby prezes Trybunału Konstytucyjnego skończył w więzieniu?

Pan prezes Rzepliński bardzo chce być cierpiętnikiem i wbrew faktom powiada, że demokracja jest zagrożona. Tymczasem dobrze się ma, jest bezpieczny, ma swobodę wypowiedzi. Szkoda tylko, że nie przestrzega obowiązującego prawa.

A jak przestanie być prezesem TK, wciąż będzie miał swobodę wypowiedzi, czy rządzący mogą go zamknąć w więzieniu?

Pana prezesa Rzeplińskiego będzie chronił immunitet. Ale w moim przekonaniu są powody, by jego postępowanie poddać kontroli prawnej. Istnieje bowiem w kodeksie karnym przepis, który dotyczy funkcjonariuszy publicznych. Sędzia TK jest takim funkcjonariuszem i nie wolno mu przekraczać uprawnień. Są podstawy ku temu, żeby sprawdzić, czy prezes Rzepliński tych uprawnień nie przekroczył. W szczególności kiedy zapowiada, że nie będzie stosował się do obowiązujących w Polsce ustaw. Każdy w Polsce jest zobowiązany do przestrzegania prawa. Sędzia TK również.

W jaki sposób prezes TK miałby łamać prawo?

Pan Rzepliński powiedział, że nie zamierza stosować ustawy o TK i wprost będzie stosował Konstytucję RP. Jeżeli wprost, to ja się pytam, jakie przepisy pozwalały na stosowanie konstytucji wprost? Na jakiej podstawie prawnej procedował w dniu 9 marca? Według jakich reguł prowadził postępowanie tego dnia? Jaka jest podstawa prawna na dzielenie sędziów na orzekających i nieorzekających? Dlaczego niektórych dopuszcza do orzekania, a niektórych nie? Na te pytania nie dostałem nigdy precyzyjnej odpowiedzi. A jej brak też jest odpowiedzią. Nie ma podstaw prawnych, aby TK stosował konstytucję wprost przy rozpoznawaniu zgodności z konstytucją ustawy o TK. Mówi o tym art. 8 ustawy zasadniczej. W art. 190 konstytucji jest mowa o tym, że organizację TK i sposób postępowania przed nim reguluje ustawa. Trybunał jest związany prawem stanowionym przez parlament. Art. 7 konstytucji mówi, że organy władzy publicznej działają na podstawie prawa i w granicach prawa.

A co z niezależnością i podziałem władzy sądowniczej i wykonawczej?

W konstytucji jest mowa o podziale i równowadze władz. Organizację poszczególnych sądów i trybunałów konstytucja powierza władzy ustawodawczej.

Co grozi prof. Rzeplińskiemu?

Jeżeli zostanie stwierdzone, że prezes Rzepliński przekroczył swoje uprawnienia jako funkcjonariusz publiczny, to rzeczywiście może mu grozić postawienie zarzutu. Ale żeby postępowanie było kontynuowane, to potrzebne jest uchylenie immunitetu.

Kto mógłby być następcą prezesa Rzeplińskiego na stanowisku prezesa Trybunału Konstytucyjnego?

Zgromadzenie sędziów będzie zobowiązane do przedstawienia trzech kandydatów na stanowisko prezesa i trzech na wiceprezesa. Spośród tych kandydatów prezydent dokona wyboru. Na pewno nie byłoby dobrze, gdyby sędzia Stanisław Biernat został nowym prezesem TK. Dziś można powiedzieć, że prezes Rzepliński wytoczył wojnę przeciwko własnemu rządowi. Zabiegał o pomoc u prezesa austriackiego Trybunału, który odmówił, bo widocznie zna swoje miejsce. Wiem, że zabiegał o pomoc Trybunału w Niemczech. Później zabiegał o pomoc przy wsparciu opozycji, Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego i Komisji Weneckiej...

O reakcję Komisji Weneckiej zabiegał szef MSZ Witold Waszczykowski.

Pan prezes zwracał się przy pomocy opozycji o wsparcie jego działań tu w Polsce. Tego rodzaju działania są niedopuszczalne i dyskwalifikujące. Pan Rzepliński zdyskwalifikował się jako sędzia, wikłając się w polityczne działania i przestając być sędzią apolitycznym i bezstronnym. Dzisiaj już nie zasługuje na miano sędziego. Utracił atrybuty sędziowskie i stał się politykiem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA