fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Nie poprawią pieskiego losu

123RF
Posłowie nie przyjmą projektu PO zwiększającego ochronę zwierząt. Do kosza pójdzie też projekt obywatelski.

– Sejm tej kadencji okazał się mało empatyczny. Niestety, zwierzęta nie mają głosu i nie mogą zawalczyć o swoje prawa – mówi poseł PO Paweł Suski, szef Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt. Jest autorem projektu zmiany ustawy o ochronie zwierząt, który w tej kadencji nie zostanie już uchwalony. We wtorek miało się odbyć posiedzenie podkomisji w tej sprawie, jednak zostało odwołane. – Uznałem, że po prostu nie zdążymy – uzasadnia poseł.

Nie uda się więc powtórzyć scenariusza z poprzedniej kadencji. Wtedy podczas jednego z ostatnich posiedzeń posłowie przyjęli zmiany w tej ustawie. Sejm m.in. zwiększył kary za znęcanie się nad zwierzętami i zakazał przycinania psom uszu i ogonów.

Posłowie uregulowali też działanie schronisk i hodowli psów, jednak okazało się, że nowe przepisy nie działają poprawnie. Dlatego teraz Suski chciał je dopracować. Najważniejszą zmianą miało być wprowadzenie powszechnego obowiązku chipowania psów. – To wykonanie zaleceń NIK – mówi poseł.

W 2013 roku Izba ogłosiła, że w przepełnionych schroniskach pada co czwarte zwierzę. Chip to niewielka kapsułka, którą wszczepia się czworonogowi. Umożliwia ona elektroniczną identyfikację zwierzęcia. Zdaniem NIK dzięki chipowaniu łatwiej byłoby odnaleźć właściciela, a także wyeliminować proceder polegający na tym, że schroniska pobierają od samorządów opłaty za utrzymywanie zwierząt, które już nie żyją.

Dlaczego więc nie udało się uchwalić nowej ustawy? – Prace ruszyły o jedno posiedzenie za późno – uważa poseł Suski.

W rzeczywistości poślizg wziął się stąd, że ze zgłoszeniem projektu wahał się Klub PO. A na jego postawę miało wpływ koalicyjne PSL, któremu nie podobały się niektóre zapisy. Projekt przewidywał też m.in. całkowity zakaz trzymania psów na łańcuchach.

– PSL uważa, że każda zmiana w ustawie o ochronie zwierząt jest zamachem na jego elektorat – komentuje Cezary Wyszyński z prozwierzęcej Fundacji Viva!.

Jego zdaniem z tego samego powodu z końcem kadencji do kosza trafi obywatelski projekt, pod którym m.in. „Viva!" zebrała 220 tys. podpisów. Nim również nie zdążył się zająć Sejm. Projekt przewidywał m.in. utworzenie Krajowej Inspekcji ds. Zwierząt i zakazywał hodowli zwierząt na futra.

Zdaniem Wyszyńskiego w uchwaleniu przepisów przeszkadza też silne lobby myśliwskie w Sejmie. Stanisław Wziątek z SLD, szef sejmowego zespołu łowieckiego, odpowiada, że to obrońcy zwierząt robią błąd. – Pomysły warte rozważenia, np. chipowanie, mieszają z propozycjami rodem z kosmosu – komentuje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA