fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Afganistan: Talibowie u bram Azji Środkowej

Od kwietnia, gdy Amerykanie zapowiedzieli wycofanie wojsk do 11 września, talibowie odbili wiele powiatów kraju, w tym znaczną część prowincji Ghazni, leżącej w strategicznym miejscu na południowym wschodzie kraju. Między innymi powiat Andar (na zdjęciu). Przejęli główną bazę lotniczą w prowincji. Są na przedmieściach jej stolicy
AFP, WAKIL KOHSAR
Islamiści dotarli do północnych granic kraju, budząc panikę wśród sąsiadów i niepokój w Moskwie.

– Tylko od maja talibowie zajęli 50 z 370 powiatów kraju – podliczyła specjalna wysłanniczka ONZ ds. Afganistanu Deborah Lyons.

Ich atak zaczął się wraz z początkiem wycofywania się z kraju wojsk amerykańskich i ich sojuszników z NATO i trwa do chwili obecnej. Prezydent Joe Biden chciałby zakończyć odwrót do 11 września, w 20. rocznicę ataków na Nowy Jork, które stały się przyczyną interwencji w Afganistanie.

Ciężar walki z talibami spadł obecnie na armię podległą rządowi w Kabulu. A ta – mimo że formalnie liczy ok. 350 tys. żołnierzy – nie daje sobie rady z 70-tys. oddziałami islamistów. Specjaliści uważają, że jedynie 40–50 tys. rządowych żołnierzy jest w stanie walczyć przeciw nim, pozostali najczęściej rozbiegają się po pierwszych strzałach.

– Strzelanina trwała tylko godzinę – poinformowano w Tadżykistanie, jak wyglądał upadek afgańskiego miasta Szerchan Bandar, nadgranicznego portu rzecznego na Pandży, wraz z mostem nad nią stanowiącym najważniejszą część trasy tranzytowej z Pakistanu i Afganistanu do postsowieckiej Azji Środkowej. Kilkusetosobowe oddziały afgańskie uciekły na drugą stronę rzeki, do Tadżykistanu.

Tam zaś od początku lat 90. stacjonują rosyjskie oddziały pilnujące właśnie granicy z Afganistanem. Zagrożenie odczuwano w Duszanbe już na samą zapowiedź wycofania się Amerykanów. Jeszcze w kwietniu, nim się zaczęło, do stolicy przybył rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu. Wraz z pojawieniem się talibów po drugiej stronie granicznej rzeki do miasta przyjechał sekretarz kremlowskiej Rady Bezpieczeństwa generał Nikołaj Patruszew, a w kierunku Pandżu ruszyły dodatkowe oddziały tadżyckie.

Tak jak jego środkowoazjatyccy sojusznicy, również Kreml niepokoi wycofanie się Amerykanów z Afganistanu. Oznacza to bowiem, że Tadżykistan, Uzbekistan czy Turkmenistan zostaną zagrożone przez islamistów. Gdy tylko poprzedni prezydent USA Donald Trump ogłosił, że chce zakończyć interwencję w Afganistanie, Kreml natychmiast nawiązał kontakty z talibami. Od 2018 do 2021 roku delegacje islamistów (których działalność na terenie Rosji jest zakazana) czterokrotnie odwiedzały Moskwę i prowadziły negocjacje z rosyjskimi politykami. Kontakty były tak ścisłe, że Waszyngton zaczął oskarżać Rosję o zbrojenie talibów, a CIA – podejrzewać, że Kreml płaci im za zabijanie amerykańskich żołnierzy.

Teraz jednak sytuacja się zmieniła. Amerykanie wycofują się, rząd centralny przestaje panować nad sytuacją, a 15 z 70 tys. fundamentalistycznych bojowników skoncentrowanych jest w północnej części Afganistanu, głównie wzdłuż granicy z Tadżykistanem. Codziennie po drugiej stronie rzeki słychać strzelaniny i kanonadę artyleryjską.

– Jesteśmy gotowi przyjąć 5–10 tys. uchodźców, ale boimy się, że będzie ich i 30 tys. – powiedział Jedgor Fajzow z tadżyckiej prowincji graniczącej z afgańskim Badachszanem. Na razie zamiast cywilnych uchodźców granicę przekraczają zdemoralizowane oddziały afgańskiej armii.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA