Rosyjskie media szacują, że w środę na ulice Moskwy wyszło nawet kilka tysięcy protestujących. Niezależny portal Meduza podaje, że zatrzymano już ponad 200 osób, w tym opozycjonista Aleksiej Nawalny. Popularny portal ovdinfo.org informuje, że wśród zatrzymanych znalazło się wielu dziennikarzy, m.in. rosyjskiej stacji Dożd, portalu Meduza oraz agencji Reuters.

Protestujący domagają się ukarania funkcjonariuszy MSW, którzy podrzucili narkotyki dziennikarzowi śledczemu Meduzy (redakcja znajduje się w Rydze). Iwan Gołunow został uwolniony w środę, sprawa została umorzona. Rosyjski minister spraw wewnętrznych Władimir Kołokolcew zwrócił się do prezydenta Władimira Putina z wnioskiem o zwolnienie dwóch generałów MSW, związanych ze sprawą Gołunowa. Uczestnicy protestu domagają się też uwolnienia wielu innych osób, skazanych na podstawie sfabrykowanych spraw.

- To powszechna praktyka rosyjskiego MSW. Podrzucają narkotyki niewygodnym. Co trzeci skazany w Rosji siedzi za narkotyki. Wielu z nich jest niewinnych - mówił niedawno "Rzeczpospolitej" Lew Ponomariow, rosyjski dysydenta i obrońca praw człowieka.

Gołunow od początku twierdził, że narkotyki mu podrzucono, a w trakcie zatrzymania pobito. Mówił, że stał się ofiarą represji z powodu prowadzonego obecnie śledztwa, które m.in. kompromitowało wysokiej rangi funkcjonariuszy MSW.