fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Najgorszy cios Trumpa w NATO

AFP
Tak daleko prezydent jeszcze nie poszedł. Mimo zagrożenia ze strony Rosji wycofuje jedną czwartą wojsk USA z Niemiec.

Berlińskie urzędy kończyły pracę przed pięknym czerwcowym weekendem, gdy w piątek wieczorem decyzję amerykańskiego prezydenta ujawnił „Wall Street Journal". Nie tylko nie była ona konsultowana z Angelą Merkel, ale kanclerz została nią całkowicie zaskoczona.

Polska zaprasza

– Te plany raz jeszcze pokazują, że administracja Trumpa lekceważy podstawowe obowiązki przywódcze: włączenie sojuszników w proces podejmowania decyzji – powiedział Johann Wadephul, rzecznik CDU/CSU ds. zagranicznych.

Zgodnie z decyzją, która została oficjalnie zatwierdzona w sobotę przez Donalda Trumpa i sekretarza obrony Marka T. Espera, górny pułap wojsk USA stacjonujących na stałe w Niemczech oraz będących czasowo (w ramach rotacji) na niemieckim terytorium został ustalony na 25 tys. To aż o 9,5 tys. mniej, niż liczą tam dziś amerykańskie siły. Redukcja ma zostać wprowadzona w życie błyskawicznie – do września, choć zdaniem „New York Timesa" nie jest jeszcze przesądzone, czy ten kalendarz rzeczywiście został ostatecznie zatwierdzony.

W sobotę Mateusz Morawiecki powiedział: „Mam nadzieję, że część żołnierzy amerykańskich wycofanych z Niemiec, trafi do Polski. Będzie to wzmocnienie wschodniej flanki NATO. Rozmowy trwają, rezultat zostanie podany do publicznej wiadomości za jakiś czas". Premier przyznał jednak, że w naszym kraju przebywa teraz nieco mniej niż 5 tys. wojskowych z USA, a więc niewiele więcej, niż gdy nieco ponad trzy lata temu z Białego Domu odchodził Barack Obama.

12 czerwca ubiegłego roku, przyjmując Andrzeja Dudę w Waszyngtonie, Trump zasugerował, że 2 tys. amerykańskich żołnierzy mogłoby zostać przesuniętych do Polski. 12 sierpnia „Rzeczpospolita" ujawniła, że taka decyzja mogłaby zostać ogłoszona po zakończeniu największych amerykańskich ćwiczeń w Polsce „Defender 2020", które jednak z powodu pandemii radykalnie ograniczono. W zawartej rok temu umowie wojskowej między oboma krajami zapisano: „Polska i Stany Zjednoczone będą odbywały regularne konsultacje w celu omówienia planowania potencjalnych zmian stanu obecności sił oraz odpowiednich wymagań infrastrukturalnych dla Sił Zbrojnych USA rozmieszczonych w Polsce".

Nawet jeśli te zapowiedzi się urzeczywistnią, zdecydowana większość wycofywanych wojsk z Niemiec powróciłaby jednak za Atlantyk. To dotkliwy cios dla więzi transatlantyckiej, szczególnie wobec forsownego umacniania obecności wojskowej Rosji za naszą wschodnią granicą.

Amerykanie mieli przygotowywać redukcję wojska od roku. Nie pozostawała ona bez związku z krytyką byłego już ambasadora USA w Berlinie Richarda Grenella zbyt niskich wydatków wojskowych Niemiec na obronę, co jego zdaniem daje Merkel możliwość finansowania programów socjalnych. Choć minister obrony Annegret Kramp-Karrenbauer przyznała, że RFN dopiero w 2031 r. wypełni natowski obowiązek przeznaczania 2 proc. PKB na obronę (dziś to 1,36 proc.), to jednak zdaniem instytutu SIPRI Niemcy zwiększyły w ub.r. wydatki na ten cel o 10 proc. do 49,5 mld USD i wysunęły się na prowadzenie w zachodniej Europie. Kramp-Karrenbauer zapowiedziała też zakup amerykańskich myśliwców F-18 Hornet, aby po wycofaniu przestarzałych Tornado Niemcy nadal mogły przenosić amerykańską broń jądrową stacjonującą nad Renem.

Zadbać o swoje bezpieczeństwo

Generał Frederick Hodges, były dowódca sił USA w Europie, ostrzega: „Powodem, dla którego utrzymujemy wojska w Niemczech, nie jest obrona Niemców, wszystko, co tu mamy, jest dla naszej korzyści. Ta decyzja nie wydaje się być powiązana z jakąkolwiek strategią".

Zdaniem części amerykańskich mediów Trump zareagował na odrzucenie przez Merkel zaproszenia do udziału w szczycie G7 w okolicach Waszyngtonu w czerwcu. Kanclerz uznała, że to zbyt groźne w okresie pandemii. Nie podobała jej się też decyzja o wycofaniu się USA ze Światowej Organizacji Zdrowia.

W Berlinie uważa się więc, że tryb i okoliczności podjęcia decyzji o tak radykalnym ograniczeniu wojsk w Niemczech to kolejny sygnał, iż Europa musi w coraz większym stopniu sama zapewnić swoje bezpieczeństwo. To na razie nie ma jednak odzwierciedlenia w planach budżetowych Unii.

W Polsce głęboko sceptyczny wobec ograniczenia zależności od USA w kwestiach obrony pozostaje prezes PiS Jarosław Kaczyński. To mocno ogranicza możliwości nawiązania przez rząd bliższej współpracy wojskowej z zachodnim sąsiadem. Stosunki między oboma krajami stale zatruwa też projekt Nord Stream 2. W czwartek amerykański Senat podjął decyzje o dalszym zaostrzeniu sankcji na konsorcjum budujące gazociąg.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA