fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Olgierd Łukaszewicz: Grozi nam polexit

Olgierd Łukaszewicz
Fotorzepa, Beata Kitowska
Władza stara się obrzydzić UE, jakby szykowała nas do jej opuszczenia – mówi Olgierd Łukaszewicz, aktor i założyciel fundacji My Obywatele Unii Europejskiej.

W Senacie odbyło się pierwsze czytanie projektu uchwały o znaczeniu edukacji europejskiej. Głosi on, że pojawiają się w „przestrzeni publicznej głosy, wypaczające istotę związków Polski z Unią", czemu trzeba przeciwstawić się przez „edukację i informacje". Jaki miał pan udział w powstaniu tego projektu?

Na moją prośbę projekt sformułował Andrzej Borzym, współautor książki „Polscy ojcowie Europy". Następnie formalnie wniósł go w Senacie wicemarszałek z PSL Michał Kamiński.

Skąd pomysł na uchwalenie takiej uchwały?

Tak jak głosi projekt, powodem są niebezpieczne głosy niektórych polityków, odpowiedzialnych za nasze wyobrażenia na temat UE.

Jakie konkretnie?

Weźmy byłego szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego, który powiedział, że „musimy realizować polskie interesy, a nie fetysz jedności Unii", albo pana prezydenta Andrzeja Dudę, który UE nazwał „wyimaginowaną wspólnotą". Mówi on, że zamiast Unii woli Europę ojczyzn. Politycy PiS często oskarżają UE, że nam nie pomaga w walce z epidemią koronawirusa. Ci, którzy oskarżają, nie wyjaśniają Polakom, że art. 168 traktatu rzymskiego z 1957 roku co prawda wspomina o walce z epidemiami, ale tylko jako uzupełnienie polityk krajowych.

Projekt uchwały, nad którym pracuje Senat, przestrzega, że „przykład Wielkiej Brytanii pokazuje, jak daleko idące konsekwencje może mieć manipulowanie opinią publiczną". Czy straszenie polexitem to nie przesada?

Na razie władza stara się nam tak obrzydzić Unię Europejską, jakby szykowała nas psychicznie do polexitu. Odpowiem na to XIX-wiecznym tekstem, 41. punktem konstytucji Wojciecha Jastrzębowskiego: „sprzeciwianie się ze strony władzy samowładnej przystąpieniu narodu do przymierza wiecznego upoważnia tenże naród do uznania takowej władzy za nieprzyjazną sobie, za nieprawną".

Mowa o Wojciechu Jastrzębowskim, przyrodniku i jednym z głównych twórców ergonomii. W 1831 roku sformułował tekst, który można określić jako pierwszy w historii projekt konstytucji zjednoczonej Europy. Postać Wojciecha Jastrzębowskiego została przywołana w projekcie uchwały senackiej jako przyszłego patrona proeuropejskiego programu edukacyjnego w naszym kraju. Skąd ten wybór?

Bo stworzył jeden z najwyraźniejszych projektów integracji europejskiej i to powstały w szczególnych warunkach, właściwie na polu bitwy o Olszynkę Grochowską. Jest to bardzo profetyczna wizja, wyrosła z polskich uwarunkowań, jednak jednocześnie wcale nie polonocentryczna.

Jak do projektu uchwały odnoszą się senatorowie PiS?

Pojawiały się w dyskusji głosy, że uchwała jest konfrontacyjna i próbowano usunąć niektóre zdania. Jednak dzięki senatorom KO i Lewicy udało się zachować pierwotne brzmienie.

Czy edukacja europejska potrzebna jest tylko ze względu na eurosceptyczne wypowiedzi polityków PiS?

Nie. Spotkałem chłopaka, który powiedział mi, że UE nie jest mu potrzebna, skoro może jeździć po całej Europie... Pewien sołtys spytał mnie, czy sądy chcą być drugą władzą w Polsce. Nie wie, co to trójpodział władz. Edukacja jest ważna, bo obecność Polski w UE okazuje się być bardzo płytko zakorzeniona.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA