fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Czechy. Prezydent Zeman powątpiewa w winę rosyjskich agentów

Milos Zeman
PAP/Abaca
Czeski lider nadal nie wierzy, że w wybuch w składzie amunicji we Vrběticach w 2014 roku były zamieszane rosyjskie służby specjalne.

– Mam zaufanie do czeskiej policji. Nie wierzę (czeskim) służbom specjalnym – powiedział szef państwa, podkreślając, że istnieje więcej wersji tego, co wydarzyło się we Vrběticach. Zaczął nawet sugerować, że magazyny wyleciały w powietrze, by ukryć zniknięcie części składowanej tam amunicji.

W dodatku powoływał się przy tym na zdanie minister sprawiedliwości. – Nie mam żadnych informacji, by policja zajmowała się jakąś inną wersją niż udział agentów rosyjskiego wywiadu wojskowego – odpowiedziała zaskoczona minister Marie Benešová.

– Nie mogę wyjaśnić, dlaczego pan prezydent do tej pory upiera się, że istnieje więcej wersji (śledztwa) – mówił równie skonsternowany premier Andrej Babiš.

Jeszcze pod koniec kwietnia Zeman twierdził, że na równi z rosyjskim zamachem rozpatrywane jest niedbalstwo pracowników magazynu amunicji. Wypowiedź prezydenta wywołała burzę. W czeskim senacie rozpoczęto zbieranie opinii prawnych potrzebnych do usunięcia Zemana ze stanowiska szefa państwa. Przez ponad dwa tygodnie prezydent nie wypowiadał się na temat Vrbětic i w Pradze doszli do wniosku, że nie będzie więcej niepokoił opinii publicznej. Tymczasem Zeman nie chce ustąpić.

Jego wypowiedź zbiegła się w czasie z ogłoszeniem przez Rosję listy „nieprzyjaznych państw". Od początku roku trwała seria skandali dyplomatycznych: z państw Zachodu usuwano pracowników rosyjskich przedstawicielstw pod zarzutem szpiegostwa. W sumie obie strony uznały około 140 dyplomatów za persona non grata. Mszcząc się, Moskwa postanowiła też stworzyć spis krajów, których ambasadom nie wolno zatrudniać rosyjskich obywateli. Lista okazała się bardzo krótka, znalazły się na niej tylko dwa państwa: USA i Czechy.

– Z rosyjskiej strony to niemądre robić wrogów z niedawnych przyjaciół – stwierdził nawet prezydent Zeman. Szef europejskiej dyplomacji Josep Borrell zapewnił, że jeśli lista nie zostanie anulowana, to doprowadzi to do konfliktu Rosji z całą Unią. „Całkowita solidarność z Republiką Czeską" – napisał na Twitterze szef Rady Europejskiej Charles Michel. O tym, co dalej robić z Kremlem, będą rozmawiać szefowie unijnych państw pod koniec maja.

Unia stanęła w obronie Pragi, ale nie wypowiedziała ani słowa solidarności pod adresem USA, które również znalazły się na rosyjskiej liście. Ale Ameryka poradziła sobie bez europejskiej pomocy. Waszyngton poinformował, że jego przedstawicielstwa przestają wydawać amerykańskie wizy. Musiało to wywołać popłoch w rosyjskich elitach politycznych i biznesowych, które posiadają znaczną ilość nieruchomości zakupionych w Ameryce. Dwa dni po opublikowaniu listy pojawiło się rozporządzenie rządu zawieszające jej działanie w stosunku do USA.

– Zupełnie nie wiem, jakie zasady nas obowiązują, i oczekuję, że rosyjski rząd w końcu je wyjaśni – odpowiadał czeski ambasador w Moskwie Vítězslav Pivoňka, pytany, czy jego placówkę też obejmuje rosyjskie odroczenie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA