fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Włochy: Populiści zdobyli Rzym

Czołowi politycy Ruchu Pięciu Gwiazd, w środku lider Luigi Di Maio.
AFP
Ruch Pięciu Gwiazd i Liga mają rządzić. Po raz pierwszy w kraju założycielskim Unii Europejskiej u władzy będą eurosceptycy.

– Podniósł się wiatr wojny, gmach integracji europejskiej zaczyna się chwiać – grzmiał w ciągu dnia w dramatycznym przemówieniu do narodu prezydent Sergio Mattarella.

W rozmowie z „Rzeczpospolitą" Pat Cox, były przewodniczący Parlamentu Europejskiego, był tylko nieco bardziej wstrzemięźliwy.

– Od Bałtyku po Adriatyk mamy teraz nieprzerwany ciąg krajów, w których w rządzie uczestniczą lewicowe lub prawicowe partie populistyczne. Linia żelaznej kurtyny, o której mówił w 1948 r. w Fulton Churchill, odrodziła się, choć oczywiście ma inny charakter i powstała z innego powodu. Zobaczymy, czy to przejściowe zjawisko czy też nowa norma, która będzie promowała twardą politykę wobec migracji, asertywny nacjonalizm, a nawet, gdzieniegdzie, łagodny autorytaryzm – powiedział Irlandczyk.

Wszystko się potoczyło bardzo szybko, gdy Mattarella w środę wyznaczył partiom politycznym ostatni, 24-godzinny termin na porozumienie pod groźbą nowych wyborów. Niespodziewanie lider Forza Italia Silvio Berlusconi oświadczył wówczas, że wycofuje swoje ugrupowanie z koalicji z Ligą. To był główny warunek lidera Ruchu Pięciu Gwiazd Luigiego Di Maio porozumienia z prawicowym ugrupowaniem Mattea Salviniego. Ruch oparł swój sukces wyborczy na walce z korupcją, „starym układem", którego symbolem był Berlusconi. Porozumienie Di Maio ze stowarzyszoną z nim Ligą nie wchodziło więc w grę.

„Nie ma co kryć radości, że w końcu zaczniemy rozwiązywać problemy Włoch" – napisał na Facebooku 31-letni Di Maio.

Obie partie wydały też w połowie dnia komunikat, w którym ogłosiły „poważny postęp w ustaleniu składu nowego rządu i premiera". Zdaniem agencji Ansa nowa ekipa mogłaby zostać zaprzysiężona już w poniedziałek. Prezydent nie może zablokować powstania rządu, który ma większość w parlamencie.

Ostrzej z imigrantami

Program obu ugrupowań, w wielu punktach sprzeczny, wywołuje jednak przerażenie w Brukseli. W kraju, który po Grecji ma relatywnie największy dług w Unii (131,8 proc. PKB), tak Di Maio, jak Salvini chcą obalić reformę emerytalną z 2011 r., która odsuwała wiek przyznania świadczeń do 67. roku życia. Liga forsuje wprowadzenie podatku liniowego (15 proc.), podczas gdy Ruch chce powszechnego dochodu dla osób biednych (780 euro/miesięcznie), nawet jak nie pracują. Oba ugrupowania chcą skasować obiecaną już Brukseli podwyżkę podatków w budżecie 2019 r., co stworzy dziurę 12,5 mld euro. Ruch, ale jeszcze bardziej Liga zamierzają ponadto radykalnie zaostrzyć politykę migracyjną (Salvini mówi o deportacji 100 tys. nielegalnych przyjezdnych rocznie). Obaj populistyczni liderzy zgadzają się także, że Unia powinna znieść sankcje wobec Rosji.

Eleonora Pali, ekspertka Instytutu Spraw Międzynarodowych (IAI) w Rzymie, uważa jednak, że utworzenie koalicji Ruchu i Ligi jest lepsze niż powołanie technicznego rządu, jak chciał Mattarella. Jej zdaniem Włosi, sfrustrowani, że rządzą ci, których nie chcieli, przy następnych wyborach oddaliby jeszcze więcej głosów na populistów.

– Wyborcy są bardzo zmęczeni tradycyjnymi partiami, które zresztą nie mają nic szczególnego do zaproponowania. Dlatego sądzą, że rząd Di Maio–Salvini przetrwa pełną kadencję, pięć lat. Powstrzyma się też od najbardziej radykalnych kroków, jak referendum w sprawie wyprowadzenia kraju z euro. Nie będą zresztą w stanie wprowadzić wielu innych punktów swojego programu, bo choćby powszechny dochód i podatek liniowy, z punktu widzenia bilansowania się finansów publicznych, są ze sobą sprzeczne. Spodziewam się natomiast rzeczywiście zaostrzenia polityki migracyjnej, ale także znacznie skuteczniejszej niż do tej pory walki z korupcją, szczególnie na południu kraju – mówi „Rz" Pali.

Berlusconi górą

Pat Cox przyznaje: jedną rzeczą jest retoryka wyborcza, inną, jak nowy rząd ułoży sobie stosunki z instytucjami europejskimi.

Porozumienie ma z pewnością przynajmniej jeden pozytywny aspekt: oddala ryzyko podziału kraju. Liga (niegdyś Liga Północna), partia, która jeszcze niedawno miała w programie zapisane oderwanie od reszty kraju jego najbogatszej części wokół doliny Padu, w końcu porozumiała się przecież z Ruchem Pięciu Gwiazd, który nie tylko ma oparcie na południu kraju, ale chce też rozbudowy włoskiego państwa socjalnego.

Oba ugrupowania będą miały porównywalne wpływy w rządzie, bo choć Ruch ma więcej deputowanych, to Liga, w razie czego, może liczyć na wsparcie w parlamencie deputowanych Forza Italia Silvia Berlusconiego.

– Berlusconi wcale nie odchodzi na polityczną emeryturę. Przeciwnie, znakomicie się ustawił. Jeśli nowy rząd odniesie sukces, powie, że umożliwił jego powstanie, wycofując się w cień. Jeśli poniesie porażkę – ogłosi, że nie wszedł w jego skład, nie miał z nim nic wspólnego. Zdolność 81-latka do utrzymania się w polityce jest niezwykła – uważa Pali.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: jedrzej.bielecki@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA