fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Szułdrzyński: Rząd próbuje uniknąć politycznej pułapki

Fotorzepa/ Michał Kolanko
Największym problemem trwającego w Sejmie protestu rodzin opiekujących się osobami niepełnosprawnymi jest jego całkowite upolitycznienie.

Rząd PiS także postrzega protest politycznie: pewnie dlatego ogłosił we wtorek, że „zawarto porozumienie z niepełnosprawnymi", choć w żaden sposób nie dotyczyło to osób protestujących w Sejmie, które wprost powiedziały, że postulaty nie są spełnione. Wojna polityczna trwa.

Przeciwnicy rządu wspierają protestujących, zwolennicy albo problem ignorują, albo trzymają stronę rządu.

Dzisiejszy protest to kontynuacja okupacji z 2014 roku. Wtedy protestujących wspierała ówczesna opozycja z PiS, dziś pokrzepia ich obecna opozycja. Jedni, cztery lata temu, po kilkunastu dniach protestu dosypali im trochę pieniędzy, drudzy nie zrobili jeszcze nic.

Ale bez względu na to, czy się lubi PiS czy nie, czy jest się fanem planu Morawieckiego, czy się trzymało kciuki za zmiany w systemie sądowniczym, czy też uważało się je za atak na trójpodział władzy, innymi słowy – każdy niezależnie od poglądów powinien przyznać, że w części spraw rację mają protestujący, a w części – rządzący.

Protestujący domagają się zwiększenia rent socjalnych, zasiłków pielęgnacyjnych i zwiększenia puli pieniędzy na rehabilitację. W sytuacji, gdy rząd chwali się dobrymi wynikami gospodarczymi, wzrostem ściągalności podatków, trudno dziwić się postulatom rodzin osób niepełnosprawnych, które chcą uczestniczyć w tych wzrostach. Wszak PiS szedł do wyborów, mówiąc w imieniu tych Polaków, którzy czuli się wykluczeni. Rząd zaproponował we wtorek kompromis w postaci zwiększenia wysokości renty socjalnej do 1029,80 zł. Protestujący ofertę odrzucili, twierdząc, że podniesienie renty to tylko część ich żądań, która nierozerwalnie łączy się z wprowadzeniem dodatku rehabilitacyjnego dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji – 500 zł miesięcznie.

Trzeba też jednak zrozumieć rząd, który nie chce zgodzić się na niektóre postulaty nie z niechęci czy braku pieniędzy, ale z powodu obawy nadużyć. Jego zadaniem jest wypracowanie systemu, który nie będzie na nie podatny. Pamiętamy dobrze, że system rentowy podobnie jak dotacje na niepełnosprawnych do PFRON były przez wiele lat jedną z największych patologii i szarych stref w III RP.

Dlatego nic dziwnego, że rząd woli godzić się na opłacanych przez państwo asystentów rodzin niepełnosprawnych niż zwiększać kwoty, które opiekunowie niepełnosprawnych dostają w gotówce. To samo dotyczy tzw. dodatku na rehabilitację. Lepiej podwyższać limity świadczeń niż dawać gotówkę, za którą będą sami te świadczenia nabywać. Chodzi przecież o setki milionów złotych. Ale PiS, który sam postanowił dawać obywatelom 500 zł na dzieci, będzie miał kłopot z wytłumaczeniem, dlaczego w tym przypadku nie chce transferować gotówki. Nie oznacza to jednak, że nie ma uzasadnionych argumentów, by szukać innych rozwiązań.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA