fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Prawo do samobójczej śmierci po niemiecku

Shutterstock
Federalny Trybunał Konstytucyjny próbuje rozstrzygnąć, czy pomoc w śmierci innej osobie jest zgodna z ustawą zasadniczą. Połowa Niemców jest za.

Jeszcze nie tak dawno można było w Niemczech rozstać się z życiem za 7 tys. euro. Mowa o nieuleczalnie chorych, którzy mieli dość zmagań z chorobą. Wystarczył kontakt z organizacją Sterbehilfe Deutschland w Hamburgu, aby otrzymać odpowiedni zestaw środków kończących na zawsze cierpienie – fizyczne lub psychiczne.

Cztery lata temu rząd postanowił ograniczyć tego rodzaju praktyki i wprowadził do kodeksu karnego art. 217, który przewiduje karę trzech lat więzienia za usługi pomocy w śmierci noszące cechy działalności gospodarczej, a więc powtarzalne. To wywołało sprzeciw profesjonalnych stowarzyszeń oferujących pomoc samobójcom, lekarzy zajmujących się opieką paliatywną oraz wielu nieuleczalnie chorych.

Skarga trafiła do Trybunału, gdzie w ostatnich dniach odbyła się ożywiona debata nad prawem do pomocy osób trzecich w akcie samobójstwa. Rozbrzmiewały cytaty z Camusa o „szczęśliwej śmierci" oraz poematu Goethego o cierpieniach młodego Wertera.

– To nie jest debata o moralnych czy politycznych ocenach samobójstwa, lecz o zakresie wolności, który wyznacza konstytucja – wyjaśnił Andreas Voßkuhle, przewodniczący Trybunału. Orzeczenie w sprawie obowiązywania art. 217 zapadnie nieprędko.

Zdecydowana większość obywateli RFN opowiada się za dostępnością usług takich stowarzyszeń jak Sterbehilfe Deutschland. Do 2015 r. udzieliło ono pomocy co najmniej 250 osobom. – Nie wziąłem ani jednego euro z kasy stowarzyszenia – zapewnia Roger Kusch, jego założyciel i były senator Hamburga ds. sprawiedliwości. Ta organizacja nie jest jedyną działającą w Niemczech. Wielu obywateli Niemiec korzysta np. ze szwajcarskiego Dignitas. Niemcy stanowią tam najliczniejszą grupę klientów. W roku ubiegłym było to 87 osób, w porównaniu do 24 osób z Wielkiej Brytanii czy 31 z Francji. Dignitas ma zresztą filię w Niemczech.

Podobną ofertę mają instytucje działające w Belgii, gdzie obowiązują najbardziej liberalne w Europie w sprawie eutanazji. Możliwe jest tam udzielenie aktywnej pomocy w śmierci (a więc na żądanie) osobie, która nie jest w stanie samodzielnie dokonać samobójstwa. Od pięciu lat obejmuje to także nieletnich.

W Niemczech grozi za to pięć lat więzienia. W pełni legalna jest za to tzw. pasywna pomoc w śmierci. Jedyne ograniczenie dotyczy wspomnianego już komercyjnego charakteru pomocy w samobójstwie.

Swego rodzaju pasywnej pomocy w śmierci udzielają też często lekarze. Dzieje się tak w sytuacji odłączenia od podtrzymującej życie aparatury osób, które wyraziły wcześniej takie życzenie. Odmowa spełnienia takiego życzenia może prowadzić do pozwu cywilnego ze strony rodziny chorego, jednak jej spełnienie może zostać ocenione jako działanie powtarzalne podpadające pod art. 217 k.k.

Dyskusja na temat eutanazji toczy się w Niemczech od lat. Przeciwko wszelkim rodzajom pomocy w śmierci są kościoły chrześcijańskie. Wielu świeckich przeciwników przypomina, że w czasach nazistowskich praktyką „unicestwienia bezwartościowego życia" – tak ją formalnie nazywano – objęto co najmniej 100 tys. osób, w tym chorych psychicznie. Pojęcie eutanazji pojawiło się w tym kontekście w procesach norymberskich. Zgodnie z tą argumentacją Niemcy powinny być ostatnim państwem, w którym dopuszczalna jest jakakolwiek forma eutanazji.

Większość społeczeństwa jest odmiennego zdania. W badaniach sprzed dwóch lat 42 proc. obywateli w wieku 18–29 lat opowiedziało się nawet za dopuszczalnością aktywnej pomocy w śmierci. W grupie wiekowej powyżej 60 lat odsetek ten wynosi 50 proc. Przy czym mniej więcej jedna piąta obywateli opowiada się za pasywną pomocą jako jedynym legalnym rozwiązaniem.

Oczekiwania społeczeństwa nie pozostawiają więc żadnej wątpliwości. Zadaniem Federalnego Trybunału Konstytucyjnego jest dokonanie oceny, czy rząd przed czterema laty nie poszedł za daleko w ograniczaniu prawa obywateli do rozporządzania swoim życiem. – Każdy ma prawo do życia i śmierci w godności – pisze na stronie internetowej Dignitas Deutschland, powołując się na zapisy konstytucji.

Członkostwo w Dignitas Deutschland kosztuje 120 euro plus 20 euro rocznie. Za te pieniądze ma się stały dostęp do porad z zakresu spraw związanych z szeroko pojętymi prawami pacjenta, w tym prawa do śmierci. Problem w tym, czy powinno w tym uczestniczyć państwo. Domagała się tego dwa lata temu nieuleczalnie chora Niemka przed Federalnym Sądem Administracyjnym. Uznał on za zasadne, aby służba zdrowia zaopatrzyła ją w środki służące samobójstwu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA