fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Komisje sejmowe sparaliżowane regulaminem

Sejm, Adrian Grycuk
O połowę spadła liczba posiedzeń sejmowych komisji. Opozycja wini marszałek, której zarzuca, że pod pretekstem pandemii knebluje posłów.

Mimo pandemii prace Sejmu nie zwolniły: posiedzeń Prezydium Sejmu w ubiegłym roku było 54 (w 2018 r. – 49, w 2017 r. – 51), posiedzeń Sejmu 22 (o jedno więcej niż w 2018 r. i 2017 r.). Podobnie wyglądają statystyki, jeśli chodzi o posiedzenia Konwentu Seniorów (76 w ub.r. zamiast 69 w 2018 r.). Choć w 2020 r. uchwalono tylko 133 ustawy (np. w 2016 r. 217, ale już w 2018 r. aż 272), wniesiono blisko 16 tys. interpelacji poselskich – aż o 6 tys. więcej niż dwa lata wcześniej. W oczy rzuca się natomiast drastyczny spadek liczby posiedzeń komisji sejmowych – w 2020 r. odbyło się ich tylko 870. W porównaniu z latami poprzednimi to spadek od 40 do 50 proc.; np. w 2017 r. odbyło się ponad 1,5 tys. posiedzeń, w 2016 i 2018 r. – ok 1,4 tys. Z czego wynika aż taki spadek?

Rok temu w marcu z powodu pandemii zmieniono Regulamin Sejmu, odbierając przewodniczącym sejmowych komisji autonomiczne prawo zwoływania posiedzeń. Obecnie decyduje o tym marszałek Sejmu Elżbieta Witek (PiS). Intencją zmian było to, by blisko pół tysiąca posłów nie spotykało się w jednym czasie w Sejmie i komisjach. Tyle że posiedzenia komisji są zwoływane w trybie zdalnym, bardzo niewielka liczba posłów pojawia się na nich osobiście.

Czytaj także:

– Dziś to pani marszałek Witek jest przewodniczącą 27 komisji stałych. Musimy za każdym razem występować z wnioskiem o pozwolenie na zwołanie posiedzenia a ona może odmówić. Obecnie większość z nas pracuje zdalnie i jest to nieuzasadnione. Ale koalicja rządząca zauważyła, że to wygodne, kontroluje w ten sposób niewygodne tematy – mówi Wiesław Szczepański, poseł Lewicy i przewodniczący sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych. Marszałek dwukrotnie bez uzasadnienia odmówiła mu prawa zwołania posiedzenia komisji, m.in. gdy miało być poświęcone działaniom policji przy pacyfikacji marszów LGBT. – Skorzystaliśmy z art. 152 Regulaminu i dzięki temu zgodę otrzymaliśmy, tyle że dzień po wyborach prezydenckich – dodaje poseł Szczepański. Marszałek Sejmu kilkakrotnie przekładała termin posiedzenia Komisji Etyki Poselskiej, gdy ta miała się zająć m.in. kontrowersyjnym gestem posłanki PiS Joanny Lichockiej. Komisja zebrała się dopiero 7 sierpnia (naganę Prezydium Sejmu uchyliło).

Lewica złożyła w grudniu projekt zmian w Regulaminie Sejmu, by przywrócić poprzednie normalne funkcjonowanie komisji. – Miał trafić do Komisji Regulaminowej – wskazuje poseł Szczepański. Opozycja podkreśla, że marszałek Sejmu mogłaby nadal pilnować zasad sanitarnych, np. przez zarządzenie, że w jednej sali w posiedzeniu komisji nie może uczestniczyć więcej niż dziesięć osób.

Posłowie opozycji, którzy domagają się posiedzenia w konkretnej sprawie, muszą zebrać 1/3 podpisów wśród członków komisji (art. 152 Regulaminu Sejmu) – marszałek nie może im wtedy odmówić. – Nam się to udaje, bo nasza Komisja Służb Specjalnych jest mała i 1/3 mamy dzięki trzem posłom opozycji. Ale komisje duże mają problem – przyznaje Adam Szłapka, poseł KO. Jak wskazuje Wojciech Saługa (KO), w tym systemie, „kiedy marszałek trzyma rękę na komisjach", porządku obrad nie można zmieniać, modyfikować. – W trakcie niejednego posiedzenia okazuje się, że chcemy jeszcze o coś gościa, np. ministra, zapytać. Ale już nie możemy, bo porządek obrad, na jaki dostaliśmy zgodę, tego nie przewidywał – narzeka Saługa.

Komisje pełnią kluczową rolę kontrolną wobec rządu. Ministrowie mają obowiązek stawić się przed posłami i wytłumaczyć np. z zakupów respiratorów, kradzieży milionów z CBA, inwestycji. – Pod płaszczykiem pandemicznych ograniczeń dewastuje się parlamentaryzm – twierdzi poseł Szłapka, wskazując, że obecnie nie można zadawać już pytań podczas II czytania projektu ustawy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA