Reklama

Były szef MSZ Węgier: Nasza opozycja to dwie skrajności

Opozycja na Węgrzech to głównie dwie siły: lewica oraz skrajna prawica. Trudno sobie wyobrazić, na jakiej płaszczyźnie mogłyby współpracować - zauważa Péter Balázs, minister spraw zagranicznych Węgier w latach 2009–2010

Aktualizacja: 02.04.2018 23:24 Publikacja: 02.04.2018 19:04

Były szef MSZ Węgier: Nasza opozycja to dwie skrajności

Foto: AFP

Rzeczpospolita: Jak ocenia pan kampanię wyborczą?

Péter Balázs: Obserwuję z uwagą kampanię partii rządzącej i nie dostrzegam absolutnie żadnego programu. To wiele mówi. Cała strategia opiera się na eksponowaniu zagrożenia, jakie stwarzają imigranci z Afryki oraz George Soros. Nic więcej. Wrogiem jest też ONZ. Ludzie się z tego po prostu śmieją.

Węgry są już praktycznie szczelnie otoczone murem granicznym.

Nie ma już też uchodźców. Ale sporo ludzi z określonych środowisk wierzy, że nadal istnieje zagrożenie. Jednocześnie krąży wiele dowcipów, że być może Sorosowi nie chodzi o sprowadzenie do kraju uchodźców, lecz słoni.

Nic nie wskazuje na to, aby rządzący Fidesz miał przegrać wybory.

Reklama
Reklama

Wiele wskazuje jednak na to, że nie zdobędzie większości dwóch trzecich. Są nawet pewne przesłanki pozwalające twierdzić, że trudne będzie uzyskanie większości bezwzględnej. Fidesz się kończy.

Jakie miałyby być tego przyczyny?

Przede wszystkim fatalna jakość rządzenia. Wiele dziedzin jest po latach rządów Fideszu w złym stanie, by wymienić służbę zdrowia czy system oświaty. Mamy też obecnie do czynienia z masową emigracją młodych Węgrów, głównie do Niemiec i Wielkiej Brytanii. Oblicza się, że za granicą znajduje się już 5 proc. ludności kraju, czyli ok. 0,5 mln Węgrów.

Nie jest to jednak emigracja polityczna, lecz zarobkowa. Gospodarka nie jest wcale w złym stanie.

Tak, lecz znaczy to, że ludzie nie widzą perspektyw we własnym kraju. Nastroje nie są optymistyczne.

Są głosy, że przychylne dla Fideszu sondaże nie odzwierciedlają prawdziwych nastrojów i można się liczyć z utratą przez niego władzy. Jakie mogłyby być tego konsekwencje?

Reklama
Reklama

Byłoby to równoznaczne z komplikacjami na scenie politycznej. Opozycja to głównie dwie siły: lewica oraz skrajna prawica. Trudno sobie wyobrazić, na jakiej płaszczyźnie mogłyby współpracować. Jednocześnie byłaby to wielka szansa dla Węgier wyjścia ze ślepej uliczki, w jakiej się znalazły na skutek polityki Viktora Orbána i jego partii.

Polityka
Jak Władimir Putin odcina Rosję od światowego internetu
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Rada Pokoju Donalda Trumpa. Co to za organizacja i czym ma się zajmować?
Polityka
Recep Erdogan na drodze do ustanowienia dynastii
Polityka
Negocjacje ukraińsko-rosyjskie w Genewie. I znów fiasko
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama